Wspinaczka nie należała do najłatwiejszych. Skały były mokre, co chwilę uderzały w nie fale, które również nie pomagały. Nie, żeby to spowodowało, że zamierzała zostać na dole. Musiała jakoś wdrapać się na szczyt, by znaleźć się przy tym śmiesznym krzaku. Była bardzo zmotywowana. Nie przejmowała się szczególnie tym, że musiała wyglądać nie do końca profesjonalnie ślizgając się na mokrych kamieniach. Jakoś udało jej się w końcu wdrapać na szczyt - oczywiście, że nie mogło być inaczej.
Wiatr był całkiem spokojny, ale nie dało się nie odczuć na skórze jego podmuchów. Powodował, że robiło się niezbyt przyjemnie, a dreszcze zaczynały rozchodzić się po całym ciele. W niczym to jednak nie przeszkadzało, może nieco drgała jej dolna warga przez ten chłód, ale reszta ciała nie przestawała współpracować z Yalxeyówną. Zgrabnie wspinała się po skałach, poślizgnęła się kilka razy, ale udało jej się na nich utrzymać. Nie wpadła do wody. Miała dzisiaj sporo szczęścia, chociaż, czy właściwie można było to nazwać szczęściem? No nie do końca. Lata doświadczenia, czy coś.
W końcu jednak udało jej się wspiąć na szczyt. Kosztowało ją to trochę siły, ale poradziła sobie z tym zadaniem. Dotknęła krzaka, a po chwili położyła się tuż obok niego. Mogła odetchnąć, mimo tego, że była całkiem sprawna fizycznie, to kosztowało ją nieco siły. Najpierw płynięcie poprzez niespokojne morze, później wspinanie się. Musiała złapać oddech. Wpatrywała się przy tym w niebo, w sumie oglądała chmury i uspokajała oddech. Wygrała. Cel został osiągnięty. Teraz mogła stracić czujność i zaczekać na Roisa. Była zadowolona, uśmiechała się sama do siebie. Powrót na pewno będzie kosztował ją mniej, bo nie zamierzała już się nigdzie spieszyć.
Ambroise w końcu do niej dołączył, zobaczyła jego cień, przez co uniosła się na łokciach nieco wyżej. Nie odstawał od niej za bardzo, ale nie dało się ukryć, że trochę pozostawał w tyle.
- No, nareszcie, ileż można czekać. - Rzuciła lekko, na jej twarzy malował się uśmiech. Oczywiście, że nieco go prowokowała, bo przecież wcale nie został za nią tak daleko... Nie mogła się jednak powstrzymać od komentarza. Wiedziała, że to była jedna z nielicznych konkurencji, w której miała szansę go pokonać. Gdyby poszło o inne dziedziny niż sprawność fizyczna - mogłoby być krucho.
Poczekała, aż do niej dotrze. Mogli jeszcze tutaj trochę poleżeć, tak bez sensu, bez zastanawiania się nad tym, co powinni, czego nie powinni robić, po prostu cieszyć się chwilą, która trwała. Było to całkiem przyjemne, bo ostatnio nie mieli zbyt wiele czasu na to, aby cieszyć się takimi błahostkami.