Cieszyła się, że mogła poczuć się przydatna dla kogoś innego. Takie spotkania w miejscach publicznych były też dla niej bezpieczne, bo czuła się bardziej komfortowo niż na ulicy, czy w miejscach prywatnych. Tutaj miała więcej swobody i mogła też dobrze zjeść, a dobrego jedzenia nigdy za wiele.
Gdy wspomniał, że obudził się dopiero dwie godziny temu poczuła ukłucie zazdrości. Już dawno nie pamiętała, kiedy się tak porządnie wyspała. Powinna wziąć sobie wolne w pracy i poleżeć cały dzień w łóżku i poczytać książki. Dawno nie czytała dla przyjemności. W pracy w wolnych chwilach nadrabia tylko nowinki alchemiczne i nowe wydania książek o eliksirach.
— Ah, mi minął bardzo spokojnie. Dostałam zlecenie na uwarzenie eliksiru Felix Felicis. Nigdy nie warzyłam tego eliksiru, więc jest to dla mnie ekscytujące. Mój pracodawca będzie mi w tym pomagał. – odpowiedziała wiedząc, że ten zapewne nie jest zainteresowany tą informacją.
— Chce Pan przejść od razu do tego po co tutaj się spotkaliśmy? – posłała mu ciepły uśmiech. Wyglądał na człowieka, który raczej nie interesował się codziennym życiem alchemiczki.