• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy

[11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#2
30.05.2025, 22:31  ✶  
Las był spokojny. Nie martwy - nigdy nie był martwy, nawet o tej porze. Kroki stawialiśmy ostrożnie, bez pośpiechu, miękko, bo nie chcieliśmy naruszyć porządku tej leśnej nocy. Nie musieliśmy mówić, Ambroise znał ten rytm równie dobrze jak ja - dlatego poszliśmy razem - widziałem i słyszałem, jak jego sylwetka poruszała się prawie bezszelestnie, tylko trochę głośniej ode mnie - obaj szliśmy w podobny sposób, korzystając z tej wiedzy, której nie sposób się nauczyć z książek. Tu nie chodziło o technikę, tylko o szacunek, by nie wchodzić z butami tam, gdzie wszystko żyje według własnych reguł. Kiedy coś się poruszyło w zaroślach po lewej, zaledwie skrzyżowaliśmy spojrzenia, nie było powodu do paniki, przynajmniej nie w tej części lasu. Zaraz wchodziliśmy w gorszą - wciąż razem...
Nie rozdzieliliśmy się jeszcze, chociaż wiedziałem, że w końcu to nastąpi - z rozsądku, bo las był zbyt gęsty, a czas... Cóż, nie sprzyjał żadnej zwłoce. To był tylko etap wspólnej drogi, wiedzieliśmy, że przyjdzie moment, w którym każde z nas pójdzie swoją stroną gąszczu - taki był plan, nawet jeśli nie mówiliśmy o nim na głos. Póki co, jednak wciąż szliśmy razem, ramię w ramię, chociaż każdy z nas co jakiś czas znikał na moment za pniem lub głębszym skupiskiem paproci.
Było czarno jak smoła, ale to nie miało znaczenia, bo kiedy zna się rytm lasu, zna się też jego ciemność, a kiedy zna się zapach powietrza przed strumieniem, wie się, że ten jest blisko. Jeszcze zanim go usłyszałem, poczułem zmianę - powietrze zrobiło się bardziej wilgotne, chłodniejsze, osadzało się mgiełką na skórze. Po paru metrach, jakie przeszliśmy, rozległ się rechot... Żaby... Mnóstwo żab, musiały okupować całą bliską okolicę. Ich jazgot był głośny, pewny siebie, nie wycofały się, nie zamilkły - to był dobry znak. Świadczył o tym, że nie było w pobliżu nic, co by je spłoszyło. Nic dużego ani groźnego - jeszcze nie.
Chwilę później dotarł do nas chlupot, już nie tylko kumkanie, więc znajdowaliśmy się przy jeziorze. Nie musieliśmy się porozumiewać na głos - wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy, ten las znał nas, a my znaliśmy jego punkty orientacyjne. Woda mieniła się delikatnym blaskiem, chociaż nie było światła, niebo było zasnute tak gęstymi chmurami, że nie mogliśmy zobaczyć księżyca, a jednak tafla jeziorka błyszczała. Zatrzymaliśmy się na skraju polany. Spojrzałem w lewo, potem w prawo, i już z tej odległości wiedziałem, co widzę. Grzyby były widoczne nawet z tej odległości - rozsiane po brzegu i pniach, gdzieniegdzie na gałęziach. Może nie potrafiłbym ich teraz nazwać - nie miałem przy sobie podręcznika, ale znałem je jak zna się coś, czego nie sposób źle zidentyfikować.
Jeszcze zanim Ambroise zdążył wykrztusić jedno, podekscytowane słowo - „grzyby” - wiedziałem, że przyspieszy, i rzeczywiście, ruszyliśmy szybciej, chociaż nadal cicho, ostrożnie, z jakimś nie do końca uświadomionym dodatkowym zamiarem.
Nawet w tej sytuacji, kiedy szukaliśmy zaginionych, nie potrafiliśmy się powstrzymać. Las nie dawał takich prezentów na wyrost - jeśli coś oferował, należało to przyjąć, tylko ostrożnie, bo tego miejsca nie wolno było zadeptać.
Strzeliłem go lekko w ramię - tak, jak robią to starzy towarzysze broni. Wskazałem brodą, nie mówiąc ani słowa, w kierunku grupy dorodnych osobników rosnących tuż przy skraju wody, a potem wzrokiem naprowadziłem go wyżej - drugie tyle - inny gatunek, te wyjątkowe, cenniejsze - zwisało z dolnych gałęzi pobliskiej olchy, jakby czekały właśnie na nas. Nie było mowy, żebyśmy przeszli obok - nawet jeśli szukaliśmy Prudence,  nawet jeśli Romulus zniknął... Kilka z ziemi, parę z góry, z gałęzi - wystarczy - nie musieliśmy nawet przystawać na dłużej.
- Zobasz na te na gałęsi. - Powiedziałem półgłosem - wskazałem w górę, gdzie z cienkiej, pochylonej brzozy zwisały trzy dorodne owocniki. - Tamte s ziemi, to złoto, ale te s góly... Uśmiechnąłem się krzywo - Szą zajebiste... - Mruknąłem cicho, bardziej do siebie, niż do niego. Napięcie między nami znikło na moment, jakbyśmy byli znowu chłopcami, mieli czas, bo nic się nie paliło, ale... Paliło się. - Zgalnijmy tylko palę i isiemy dalej.
Nawet jeśli szukaliśmy ludzi, a trop urywał się i prowadził w ciemność - las dawał. Nie zamierzaliśmy mu odmówić.


!Strach przed imieniem


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2541), Benjy Fenwick (1582), Pan Losu (29)




Wiadomości w tym wątku
[11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.05.2025, 14:06
RE: [11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy - przez Benjy Fenwick - 30.05.2025, 22:31
RE: [11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy - przez Pan Losu - 30.05.2025, 22:31
RE: [11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.05.2025, 23:45
RE: [11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy - przez Benjy Fenwick - 31.05.2025, 16:22
RE: [11/12.09.1972] nie grzeb w grzybni || Ambroise & Benjy - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.06.2025, 01:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa