02.06.2025, 13:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.07.2025, 19:08 przez Hannibal Selwyn.)
Hannibal urodził się jako dziedzic głównej linii rodu Selwynów. Oznaczało to dzieciństwo dostatnie, ale niepozbawione oczekiwań. Lekcje śpiewu, lekcje francuskiego, pierwsze występy w teatrze, sukcesy aktorskie jeszcze zanim osiągnął wiek szkolny, prezentacje w towarzystwie (“Ach tak, wschodząca gwiazda The Globe!”) - to wszystko nie zostawiało zbyt wiele czasu na zabawę. Jako najmłodszy aktor The Globe, od małego oswajał się z byciem obiektem zainteresowania oraz oceny.
Sam określiłby swoje dzieciństwo jako szczęśliwe, mimo, że wypełnione. Podobało mu się to, że był maskotką teatralnej ekipy, dzieckiem-gwiazdorem, celebrowanie jego sukcesów, zachwyty publiki. Matkę pamięta z tamtego okresu jako pełną ciepła i życzliwości, ojca, jako kogoś dumnego z syna i pokazującego mu “dorosły” świat - w krótkich chwilach, które wykroił na zainteresowanie dzieckiem spomiędzy swoich Bardzo Ważnych Spraw zawodowych i towarzyskich. Pomiędzy domem a teatrem, Hannibal nie miał czasu na przedszkole i nie nawiązał wielu znajomości z innymi dziećmi, dopóki nie znalazł się w Hogwarcie.
Hannibal od dziecka nie był szczególnie pokorny, ale wybaczano mu wiele, ze względu na jego status krwi i dlatego, że cała rodzina była zachwycona faktem, że jego ojciec - najstarszy z rodzeństwa Selwynow - wreszcie ustatkował się i założył rodzinę.
Być może to wszystko ukształtowało jego gwiazdorskie tendencje, skłonność do nierozważnych i nie zawsze dojrzałych zachowań i dużą potrzebę bycia zauważonym.
Lata szkolne i nastoletnie przyniosły dalsze sukcesy sceniczne, ale też rozkwit buntowniczych zachowań młodego Hannibala, targanego burzą hormonów i gwałtownymi emocjami. Dorastanie na scenie, ze wszystkimi nastoletnimi trudnościami wystawionymi na widok publiczny w blasku reflektorów okazało się przytłaczające. Do niewinnych szkolnych psikusów dołączyło podważanie autorytetu rodziców i wchodzenie w konflikty z ojcem, bardzo otwarte manifestowanie swoich promugolskich poglądów i gwałtowna, chaotyczna eksploracja własnej seksualności. Matka Hannibala zamartwiała się, jednak nie potrafiła pomóc synowi w nawigowaniu w trudnym świecie dorastania. Ojciec reagował nerwowo i nieraz między Hannibalem a Everettem dochodziło do awantur, których kulminacją była próba ucieczki z domu nastolatka. Po tym epizodzie rodzina zwróciła się o pomoc do psychologa, co poprawiło atmosferę, ale nigdy zdołało całkiem zamknąć przepaści między ojcem rodu a dziedzicem.
Obecnie Hannibal ma poprawne stosunki z rodzicami. Obie strony pamiętają trudne chwile i wyrządzone sobie przykrości, ale starają się wspierać nawzajem. Hannibal czuje zdecydowanie silniejszą więź z matką, niż z ojcem, z którym właściwie kontaktuje się głównie na płaszczyźnie zawodowej - co znaczy, że dzieje się to całkiem często, jako, że Everett Selwyn jest dyrektorem The Globe. Obaj starannie unikają tematu przejęcia zarządzania teatrem - każdy z nich uważa, że to nie jest dobry pomysł, ale żaden nie chce być tym, który powie to na głos. Co ciekawe, plotki na temat skandali obyczajowych Hannibala spotykają się ze zrozumieniem, a przynajmniej ze stoicką obojętnością ojca, który sam ma za sobą bogatą przeszłość.
Matka nie wypomina synowi przysporzonych jej siwych włosów, a on angażuje się w projekty artystyczne z okazji świąt i regularnie obiecuje nie wdawać się w dyskusje na trudne tematy przy rodzinnym stole… czy dotrzymuje słowa, to inna sprawa.
Hannibal jest najmłodszym z kuzynostwa i z zachwytem odgrywa rolę enfant terrible. Jego ulubionym kuzynem jest Jonathan, niegdyś podobnie niepokorny, jak sam Hannibal, a w serduszku tego ostatniego częściowo wypełniający ojcowską rolę.
Sam określiłby swoje dzieciństwo jako szczęśliwe, mimo, że wypełnione. Podobało mu się to, że był maskotką teatralnej ekipy, dzieckiem-gwiazdorem, celebrowanie jego sukcesów, zachwyty publiki. Matkę pamięta z tamtego okresu jako pełną ciepła i życzliwości, ojca, jako kogoś dumnego z syna i pokazującego mu “dorosły” świat - w krótkich chwilach, które wykroił na zainteresowanie dzieckiem spomiędzy swoich Bardzo Ważnych Spraw zawodowych i towarzyskich. Pomiędzy domem a teatrem, Hannibal nie miał czasu na przedszkole i nie nawiązał wielu znajomości z innymi dziećmi, dopóki nie znalazł się w Hogwarcie.
Hannibal od dziecka nie był szczególnie pokorny, ale wybaczano mu wiele, ze względu na jego status krwi i dlatego, że cała rodzina była zachwycona faktem, że jego ojciec - najstarszy z rodzeństwa Selwynow - wreszcie ustatkował się i założył rodzinę.
Być może to wszystko ukształtowało jego gwiazdorskie tendencje, skłonność do nierozważnych i nie zawsze dojrzałych zachowań i dużą potrzebę bycia zauważonym.
Lata szkolne i nastoletnie przyniosły dalsze sukcesy sceniczne, ale też rozkwit buntowniczych zachowań młodego Hannibala, targanego burzą hormonów i gwałtownymi emocjami. Dorastanie na scenie, ze wszystkimi nastoletnimi trudnościami wystawionymi na widok publiczny w blasku reflektorów okazało się przytłaczające. Do niewinnych szkolnych psikusów dołączyło podważanie autorytetu rodziców i wchodzenie w konflikty z ojcem, bardzo otwarte manifestowanie swoich promugolskich poglądów i gwałtowna, chaotyczna eksploracja własnej seksualności. Matka Hannibala zamartwiała się, jednak nie potrafiła pomóc synowi w nawigowaniu w trudnym świecie dorastania. Ojciec reagował nerwowo i nieraz między Hannibalem a Everettem dochodziło do awantur, których kulminacją była próba ucieczki z domu nastolatka. Po tym epizodzie rodzina zwróciła się o pomoc do psychologa, co poprawiło atmosferę, ale nigdy zdołało całkiem zamknąć przepaści między ojcem rodu a dziedzicem.
Obecnie Hannibal ma poprawne stosunki z rodzicami. Obie strony pamiętają trudne chwile i wyrządzone sobie przykrości, ale starają się wspierać nawzajem. Hannibal czuje zdecydowanie silniejszą więź z matką, niż z ojcem, z którym właściwie kontaktuje się głównie na płaszczyźnie zawodowej - co znaczy, że dzieje się to całkiem często, jako, że Everett Selwyn jest dyrektorem The Globe. Obaj starannie unikają tematu przejęcia zarządzania teatrem - każdy z nich uważa, że to nie jest dobry pomysł, ale żaden nie chce być tym, który powie to na głos. Co ciekawe, plotki na temat skandali obyczajowych Hannibala spotykają się ze zrozumieniem, a przynajmniej ze stoicką obojętnością ojca, który sam ma za sobą bogatą przeszłość.
Matka nie wypomina synowi przysporzonych jej siwych włosów, a on angażuje się w projekty artystyczne z okazji świąt i regularnie obiecuje nie wdawać się w dyskusje na trudne tematy przy rodzinnym stole… czy dotrzymuje słowa, to inna sprawa.
Hannibal jest najmłodszym z kuzynostwa i z zachwytem odgrywa rolę enfant terrible. Jego ulubionym kuzynem jest Jonathan, niegdyś podobnie niepokorny, jak sam Hannibal, a w serduszku tego ostatniego częściowo wypełniający ojcowską rolę.