29.05.2025, 20:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.05.2025, 20:05 przez Icarus Prewett.)
Jego siostra była dość niesamowitą osobą, bo Icarus cały czas miał wrażenie, że robiła sobie jakieś żarty, których nie rozumiał. Może był na to już za stary? Nie rozumiał do końca humoru, który dzieliła Electra z przedstawicielami swojego pokolenia, których spraszała czasem do domu. Ari aż musiał spojrzeć na Monę, chyba podobnie skonfundowaną jak on sam i wzruszył ramionami.
— Ja wiem, że może ta nazwa nie jest najbardziej elegancka, ale spotted dick to naprawdę dobry deser. I nie żartuj sobie, Ellie, bo wiem przecież, że twoja mama to uwielbia. A w dodatku ten deser nie jest angielski, tylko szkocki — ostatnia uwaga wyszła mu dość przemądrzale, ale nie nietypowo dla jego osoby. — A i mogę się założyć, że banana split powstało w Ameryce. To zupełnie nieangielska nazwa.
Nie wiedział do końca, co tak zabawnego było w nazwach deserów, które brzmiały około seksualnie. Nie śmieszyło go to i uważał, że stanowiło to dopatrywanie się w jedzeniu aluzji, z którymi nie powinno być wiązane. Chociaż, przez starożytnych, obżarstwo wymieniano jednym tchem z rozwiązłością seksualną jako pewne przejawy nieumiarkowania. A i też on sam jako pierwszy miał te skojarzenia z nazwą banana split.
Przeszedł razem z Moną i Ellie do kuchni, gdzie stanął przy blacie, nie wiedząc, co robić. Przy garach był kompletnie bezradny. Wiedział, że była to zaległość do nadrobienia i brak pewnych bardzo istotnych życiowych kompetencji. Umiał co prawda przygotować spaghetti, ale wiedział, że jego włoscy przodkowie by go nie tylko za to kompletnie skreślili, ale też obłożyli wybitnie tragiczną w skutkach klątwą, gdyby się dowiedzieli o tym, jak amatorsko gotował ich narodową potrawę.
— No dobra, co mam robić? A może to przygotowujemy ze starą dobrą Prewettowską zasadą "ihaha, siostro"? — podparł ręce na biodrach. Może banana split polegało na jakiejś improwizacji? Czy mógł być to taki deser, do którego dodawało się dosłownie cokolwiek?
Znowu rzucił Monie bezradne spojrzenie. Dobrze, że tu była. A i niezręczność między nimi powoli zaczynała znikać.
— Ja wiem, że może ta nazwa nie jest najbardziej elegancka, ale spotted dick to naprawdę dobry deser. I nie żartuj sobie, Ellie, bo wiem przecież, że twoja mama to uwielbia. A w dodatku ten deser nie jest angielski, tylko szkocki — ostatnia uwaga wyszła mu dość przemądrzale, ale nie nietypowo dla jego osoby. — A i mogę się założyć, że banana split powstało w Ameryce. To zupełnie nieangielska nazwa.
Nie wiedział do końca, co tak zabawnego było w nazwach deserów, które brzmiały około seksualnie. Nie śmieszyło go to i uważał, że stanowiło to dopatrywanie się w jedzeniu aluzji, z którymi nie powinno być wiązane. Chociaż, przez starożytnych, obżarstwo wymieniano jednym tchem z rozwiązłością seksualną jako pewne przejawy nieumiarkowania. A i też on sam jako pierwszy miał te skojarzenia z nazwą banana split.
Przeszedł razem z Moną i Ellie do kuchni, gdzie stanął przy blacie, nie wiedząc, co robić. Przy garach był kompletnie bezradny. Wiedział, że była to zaległość do nadrobienia i brak pewnych bardzo istotnych życiowych kompetencji. Umiał co prawda przygotować spaghetti, ale wiedział, że jego włoscy przodkowie by go nie tylko za to kompletnie skreślili, ale też obłożyli wybitnie tragiczną w skutkach klątwą, gdyby się dowiedzieli o tym, jak amatorsko gotował ich narodową potrawę.
— No dobra, co mam robić? A może to przygotowujemy ze starą dobrą Prewettowską zasadą "ihaha, siostro"? — podparł ręce na biodrach. Może banana split polegało na jakiejś improwizacji? Czy mógł być to taki deser, do którego dodawało się dosłownie cokolwiek?
Znowu rzucił Monie bezradne spojrzenie. Dobrze, że tu była. A i niezręczność między nimi powoli zaczynała znikać.