28.05.2025, 16:53 ✶
– Nikt nie będzie grać w rozbieranego pokera. Z oczami, czy bez – oznajmił, próbując uciąć głupie pomysły Millie, na które najwyraźniej już się też napalał Thomas no bo... Granie w takiego pokera brzmiało jak jeszcze większa herezja, niż granie w karty na kamyki, zamiast pieniędzy. Zerknął na Thomasa. – Nie szczerz się, bo będzie cię bardziej bolało – odpowiedział widząc co robił, a że nie chciał wyjść na przeciwnika jakichkolwiek uśmiechów dodał jeszcze szybko. – Spróbuj zachować neutralny wyraz twarzy, dopóki z tobą nie skończę. – To też mogło zabrzmieć głupio. – W sensie opatrzę. Proszę.
Thomas nie mógł zobaczyć miny Basiliusa na swój żart, ale mógł natomiast usłyszeć Bardzo Głośne Westchnięcie, ale zaraz potem Prewett, jako że próbował być wspierającym i uprzejmym medykiem, sam spróbował rozluźnić atmosferę. – Mówisz, więc że nie widzisz problemu abyśmy się poznali ponownie? Mamy czas. W końcu nie pali się – powiedział, tonem jakby mówił całkowicie na poważnie, ale jeśli Millie nie wyszła jeszcze z pomieszczenia przy tym zapoznaniu, mogła zobaczyć, jak górna warga uzdrowiciela drga nieco.
– W takim razie jest w miarę w porządku – skomentował porównanie do szamponu. – Dyskomfort może towarzyszyć ci jeszcze przez jakiś czas, gdy ponownie zaczniesz widzieć, ale przepiszę ci odpowiednie eliksiry do oczu i powinno być w porządku. Masz kogoś, kto będzie ci mógł pomóc w czasie gojenia?
A potem zmarszczył brwi, próbując zrozumieć skąd Thomas wytrzasnął jaja widłowęża i jak dowiedział się, że był na nie uczulony, ale jedynie zanotował w głowie tę informację dodając że w takim razie nie powinno być żadnego problemu z przepisanymi mu eliksirami.
Basilius przygryzł wargi i w pierwszej chwili nic nie odpowiedział, wpuszczając Figgowi kolejne krople.
– Popatrz w lewo. Prawo. Delikatnie. Do uczucia dyskomfortu. Super. Teraz do góry. I dołu. Dobrze. Teraz możesz poczuć chłód w oczach, ale to już ostatnie krople. – I rzeczywiście, po wkropieniu ostatniego eliksiru, Thomas mógł usłyszeć, jak Basilius odkłada coś na pobliski stolik. – Mam hm... Mam klasyczny bandaż i chyba jeden liliowy dla dzieci. Jakieś preferencje?
Nie miał pojęcia jak odpowiedzieć na pierwszą deklarację Figga, bo tak. To było absolutnie głupie. A z drugiej strony...
– Rozumiem – powiedział w końcu wracając do tematu, który sam wywołał. – Pamiętaj następnym razem, że warto jednak ratować tak, aby i osoba ratującą nie doznała obrażeń. Ogólne zalecenie Munga. A Millie ma się dobrze. – Pomyslał o tym pocałunku w czoło. – To znaczy jest cała. Przypilnuję, aby coś zjadła i odpoczęła. Tylko jej tego nie mów.
Thomas nie mógł zobaczyć miny Basiliusa na swój żart, ale mógł natomiast usłyszeć Bardzo Głośne Westchnięcie, ale zaraz potem Prewett, jako że próbował być wspierającym i uprzejmym medykiem, sam spróbował rozluźnić atmosferę. – Mówisz, więc że nie widzisz problemu abyśmy się poznali ponownie? Mamy czas. W końcu nie pali się – powiedział, tonem jakby mówił całkowicie na poważnie, ale jeśli Millie nie wyszła jeszcze z pomieszczenia przy tym zapoznaniu, mogła zobaczyć, jak górna warga uzdrowiciela drga nieco.
– W takim razie jest w miarę w porządku – skomentował porównanie do szamponu. – Dyskomfort może towarzyszyć ci jeszcze przez jakiś czas, gdy ponownie zaczniesz widzieć, ale przepiszę ci odpowiednie eliksiry do oczu i powinno być w porządku. Masz kogoś, kto będzie ci mógł pomóc w czasie gojenia?
A potem zmarszczył brwi, próbując zrozumieć skąd Thomas wytrzasnął jaja widłowęża i jak dowiedział się, że był na nie uczulony, ale jedynie zanotował w głowie tę informację dodając że w takim razie nie powinno być żadnego problemu z przepisanymi mu eliksirami.
Basilius przygryzł wargi i w pierwszej chwili nic nie odpowiedział, wpuszczając Figgowi kolejne krople.
– Popatrz w lewo. Prawo. Delikatnie. Do uczucia dyskomfortu. Super. Teraz do góry. I dołu. Dobrze. Teraz możesz poczuć chłód w oczach, ale to już ostatnie krople. – I rzeczywiście, po wkropieniu ostatniego eliksiru, Thomas mógł usłyszeć, jak Basilius odkłada coś na pobliski stolik. – Mam hm... Mam klasyczny bandaż i chyba jeden liliowy dla dzieci. Jakieś preferencje?
Nie miał pojęcia jak odpowiedzieć na pierwszą deklarację Figga, bo tak. To było absolutnie głupie. A z drugiej strony...
– Rozumiem – powiedział w końcu wracając do tematu, który sam wywołał. – Pamiętaj następnym razem, że warto jednak ratować tak, aby i osoba ratującą nie doznała obrażeń. Ogólne zalecenie Munga. A Millie ma się dobrze. – Pomyslał o tym pocałunku w czoło. – To znaczy jest cała. Przypilnuję, aby coś zjadła i odpoczęła. Tylko jej tego nie mów.