29.05.2025, 15:51 ✶
Emocje rozsadzały ją i nie udało się uregulować koryta tej rzeki. Włosy to były rude ale lokowane, to twarz jej nagle zdawała się nie biała, a obłożona bielactwem, żeby u dwóch kolorach oczu nie wspomnieć. Westchnęła ciężko i odpuściła. Zamiast tego podkradła swojej gospodyni u której najęła pokój pelerynę z grubym kapturem i ruszyła.
Dziś szczęśliwie nic się nie stało, być może szła tak szybko. Być może właściwie biegła.
Do sklepu wparowała z impetem godnym pustynnej burzy.
– Pani Burke, ja bardzo potrzebuję pani pomocy! – zaczęła od progu odważnie, z determinacją godną kogoś kto ma 20 lat i nie wie zbyt wiele o życiu. Zaraz po tej deklaracji, nieco łagodniej zamknęła drzwi i w dwóch susach znalazła się przy właścicielce kantoru. – W Rejwachu słyszałam, że Pani wie wszystko. A ja muszę wiedzieć, gdzie jest prezent od mojej matki, który ledwie wczoraj był przy plecaku, a dziś już go nie ma! – Odwróciła przed siebie wielgachny plecak, który teraz ukrywała przed peleryną. Żółty, lekko spłowiały, nosił na sobie naszywki i koraliki z wielu stron świata. Nieudolnie poprzyczepiane, naderwane... każda z nich miała swoją historię. Nie widać, żeby cokolwiek brakowało ale... Jadeitowe oczy Keyleth wpatrywały się w blondynkę wyczekująco, gdy ciemne zwinne palce wskazywały fragment odstającego sznurka. Tylko tyle pozostało. Ktoś odciął pamiątkę, ktoś okradł złodziejkę.
Dziś szczęśliwie nic się nie stało, być może szła tak szybko. Być może właściwie biegła.
Do sklepu wparowała z impetem godnym pustynnej burzy.
– Pani Burke, ja bardzo potrzebuję pani pomocy! – zaczęła od progu odważnie, z determinacją godną kogoś kto ma 20 lat i nie wie zbyt wiele o życiu. Zaraz po tej deklaracji, nieco łagodniej zamknęła drzwi i w dwóch susach znalazła się przy właścicielce kantoru. – W Rejwachu słyszałam, że Pani wie wszystko. A ja muszę wiedzieć, gdzie jest prezent od mojej matki, który ledwie wczoraj był przy plecaku, a dziś już go nie ma! – Odwróciła przed siebie wielgachny plecak, który teraz ukrywała przed peleryną. Żółty, lekko spłowiały, nosił na sobie naszywki i koraliki z wielu stron świata. Nieudolnie poprzyczepiane, naderwane... każda z nich miała swoją historię. Nie widać, żeby cokolwiek brakowało ale... Jadeitowe oczy Keyleth wpatrywały się w blondynkę wyczekująco, gdy ciemne zwinne palce wskazywały fragment odstającego sznurka. Tylko tyle pozostało. Ktoś odciął pamiątkę, ktoś okradł złodziejkę.