29.05.2025, 19:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.05.2025, 19:39 przez Icarus Prewett.)
Miarka się przebrała.
Nie chodziło nawet o niego samego. Jego ubrania były co prawda przesiąknięte czerwoną farbą, która do złudzenia przypominała krew, a zmycie tego wyczarowanego cholerstwa zająć miało całą wieczność i mnóstwo zapasów. Rozumiał wściekłość tego człowieka, który dyskryminację skierowaną w stronę mugolaków odczuwał na własnej skórze.
Była jednak granica. A tę granicę stanowiło dobro Electry.
Mężczyzna zaatakował jego siostrę nie jak dyskryminowany atakował oprawcę, lecz jak mężczyzna kobietę. Musiał zarzucić jej spanie z Śmierciożercą, jakby to było domyślnym zachowaniem dla czystokrwistej dziewczyny. Icarusowi bał się coś takiego zarzucić z jednego prostego powodu: Ari był facetem. A Electra... była jeszcze taka młoda, owszem energiczna i ciesząca się życiem, ale w gruncie rzeczy niewinna. Pamiętał przecież jej reakcję, gdy wpadł ostatnio w ciąg alkoholowy po wieczorku singli. Była to wrażliwa dziewczyna, nastolatka.
Kiedy jego siostrzyczka zaczęła płakać po paskudnych słowach mężczyzny, Icarus poczuł furię. Przesunął się przed Ellie, zasłonił ją własną piersią. Nie wyciągał różdżki, nie musiał. Podwinął tylko rękawy, jakby szykował się do uderzenia faceta. Nie umiałby też tego porządnie zrobić i nie zamierzał. Tatuaż na jego przedramieniu zamigotał. Przez krótki moment nie przedstawiał symbolu SPQR, lecz znak Oka.
— Powiem ci coś. Jestem w stanie znosić obelgi wobec siebie. Możesz mnie polewać tym gównem i będę wyrozumiały. Ale zaatakowałeś moją siostrę. Tym samym, wiedz, że jest to atak na całą naszą rodzinę — Icarus spojrzał odważnie w oczy mężczyzny. — Wiesz w ogóle, kim jesteśmy? Coś kojarzysz?
Rzucam na charyzmę, czy uda mi się zastraszyć mugolaka. Nie mam przewagi zastraszanie, ale korzystam ze znajomości półświatka.
Nie chodziło nawet o niego samego. Jego ubrania były co prawda przesiąknięte czerwoną farbą, która do złudzenia przypominała krew, a zmycie tego wyczarowanego cholerstwa zająć miało całą wieczność i mnóstwo zapasów. Rozumiał wściekłość tego człowieka, który dyskryminację skierowaną w stronę mugolaków odczuwał na własnej skórze.
Była jednak granica. A tę granicę stanowiło dobro Electry.
Mężczyzna zaatakował jego siostrę nie jak dyskryminowany atakował oprawcę, lecz jak mężczyzna kobietę. Musiał zarzucić jej spanie z Śmierciożercą, jakby to było domyślnym zachowaniem dla czystokrwistej dziewczyny. Icarusowi bał się coś takiego zarzucić z jednego prostego powodu: Ari był facetem. A Electra... była jeszcze taka młoda, owszem energiczna i ciesząca się życiem, ale w gruncie rzeczy niewinna. Pamiętał przecież jej reakcję, gdy wpadł ostatnio w ciąg alkoholowy po wieczorku singli. Była to wrażliwa dziewczyna, nastolatka.
Kiedy jego siostrzyczka zaczęła płakać po paskudnych słowach mężczyzny, Icarus poczuł furię. Przesunął się przed Ellie, zasłonił ją własną piersią. Nie wyciągał różdżki, nie musiał. Podwinął tylko rękawy, jakby szykował się do uderzenia faceta. Nie umiałby też tego porządnie zrobić i nie zamierzał. Tatuaż na jego przedramieniu zamigotał. Przez krótki moment nie przedstawiał symbolu SPQR, lecz znak Oka.
— Powiem ci coś. Jestem w stanie znosić obelgi wobec siebie. Możesz mnie polewać tym gównem i będę wyrozumiały. Ale zaatakowałeś moją siostrę. Tym samym, wiedz, że jest to atak na całą naszą rodzinę — Icarus spojrzał odważnie w oczy mężczyzny. — Wiesz w ogóle, kim jesteśmy? Coś kojarzysz?
Rzucam na charyzmę, czy uda mi się zastraszyć mugolaka. Nie mam przewagi zastraszanie, ale korzystam ze znajomości półświatka.
Rzut Z 1d100 - 41
Slaby sukces...
Slaby sukces...