27.05.2025, 02:16 ✶
Zaśmiała się cicho, słysząc anegdotkę o entuzjaście teatru i przedstawieniu, z którego wyszedł.
— Nie dziwię się, że wyszedł. Okropny skandal, jak można pozbawić sztuki psa, który był w tytule? — Być może wspomniany pies uratowałby chociaż trochę tę wspomnianą ordynarną sztukę. A tak? Została ona jako anegdotka, że czasami po prostu sztuka jest tak zła, że nawet osoby podchodzące do nich na innych zasadach, nie wytrzymują oglądania ich.
— Teraz jestem jeszcze bardziej ciekawa zakończenia. — Stwierdziła, kiedy Jonathan powstrzymał się przed zdradzeniem jej końcówki sztuki. Z jednej strony, było to odrobinę drażniące, z drugiej, doceniała, że mogła sama obejrzeć sztukę bez wiedzy, co stanie się dalej. Bo sama świadomość, co kryje historia w późniejszych częściach, mogła zmienić jej postrzeganie tego, co działo się na scenie.
— Mamy z mężem sporą kolekcję roślin, więc najczęściej kreatywność objawia się w sposobach, jak zmieścić wszystkie rośliny na jak najmniejszej przestrzeni, żeby było jej więcej dla innych i żeby wszystkie miały wszelkie potrzebne im warunki. Meblowanie domu to przy tym całkiem przyjemna odskocznia. — Owszem, była trochę podejrzliwa, jeśli chodzi o motywy tego, że Jonathan do niej w ogóle podszedł rozmawiać, jednak nie mając pojęcia o jego umiejętnościach, nie była w stanie wiedzieć, że faktycznie mógł kombinować coś więcej niż sama rozmowa. Która swoją drogą, była całkiem przyjemna, więc nie próbowała go uprzejmie spławić i się ulotnić.
— Poczekam na listę, ile będzie trzeba. Wiem, że zapewne ma Pan sporo pracy w ministerstwie. — Patrząc po górach papierów, jakie zwykle musieli wypełniać albo przeglądać urzędnicy, wiedziała, że nie bardzo ma się wtedy czas na co innego. A nie była również pewna, czy departament, w którym pracuje jej brat, jak i Jonathan, nie ma akurat jakiegoś większego projektu na tapecie, ani ile pracy w ogóle mają. Nie chciała się przecież narzucać przyjacielowi jej brata i zajmować mu czasu, jeszcze by się Anthony dowiedział i przybiegł z awanturą, że mu kolegę zadręcza, albo wymyśliłby jeszcze jakiś inny bzdurny powód, żeby mogli się pokłócić, albo żeby mógł jej coś wytknąć.
— Mam raczej słabą głowę do trunków mocniejszych niż wina. Za to herbata z przyprawami orientalnymi brzmi zachęcająco. — Powoli ruszyła w kierunku baru, nieświadoma tego, że jej rozmówca właśnie zerka na aurę, która rozbłysła dookoła niej, a którą widział tylko on. Świetlista, szmaragdowa zieleń przetykana błękitnawymi smugami zdecydowanie dominowała jako bardziej stały kolor jej aury, a dookoła odbijały się jej emocje. Wybijały się na pewno spokój jak i pozostałości po wcześniejszym rozbawieniu. Znalazły się też smugi zaciekawienia oraz drobiny czujności tworząc kolorową mozaikę splatającą się ze sobą.
— Nie dziwię się, że wyszedł. Okropny skandal, jak można pozbawić sztuki psa, który był w tytule? — Być może wspomniany pies uratowałby chociaż trochę tę wspomnianą ordynarną sztukę. A tak? Została ona jako anegdotka, że czasami po prostu sztuka jest tak zła, że nawet osoby podchodzące do nich na innych zasadach, nie wytrzymują oglądania ich.
— Teraz jestem jeszcze bardziej ciekawa zakończenia. — Stwierdziła, kiedy Jonathan powstrzymał się przed zdradzeniem jej końcówki sztuki. Z jednej strony, było to odrobinę drażniące, z drugiej, doceniała, że mogła sama obejrzeć sztukę bez wiedzy, co stanie się dalej. Bo sama świadomość, co kryje historia w późniejszych częściach, mogła zmienić jej postrzeganie tego, co działo się na scenie.
— Mamy z mężem sporą kolekcję roślin, więc najczęściej kreatywność objawia się w sposobach, jak zmieścić wszystkie rośliny na jak najmniejszej przestrzeni, żeby było jej więcej dla innych i żeby wszystkie miały wszelkie potrzebne im warunki. Meblowanie domu to przy tym całkiem przyjemna odskocznia. — Owszem, była trochę podejrzliwa, jeśli chodzi o motywy tego, że Jonathan do niej w ogóle podszedł rozmawiać, jednak nie mając pojęcia o jego umiejętnościach, nie była w stanie wiedzieć, że faktycznie mógł kombinować coś więcej niż sama rozmowa. Która swoją drogą, była całkiem przyjemna, więc nie próbowała go uprzejmie spławić i się ulotnić.
— Poczekam na listę, ile będzie trzeba. Wiem, że zapewne ma Pan sporo pracy w ministerstwie. — Patrząc po górach papierów, jakie zwykle musieli wypełniać albo przeglądać urzędnicy, wiedziała, że nie bardzo ma się wtedy czas na co innego. A nie była również pewna, czy departament, w którym pracuje jej brat, jak i Jonathan, nie ma akurat jakiegoś większego projektu na tapecie, ani ile pracy w ogóle mają. Nie chciała się przecież narzucać przyjacielowi jej brata i zajmować mu czasu, jeszcze by się Anthony dowiedział i przybiegł z awanturą, że mu kolegę zadręcza, albo wymyśliłby jeszcze jakiś inny bzdurny powód, żeby mogli się pokłócić, albo żeby mógł jej coś wytknąć.
— Mam raczej słabą głowę do trunków mocniejszych niż wina. Za to herbata z przyprawami orientalnymi brzmi zachęcająco. — Powoli ruszyła w kierunku baru, nieświadoma tego, że jej rozmówca właśnie zerka na aurę, która rozbłysła dookoła niej, a którą widział tylko on. Świetlista, szmaragdowa zieleń przetykana błękitnawymi smugami zdecydowanie dominowała jako bardziej stały kolor jej aury, a dookoła odbijały się jej emocje. Wybijały się na pewno spokój jak i pozostałości po wcześniejszym rozbawieniu. Znalazły się też smugi zaciekawienia oraz drobiny czujności tworząc kolorową mozaikę splatającą się ze sobą.