• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży

RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#4
03.06.2025, 12:50  ✶  

Morpheusa pożerał ból, którego nie dało się dotknąć, nie sposób było go opatrzyć ani ukoić zaklęciem. Przestał odróżniać siebie od cierpienia, istnieli razem, spleceni jak korzenie drzew rosnących w ruinach historii. To nie był ból krzyku ani łez, ale cichy, rozchodzący się pod żebrami ucisk, niczym popiół po pożarze. Niewidoczny dla oka, a jednak obecny w każdym geście, w zbyt długim spojrzeniu, w ściskaniu dłoni tak, jakby trzymał w niej nie swoją przyszłość, lecz resztki odwagi. Jego ciało nie nosiło śladów ran, poza tą odrobiną krwi, a jednak każdy ruch sprawiał wrażenie, jakby przechodził przez zasłonę ognia, której nie widział nikt poza nim.

Czasami udawało mu się wierzyć, że ćma, która wlatuje w ogień, wyłania się z niego wypełniona światłem.

Nagle wybuch, musieli się uchylić, gdy szklana szyba ekskluzywnego zakładu męskiego fryzjera, wybuchła milionem tęczowych pryzmatów, gdy fałdy poukładanych elegancko ręczników zajęły się od preparatów, których butelki rozbiły się od temperatury, kapiącej z wyższych pięter. Adres i dostrzeżone 

W chaosie tego wszystkiego, na chwilę stając się żoną Lota, słupem soli pośród płonącej Sodomy i Gomory, ukaranej za grzech empatii, otwarcia się na innych, przez samozwańczego boga, Morpheus zatrzymał się, przestając na chwilę patrzeć na chmury, niosące zagładę i pozwolił płatkom śmiercionośnego pyłu opadać na jego twarz. Czy ich wróg obserwował też lot ptaków i wyprawiał Auspicje, czy miał swojego augura, który interpretował dla niego lot myszołowa i orła, aby wskazać wolę Bogów? Teraz nie było na co patrzeć, żaden bóg nie mógł mu odpowiedzieć na pytanie, czy robi dobrze.

— Od kiedy cierpienie stało się tak... pozbawione zwycięstwa?

Nie oczekiwał żadnej odpowiedzi na to, bo żadne z nich ich nie miało, a godzinami mogli filozofować nad tym, czy kiedykolwiek ta victoria tam istniała, czy to była inna nazwa na nadzieję.

Szli jednak dalej, a on obserwował, zapisywał. W jego krwi płynął rodzinny obowiązek. Sprawdzał każdą wskazaną wiadomość, co dwie pary oczy to nie jedna, zwłaszcza gdy nie był to spacer przez różane arboretum w środku maja, a przez płonącą ulicę. Najważniejsze było widzieć. Co dokładnie płonie. Zanotował sklep Potterów ze smutkiem i te miejsca, które widział wcześniej, skupiał się na tym, co paliło się pierwsze, co było najbardziej zniszczone. Kakofonia ludzkich tragedii rozbrajała go od środka i nie wiedział przez chwilę, co powiedzieć Anthony'emu, jakby nie zrozumiał pytania.

Zniszczony sklep spożywczy, zniszczony sklep z artykułami dla egzotycznych magicznych pupili, martwe, spalone sowy leżące na bruku, śmierdzące i dymiące zwęglonymi piórami i wnętrznościami rozdeptanymi przez biegnących przechodniów, porzucone i pogubione w ucieczce przedmioty, krew na bruku. Wszystko to notował.

— Widziałem Erika w Norze Nory... — powiedział Morpheus bezmyślnie, trochę jakby żartem, podnosząc z ziemi jakiś przedmiot, sentymentalny wisiorek, ale nie nosił na sobie żadnych znaków umożliwiających identyfikację właściciela, więc odłożył go w dokładnie to samo miejsce. — Widziałem się z nim tuż przed naszym spotkaniem. Z Jonathanem. Nic mu nie... — przerwał mu kaszel, który zwinął go prawie w połowie. — Nic mu nie jest. Zabezpieczył... Ważną rzecz. — Zreflektował się Morpheus.



Zwady:
Słabe płuca (I)
Choroba przewlekła (I): Cukrzyca

Przewaga:
Starożytne Runy (I)


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2348), Morpheus Longbottom (1534)




Wiadomości w tym wątku
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży - przez Anthony Shafiq - 14.05.2025, 12:07
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży - przez Morpheus Longbottom - 27.05.2025, 14:16
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży - przez Anthony Shafiq - 27.05.2025, 17:47
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży - przez Morpheus Longbottom - 03.06.2025, 12:50
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży - przez Anthony Shafiq - 03.06.2025, 13:45
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus & Antonius] Pieśń ptaków i węży - przez Morpheus Longbottom - 04.06.2025, 14:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa