• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus

[08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus
Albo Roman
Przygrzewają, odgrzewają
Potem wody dolewają
To zupa Romana
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki - mierzy 193 cm. Elegancki, wyprostowany, z reguły z pogodnym uśmiechem na twarzy, ale często można również spotkać niecne ogniki w jego oczach, szczególnie kiedy przebywa w towarzystwie zaprzyjaźnionych sobie osób. Oczy szaroniebieskie, włosy ciemnobrązowe. Cechuje go nieskazitelnie gładka skóra, bez jakichkolwiek niedoskonałości. Nie uświadczy żadnych blizn. Ubiera się elegancko, zawsze adekwatnie do sytuacji. Bywa, że w jego towarzystwie kręci się biały, puchaty kot.

Romulus Potter
#8
27.05.2025, 09:28  ✶  
Nie mogłem zabrać jej do siebie – za daleko. Poza tym Horyzontalna płonęła. Dom mojego ojca? W Dolinie Godryka. Wykluczone. A londyńskie mieszkania? No proszę cię. Nawet nie brałem pod uwagę. Wszędzie coś się jarało. Niezależnie od tego, czy to magiczna dzielnica, czy mugolska. Iskry, dym, chaos. I pomyśleć, że miałem tylko spokojnie iść na randkę...
Ale skupiłem się na priorytetach. Szukałem czegoś... bliżej. BLISKO, z dużych liter, bo stan Cassandry nie pozwalał na spacery krajoznawcze.
– Chciałem cię porwać do łóżka, ale w takiej sytuacji musimy zadbać o twoje kostki i żebra – westchnąłem teatralnie, jakby świat właśnie odebrał mi największą przyjemność życia.
No dobra, trochę tak było. Jednakże nie umiałem się nie troszczyć. A widok tej ślicznej kostki, puchnącej w tempie ekspresowym, wywoływał we mnie autentyczne cierpienie. Koszmar każdego fetyszysty. Na szczęście wiedziałem, że to nie było żadne zaklęcie upiększające, tylko czysta fizjologia, efekt upadku, skręcenia, może drobnego złamania. Nic, czego Święty Mung nie naprawiłby w przerwie na herbatę.
– Zabiorę cię do Munga. Nie powinien płonąć – zadeklarowałem z tą samą powagą, z jaką starożytni bohaterowie przysięgali bronić świata przed zagładą. – A jeśli płonie, to myślę, że jakaś heroiczna rzesza czarodziejów trzyma go zaklęciami, drżącymi ze zmęczenia, ale walczą, bo mają misję.
Zawiesiłem głos. No, brzmiało szlachetnie.
– Tylko że nie jesteś w stanie przejść takiego kawałka. Tu gdzieś w pobliżu była awaryjna sieć Fiuu. Muszę sobie przypomnieć, gdzie. Studiowałem magimedycynę wieki temu, a od tamtego czasu nie zaglądałem w te rejony.
Cassandrę miałem przy sobie, przytulałem ją bardziej, niż było to technicznie konieczne. Ale kto by mi zabronił? Wspierała się na mnie, a ja... cóż, starałem się wyglądać na skupionego, choć myśli dryfowały między zaklęciami a linią jej szyi. Mój wzrost nie pomagał. Musiałem się garbić, a przez to nasz przemarsz miał przypominać dwie pokraki z baletu apokalipsy.
– I miejmy nadzieję, że nie płonie – dodałem półgłosem, bardziej do siebie. – Schowajmy się za tym murem. Rzucę kilka zaklęć, żebyś mogła sprawniej się ruszać. Bólu nie zniosę całkiem, nie bez eliksirów, ale przynajmniej posklejam ci tymczasowo żebro i usztywnię kostkę. Będziesz chodzić jak marionetka, ale nie odbierze ci to uroku. W Mungu dadzą ci cały pakiet bonusowy: eliksiry, może jakiś ulotny flirt z uzdrowicielem. Albo nie. Bo cię rezerwuję dla siebie.
Pomogłem jej przejść do nieco bezpieczniejszej strefy, gdzie mieliśmy być odgrodzeni od mugolskiego świata murem. Usiadła, a ja, choć w głowie miałem jeden wielki kocioł, zabrałem się do zaklęć. Ramię było pokaleczone. Nie było czasu na chirurgiczne zabawy. To później. Teraz liczyło się jedno: żeby mogła wstać i nie skrzywić się przy każdym kroku.
Zamrugałem. Koty. Cholera. Prawie o nich zapomniałem. Wszystko przez Cass, przez to, że była. Że pachniała. Że miała tą cholerną, opuchniętą kostkę i te oczy...
Obejrzałem się dosyć gwałtownie. Pan Puszek był blisko. Lilka z kolei – skulona, przerażona. Została tam, gdzie ją odstawiłem. Wróciłem wzrokiem do Cassandry.
– Porusz się. Żebro? Boli cię czy jest sztywne? – zapytałem cicho. Uśmiechnąłem się, jeśli dała znać, że ok. Zająłem się jej kostką.
– Pomogę ci wstać – powiedziałem i tym razem to ja wyciągnąłem rękę pierwszy. Szarmancki gest. – Teraz powinno być mniej boleśnie. Sztywnie, ale w granicach komfortu. Przypomnij sobie buty twojej babci – mniej więcej ten zakres ruchu.
Miałem doświadczenie. Zaklęty Zakon Głuptaków, częściej zwany Penisowym, nie raz łamał sobie kończyny w szlachetnych celach. Tyle że od tamtych czasów dorosłość dopadła nas jak hycel, a problemy zamiast maleć, tylko ropiały.
– Zrób kilka kroków, przy tym płotku. Ja wrócę po koty. Przepraszam, ale jestem za nie odpowiedzialny. One nie mają nikogo innego. Poza mną, oczywiście. I teraz tobą, bo czułem, że Lilka cię zaakceptowała, a Pan Puszek nie zabił. To już coś.
Pobiegłem. Lilkę złapałem ostrożnie i schowałem pod marynarką. Wyglądała, jakby ponownie znalazła swój azyl. Pana Puszka musiałem przekonywać. Krótka debata, trochę spojrzeń, lekkie fuknięcie. Ostatecznie się ruszył. Czujnie. Nie wskoczył mi na ramię, tylko dreptał przy nodze. Silny i niezależny meżczyzna.
Wróciłem do Cassandry. Znowu była przy mnie.
– I jak? – zapytałem cicho. Cisnęło mi się na język, żeby nazwać siebie Prowizorycznym Lekarzem, ale powstrzymałem się. Jeszcze by uznała, że moje usługi są groźniejsze niż pożar. A ja naprawdę wiedziałem, co robię. W większości przypadków.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cassandra Cavendish (2840), Mirabella Plunkett (680), Pan Losu (40), Romulus Potter (2636)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Romulus Potter - 08.05.2025, 14:00
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Pan Losu - 08.05.2025, 14:00
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 09.05.2025, 12:51
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Romulus Potter - 15.05.2025, 14:19
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 21.05.2025, 09:12
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Romulus Potter - 21.05.2025, 18:51
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 24.05.2025, 13:00
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Romulus Potter - 27.05.2025, 09:28
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 02.06.2025, 18:33
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Romulus Potter - 07.06.2025, 17:43
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 17.06.2025, 11:12
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Mirabella Plunkett - 18.11.2025, 13:10
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 19.11.2025, 21:47
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Mirabella Plunkett - 19.11.2025, 22:53
RE: [08.09.1972] Safe and Sound - Cassandra & Romulus - przez Cassandra Cavendish - 07.12.2025, 21:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa