01.06.2025, 01:11 ✶
Jonathan zaczynał podejrzewać, że ten dym albo prowadził do pozbawienia kogoś zmysłów, albo wszyscy byli już po prostu szalenie zmęczeni.
– Fortinbras? – spytał, unosząc do góry jedną brew. – Fortinbras Malfoy na Ministra Magii? Może w takim razie od razu powiemy, że Voldemort wygrał konkurs na ten stołek, on będzie musiał ulec presji społeczeństwa i przyjść na oficjalny bankiet, a wtedy go złapiemy? – Jakiekolwiek rezerwy wobec wypowiadania tego imienia, zniknęły dla Jonathana gdzieś tak kiedy zobaczył swojego roztrzęsionego chrześniaka, stojącego przed płonącą kamienicą. – Zresztą zawsze jest nadzieja Eriku. I nie, nie wiemy kim jest ta kobieta i czy jest z nami powiazana, ale jednak uważam, że w naszym obowiązku jest zapewnienie jej ochrony. Skoro wiemy, że grozi jej i jej córce niebezpieczeństwo. Ktoś próbował ją przed czymś ostrzec, nie wyszło bo sowa została zabita. Ona sama została znaleziona w stanie odrętwienia. To chyba wystarczy, aby chcieć to sprawdzić i jej pomóc, nie sądzisz?
Na wysunięcie kandydatury Godryka już wcześniej skrzywił się dyskretnie i teraz niemal nie powtórzyl tego samego gestu, kiedy temat był kontynuowany. To nie tak, że nie szanował ojca starszych Longbottomów. Po prostu przez pewne sprawy nie za bardzo za nim przepadał.
Gdy natomiast odezwał się Morpheus, Jonathan zerknął z zaciekawieniem na przyjaciela i z dużym uznaniem pokiwał głową, nie tylko dla samych słów czarodzieja, ale też sposobunw jakim je wypowiadał, bo Selwyn musiał przyznać, że gdyby był jakimś przeciętnym szarym obywatelem, który nie wie nic o polityce to w tej chwili z chęcią powiesiłby sobie plakat poparcia dla Morpheusa przed domem.
– Dobrze mówisz – pokiwał głową i westchnął ciężko, myśląc o kimś kto miałby być Śmierciożercą. – Wiemy, czy czyjeś domy nie spłonęły i są w świetnym stanie? Jakby atak celowo je omijał? Pewnie musimy szukać w środowisku tych najbardziej konserwatywnych. – Zawahał się na moment, bo ze względu na sprawy prywatne nie był szczególnym fanem tego co miał zaraz powiedzieć. – Nie chcę absolutnie sugerować, że to cała rodzina, ale Mulciberowie mają raczej konserwatywne poglądy, a wszyscy chyba pamiętamy ich... Wzburzenie, gdy Leach został Ministrem. Nie wykluczałbym, że w środowisku takich konserw nie znalazłby się ktoś, kto miałby na tyle beznadziejne życie, że poszedłby o krok dalej. – Z drugiej strony nic nie było pewne, a jeśli zdecydują się oskarżyć wszystkie konserwatywne rodziny czystej krwi o współpracę z Voldemortem, to nabawią się jedynie paranoi i niczego więcej. – W każdym razie, absolutnie nie sugeruję, abyście teraz ich wszystkich uznali za wrogów, ale pamiętacie tę fundację, która promowali na Lammas? Myślę, że spróbuję zaangażować mojego kuzyna w Wizengamocie w jakąs próbę audytu. Może warto zerknąć na co idą pieniądze i czy to naprawdę był zwrot serca w dobrą stronę.
– Fortinbras? – spytał, unosząc do góry jedną brew. – Fortinbras Malfoy na Ministra Magii? Może w takim razie od razu powiemy, że Voldemort wygrał konkurs na ten stołek, on będzie musiał ulec presji społeczeństwa i przyjść na oficjalny bankiet, a wtedy go złapiemy? – Jakiekolwiek rezerwy wobec wypowiadania tego imienia, zniknęły dla Jonathana gdzieś tak kiedy zobaczył swojego roztrzęsionego chrześniaka, stojącego przed płonącą kamienicą. – Zresztą zawsze jest nadzieja Eriku. I nie, nie wiemy kim jest ta kobieta i czy jest z nami powiazana, ale jednak uważam, że w naszym obowiązku jest zapewnienie jej ochrony. Skoro wiemy, że grozi jej i jej córce niebezpieczeństwo. Ktoś próbował ją przed czymś ostrzec, nie wyszło bo sowa została zabita. Ona sama została znaleziona w stanie odrętwienia. To chyba wystarczy, aby chcieć to sprawdzić i jej pomóc, nie sądzisz?
Na wysunięcie kandydatury Godryka już wcześniej skrzywił się dyskretnie i teraz niemal nie powtórzyl tego samego gestu, kiedy temat był kontynuowany. To nie tak, że nie szanował ojca starszych Longbottomów. Po prostu przez pewne sprawy nie za bardzo za nim przepadał.
Gdy natomiast odezwał się Morpheus, Jonathan zerknął z zaciekawieniem na przyjaciela i z dużym uznaniem pokiwał głową, nie tylko dla samych słów czarodzieja, ale też sposobunw jakim je wypowiadał, bo Selwyn musiał przyznać, że gdyby był jakimś przeciętnym szarym obywatelem, który nie wie nic o polityce to w tej chwili z chęcią powiesiłby sobie plakat poparcia dla Morpheusa przed domem.
– Dobrze mówisz – pokiwał głową i westchnął ciężko, myśląc o kimś kto miałby być Śmierciożercą. – Wiemy, czy czyjeś domy nie spłonęły i są w świetnym stanie? Jakby atak celowo je omijał? Pewnie musimy szukać w środowisku tych najbardziej konserwatywnych. – Zawahał się na moment, bo ze względu na sprawy prywatne nie był szczególnym fanem tego co miał zaraz powiedzieć. – Nie chcę absolutnie sugerować, że to cała rodzina, ale Mulciberowie mają raczej konserwatywne poglądy, a wszyscy chyba pamiętamy ich... Wzburzenie, gdy Leach został Ministrem. Nie wykluczałbym, że w środowisku takich konserw nie znalazłby się ktoś, kto miałby na tyle beznadziejne życie, że poszedłby o krok dalej. – Z drugiej strony nic nie było pewne, a jeśli zdecydują się oskarżyć wszystkie konserwatywne rodziny czystej krwi o współpracę z Voldemortem, to nabawią się jedynie paranoi i niczego więcej. – W każdym razie, absolutnie nie sugeruję, abyście teraz ich wszystkich uznali za wrogów, ale pamiętacie tę fundację, która promowali na Lammas? Myślę, że spróbuję zaangażować mojego kuzyna w Wizengamocie w jakąs próbę audytu. Może warto zerknąć na co idą pieniądze i czy to naprawdę był zwrot serca w dobrą stronę.