02.06.2025, 02:14 ✶
Gdyby tylko mogli sobie teraz tak od serca porozmawiać, to Bertie zapewne z radością wyznałby Primrose, że pod względem przyjaźni płomieni, byli sobie niezwykle bliscy. W końcu to nad kuchennym płomieniem tworzyło się wspaniałe dania i wypieki. Oboje więc w jakiś sposób byli z nimi obeznani i nie do końca musieli się ich bać. Znaczy Bott powinien, bo on w przeciwieństwie do panny Lestrange nie był ognioodporny, ale posiadał właściwą dla kucharzy cechę, to jest oparzył sobie ręce już tyle razy, że wyrobił w dłoniach pewnego rodzaju odporność.
Prim ewidentnie miała jakiś plan, nawet jeśli dla jej towarzysza absolutnie niezrozumiały, ale błysk w jej oku sugerował, że jedyne co mu pozostało to iść za nią i upewnić się, że żadna płonąca szafa albo sufit na nią nie spadnie. Zaraz więc po niej zrobił to samo, machając różdżką na zaklęcie Bąblogłowego przy magii kształtowania, żeby nie skończyć w tym dymie omdlałym i na podłodze.
//kształtowanie na bąblogłowego
Rozsądek coś tam krzyczał, że powinien ją złapać i wynieść jak najdalej od płomieni, ale zadeklarował już głośno i wyraźnie, że żadne kotki nie będą dzisiejszego dnia umierać. Alek byłby dumny - wcale nie - ale coś w Bocie jak zwykle rwało się do przodu, a jednocześnie darło się niemożebnie że w rezydencji Lestrangów rozsiadała się właśnie śmierć.
Pocił się, ale nie był pewien czy od nieprzyjemnego ścisku serca, czy może od temperatury, która spiekała ich zewsząd. I zaczął się pocić jeszcze bardziej, kiedy zatrzymawszy się za panią domu, napotkał martwe spojrzenie kociaka. Bertie przeklinał... chyba nigdy, ale w tym momencie coś mu w głowie zawrzało. Otworzył usta, raz i drugi, bo mu dosłownie słów zabrakło, co też można było traktować jako kliniczny przypadek. Potem natomiast zrobiło mu się niedobrze, bo nagle był przekonany, że całe to bohaterstwo - dla PLUSZOWEGO kotka - skończy się jego nagrobkiem (chociaż prawdę powiedziawszy - jako kucharz czasem miał sny o tym, że odchodzi z tego świata jako pieczeń i to były te z najprzyjemnych koszmarów).
Primrose musiała działać szybko, bo pana Botta nagle nie do końca interesowało, czy tego kotka faktycznie wydłubała z kąta, czy może nie. Złapał ją, chcąc przerzucić ją sobie przez ramię i zrobić w tył zwrot, żeby ich z tego palącego się budynku ewakuować, raz dwa trzy.
//af na zarzucenie cię na ramię, moja droga damo
//bertie ma zawadę kompleks bohatera i drobny lęk przed własną śmiercią
Prim ewidentnie miała jakiś plan, nawet jeśli dla jej towarzysza absolutnie niezrozumiały, ale błysk w jej oku sugerował, że jedyne co mu pozostało to iść za nią i upewnić się, że żadna płonąca szafa albo sufit na nią nie spadnie. Zaraz więc po niej zrobił to samo, machając różdżką na zaklęcie Bąblogłowego przy magii kształtowania, żeby nie skończyć w tym dymie omdlałym i na podłodze.
//kształtowanie na bąblogłowego
Rzut N 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
Rozsądek coś tam krzyczał, że powinien ją złapać i wynieść jak najdalej od płomieni, ale zadeklarował już głośno i wyraźnie, że żadne kotki nie będą dzisiejszego dnia umierać. Alek byłby dumny - wcale nie - ale coś w Bocie jak zwykle rwało się do przodu, a jednocześnie darło się niemożebnie że w rezydencji Lestrangów rozsiadała się właśnie śmierć.
Pocił się, ale nie był pewien czy od nieprzyjemnego ścisku serca, czy może od temperatury, która spiekała ich zewsząd. I zaczął się pocić jeszcze bardziej, kiedy zatrzymawszy się za panią domu, napotkał martwe spojrzenie kociaka. Bertie przeklinał... chyba nigdy, ale w tym momencie coś mu w głowie zawrzało. Otworzył usta, raz i drugi, bo mu dosłownie słów zabrakło, co też można było traktować jako kliniczny przypadek. Potem natomiast zrobiło mu się niedobrze, bo nagle był przekonany, że całe to bohaterstwo - dla PLUSZOWEGO kotka - skończy się jego nagrobkiem (chociaż prawdę powiedziawszy - jako kucharz czasem miał sny o tym, że odchodzi z tego świata jako pieczeń i to były te z najprzyjemnych koszmarów).
Primrose musiała działać szybko, bo pana Botta nagle nie do końca interesowało, czy tego kotka faktycznie wydłubała z kąta, czy może nie. Złapał ją, chcąc przerzucić ją sobie przez ramię i zrobić w tył zwrot, żeby ich z tego palącego się budynku ewakuować, raz dwa trzy.
//af na zarzucenie cię na ramię, moja droga damo
Rzut N 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
//bertie ma zawadę kompleks bohatera i drobny lęk przed własną śmiercią