• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram

[Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#5
31.05.2025, 10:25  ✶  

Odpowiedzialność ciążyła na nim jak warstwa popiołu, osiadająca na ramionach z każdym kolejnym oddechem, bezdźwięczna, lecz obezwładniająca. Nie był już pewien, czy to on niesie ją, czy ona niesie jego, prowadząc przez krajobraz ruin, które wcześniej nazywał domem. Wszystko, co widział, co notował, wszystko, co przeżył, zamieniało się w ciężar, który nie znał miłosierdzia. Oczy ludzi, których nie zdoła ocalić, krzyk, którego nie zdołał uciszyć, to wszystko wbijało się w jego wnętrze jak haczyki. W tych chwilach Morpheus nie był bohaterem, był nośnikiem winy, niemej i wiecznej, ukrytej pod płaszczem obowiązku.

— Myślę, że bardziej będzie przejęty, że nie będzie porannego wydania Proroka — próbował kwaśno zażartować Morpheus, nie myśląc (oczywiście, że myślał), o pracownikach drukarni, o dziennikarzach, którzy zapewne właśnie zaczynali walczyć z żywiołem i o tym, że samo wydawnictwo pewnie również zapłonie, nawet jeżeli nie będzie celem, to z powodu ilości papieru, jaka znajdowała się w magazynach, archiwach i na biurkach reporterów. Głęboki, wdech. Nie, to był błąd, zakrztusił się śmierdzącym powietrzem i znów zaczął kaszleć.

Porozkładał śpiwory i koce, w sposób, który pozwalał na logistyczne ułożenie jak największej ilości osób, osłaniając ich od ognia z zewnątrz oraz niepowołanych spojrzeń. Pozwolił płucom oddychać, dłoniom przestać drżeć w stresie, nogom palić od pokonywania ciężkiego dystansu wbrew ludzkiej rzecze paniki. Na chwilę bezpieczne miejsce, na chwilę. Usiadł na jednym z koców, krzyżując nogi, i otwierając pudełko z kadzidłami i aromatycznymi świecami intencjonalnymi.

Śmiech wyszedł z niego nagle, jak korek z butelki zbyt długo trzymanej pod ciśnieniem, pęknięcie, którego nawet nie próbował zatrzymać. W jednej chwili wszystko, ciężar, przeżarte napięciem mięśnie karku, rozpadło się pod obrazem kutasoświeczki, leżącej dumnie pośród zwykłych świec, absurdalnej jak sen szaleńca. Nie była ani estetyczna, ani potrzebna, ani nawet intencjonalna, ale właśnie przez to tak bezlitośnie rozbrajająca. Gdzieś wśród bezgłośnych krzyków pamięci, wewnętrznych dialogów z cieniem odpowiedzialności, ten jeden idiotyczny kształt, prężący się zbyt dumnie, zdołał przebić się przez cały jego pancerz. I Morpheus zaśmiał się, głośno, nieprzyzwoicie i prawdziwie, aż rozbolały go boki, a serce przypomniało sobie, jak to jest bić nie w rytm strachu, lecz życia.

— Falliczne okazy zostawimy na później, z dala od kącika dziecięcego — zarechotał. Szybko jednak powróciła patyna obaw, gdy znów rozległy się krzyki paniki na zewnątrz i dotarły do bańki spokoju, jakim był Antykwariat. — Muszę. Tu, jeszcze... — zaczął szukać po kieszeniach, aż w końcu wyjął karteczkę z notatkami: — Tu mam adresy miejsc, które widziałem, na które bezpośrednio padały popioły, potencjalne cele Sama-Wiesz-Kogo. Zostawiam u ciebie, żebyś mogła przekazać innym.

I absolutnie nie dlatego, że mógł umrzeć, absolutnie nie. On umarł dawno temu, jego serce żyło w żołądku Vasilija, wszystko będzie dobrze. Wszystko. Absolutnie.

— Zezwalam na wskrzeszenie mnie i zabicie ponowne, za to, że umarłem. Mam też notkę do Millie, jakbyś ją widziała, żeby przeleciała raz czy dwa razy nad Prawami Czasu — powiedział siostrze, gdy skończyli rozkładać wszystko, co przygotowali. Nie tłumaczył się jej dlaczego, wolał nic o tym nie mówić, powie później, gdy będą bezpieczni i kolejny Wielki Pożar Londynu nie będzie wisiał im nad głowami. Ucałował ją w czoło. — Bądź bezpieczna.

I wyszedł, spotkać się z przeznaczeniem.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Morpheus Longbottom (2086), Quintessa Longbottom (1704)




Wiadomości w tym wątku
[Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Morpheus Longbottom - 28.05.2025, 15:28
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Quintessa Longbottom - 28.05.2025, 22:25
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Morpheus Longbottom - 29.05.2025, 20:12
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Quintessa Longbottom - 31.05.2025, 01:02
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Morpheus Longbottom - 31.05.2025, 10:25
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Quintessa Longbottom - 05.06.2025, 23:27
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Morpheus Longbottom - 10.06.2025, 12:34
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Quintessa Longbottom - 19.06.2025, 00:29
RE: [Spalona Noc, 8 IX, Quintessa & Morpheus] Citalopram - przez Morpheus Longbottom - 20.06.2025, 15:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa