27.05.2025, 14:03 ✶
Henry już wyobrażał sobie sytuację, w której jego dziadkowie dowiedzieliby się o jakichś obściskiwaniach w łazience czy innych mało przyzwoitych aktywnościach. Najprawdopodobniej babcia by była srogo zawiedziona, a dziadek zrobiłby mu wykład o tym, jak z dziewczętami postępować. Cóż, byli to przedstawiciele dawnego pokolenia, jeszcze sprzed wojny. Generalnie z Henrym po prostu nie rozmawiali o sprawach romantycznych, a jak już, to opowiadali o tym, jak do dziewczyny należy zalecać się co najmniej przez kilka lat, najlepiej w obecności przyzwoitki. A pocałunki? Obściskiwanie się? To chyba dopiero po ślubie, a minimum w okresie narzeczeństwa. O wszelkich sprawach damsko-męskich Henry dowiedział się ze szkolnych korytarzy i z książek.
– Nie wyobrażam sobie, jak można tak robić – stwierdził stanowczo. – Niektórzy naprawdę nie mają przyzwoitości.
Nie miał pojęcia, kto by mógł obściskiwać się w toalecie Marty te siedem lat temu. Może któryś z braci Electry? Nie, to mógł być naprawdę ktokolwiek. Taki zbieg okoliczności byłby dość mało prawdopodobny.
– To czego chcecie? – głos Marty pozostawał piskliwy i dość irytujący. Henry był ciekaw, czy miała taki za życia, czy zrobiło się jej tak dopiero po śmierci.
Teraz trzeba było dobierać słowa bardzo ostrożnie. Henry wiedział, że najmniejsza gafa mogła w tym momencie spłoszyć Martę.
– Zobaczyć ciebie. Porozmawiać. Chcemy zająć się wsparciem osób, którym się dokucza w naszej szkole. Ostatnio w Proroku opublikowane magipsychologiczne badania, mówiące, że aż trzydzieści procent absolwentów Hogwartu było wyśmiewanych przez rówieśników – kłamał płynnie, bez żadnej trudności. Czasem dziwił się, z jakim spokojem do tego podchodził. – Wiemy, że doświadczyłaś dokuczania zarówno w życiu, jak i po śmierci. Nie naciskamy, ale zależy nam na tym, żebyś podzieliła się z nami swoimi emocjami, doświadczeniem.
Marta wyglądała, jakby się głęboko zastanawiała. Dopiero teraz Henry poczuł prawdziwe nerwy. Uwierzy czy nie? A może zostanie przekonana, że są z takiego kółka, ale z tego powodu nie zgodzi się na ten substytut terapii?
– Mówcie dalej – rzekła po dłuższej chwili. Teraz zwróciła ukryty za grubymi okularami wzrok na Hestię.
– Nie wyobrażam sobie, jak można tak robić – stwierdził stanowczo. – Niektórzy naprawdę nie mają przyzwoitości.
Nie miał pojęcia, kto by mógł obściskiwać się w toalecie Marty te siedem lat temu. Może któryś z braci Electry? Nie, to mógł być naprawdę ktokolwiek. Taki zbieg okoliczności byłby dość mało prawdopodobny.
– To czego chcecie? – głos Marty pozostawał piskliwy i dość irytujący. Henry był ciekaw, czy miała taki za życia, czy zrobiło się jej tak dopiero po śmierci.
Teraz trzeba było dobierać słowa bardzo ostrożnie. Henry wiedział, że najmniejsza gafa mogła w tym momencie spłoszyć Martę.
– Zobaczyć ciebie. Porozmawiać. Chcemy zająć się wsparciem osób, którym się dokucza w naszej szkole. Ostatnio w Proroku opublikowane magipsychologiczne badania, mówiące, że aż trzydzieści procent absolwentów Hogwartu było wyśmiewanych przez rówieśników – kłamał płynnie, bez żadnej trudności. Czasem dziwił się, z jakim spokojem do tego podchodził. – Wiemy, że doświadczyłaś dokuczania zarówno w życiu, jak i po śmierci. Nie naciskamy, ale zależy nam na tym, żebyś podzieliła się z nami swoimi emocjami, doświadczeniem.
Marta wyglądała, jakby się głęboko zastanawiała. Dopiero teraz Henry poczuł prawdziwe nerwy. Uwierzy czy nie? A może zostanie przekonana, że są z takiego kółka, ale z tego powodu nie zgodzi się na ten substytut terapii?
– Mówcie dalej – rzekła po dłuższej chwili. Teraz zwróciła ukryty za grubymi okularami wzrok na Hestię.