28.05.2025, 19:00 ✶
Miles nie ogarniała politycznej gadki. Stare dziadki się w tym specjalizowały, a może i Selwynowi łatwiej było o tym krakać odkąd papcio Morfina zasilił ich szeregi. Chciałaby podrwić trochę więcej, ale wyglądał na zmęczonego. Wszyscy wyglądali.
Siedziała blisko Thomasa, a ramiona drżały jej w niemym śmiechu jak raz za razem rzucał fantastyczne suchary na temat swoich oczu. Kurwa mać! Bawiło ją to, choć domyślała się, że mogło to być diablo histeryczne bawienie. Nie było czym popić - w końcu cała woda poszła na gaszenie Londynu.
W końcu i jemu te suchary stanęły w gardle i zaniósł się kaszlem. Otoczyła Thomasa opiekuńczo ramieniem i poklepała go trochę, potem wypatrzyła jakąś szklankę z jakimś płynem, żeby mógł popić. Pochylając się ku niemu pozwoliła sobie na w chuj egoistyczne szeptanie do ucha:
– Jo, najpierw grzybowa herbata, a teraz trzecie oko. W dupę Ci je wsadzę kurwa, nie będzie Cię mój szef podrywał na swoją pierdoloną genetykę
Gdy kaszel minął, wyprostowała się, odchrząknęła i już głośno i wyraźnie powiedziała do pozostałych:
– Ja znam takiego jednego hipno. Nie korzystałam nigdy z jego usług, ale mogłabym spróbować go namówić do współpracy. Mogę z nim pogadać. Dla tej laski i może dla nas. Jak łamanie klątw nie pomoże, bo nie wiem co to za gówno wylazło na nas z dymu. – Poklepała się po ramieniu za zajebisty wkład. Nie ma to jak odzywanie się do byłego w sprawie ściśle tajnych operacji. – I myśle, że Liszek, w sensie eee Basilius może ogarnąć te chaty i kryjówki. Ale to jak chociaż odrobinę odeśpi, bo nie jest z nim teraz najlepiej. Mogę pojutrze ogarnąć z nim te miejscówki tylko dajcie mi listę. – Może nie powinna rozporządzać dupą Prewetta, ale w sumie zależało jej na tym żeby się wykazać. Młot uderzał o kowadło. Nie traciła rozpędu, choć nie myślała już za bardzo na tym etapie.
Siedziała blisko Thomasa, a ramiona drżały jej w niemym śmiechu jak raz za razem rzucał fantastyczne suchary na temat swoich oczu. Kurwa mać! Bawiło ją to, choć domyślała się, że mogło to być diablo histeryczne bawienie. Nie było czym popić - w końcu cała woda poszła na gaszenie Londynu.
W końcu i jemu te suchary stanęły w gardle i zaniósł się kaszlem. Otoczyła Thomasa opiekuńczo ramieniem i poklepała go trochę, potem wypatrzyła jakąś szklankę z jakimś płynem, żeby mógł popić. Pochylając się ku niemu pozwoliła sobie na w chuj egoistyczne szeptanie do ucha:
– Jo, najpierw grzybowa herbata, a teraz trzecie oko. W dupę Ci je wsadzę kurwa, nie będzie Cię mój szef podrywał na swoją pierdoloną genetykę
Gdy kaszel minął, wyprostowała się, odchrząknęła i już głośno i wyraźnie powiedziała do pozostałych:
– Ja znam takiego jednego hipno. Nie korzystałam nigdy z jego usług, ale mogłabym spróbować go namówić do współpracy. Mogę z nim pogadać. Dla tej laski i może dla nas. Jak łamanie klątw nie pomoże, bo nie wiem co to za gówno wylazło na nas z dymu. – Poklepała się po ramieniu za zajebisty wkład. Nie ma to jak odzywanie się do byłego w sprawie ściśle tajnych operacji. – I myśle, że Liszek, w sensie eee Basilius może ogarnąć te chaty i kryjówki. Ale to jak chociaż odrobinę odeśpi, bo nie jest z nim teraz najlepiej. Mogę pojutrze ogarnąć z nim te miejscówki tylko dajcie mi listę. – Może nie powinna rozporządzać dupą Prewetta, ale w sumie zależało jej na tym żeby się wykazać. Młot uderzał o kowadło. Nie traciła rozpędu, choć nie myślała już za bardzo na tym etapie.