02.06.2025, 19:14 ✶
– O tak Mulciberowie to straszne kurwy, a Aleksander jest największa z nich! – sarknęła Milles na znak poparcia dla tych podejrzeń, a Thomas mógł wyczuć jak emocje buzują nie tylko w jej głowie, ale też zbierają ciało na nieprzyjemne dreszcze. Moody kipiała gniewem bardzo dosłownie, szczególnie mając w pamięci nieudaną próbę ratowania tego czystokrwistego dupka z opresji. Nieudaną, bo finalnie nie był to Mulciber.
– Ja... ja bym chciała się upewnić, że mój kuzyn nie jest. – wspomnienie poprzedniego zebrania i posmak własnych rozterek powrócił, choć doprawiony był ulgą: wszak widziała go podczas pożarów na miejscu u Dolohovów. Byłoby jej jednak miło, gdyby mogła to finalnie potwierdzić. Najlepiej zaciągnięciem Peregrinusa do przyjaciół zakonu. – Znaczy dzisiaj przed północą jeszcze wpadłam do Praw Czasu i był tam. W ogóle w Prawach Czasu kręci się dużo i konserw i czystokrwistych klientów, mógłby być naszym informatorem, jeśli okaże się czysty, czy może nawet antyśmierćkowy. Zależy mi na tym, żeby go prześwietlić. – Pobudki miała racjonalne i te mniej racjonalne. Wolała mieć pewność. Chciała by kto inny dał jej gwarancje. Prześwietlony oznaczał bezpieczny. Z atestem.
– Pomyślałam też, że może Bletchley... Julian Bletchley by się nadał, już węszył za tym, co się dzieje w mieście i że ja czy Brenna coś więcej wiemy, ja nie chcę nic mówić, ale no Woody, może? Może z nim pogadasz czy coś? – zaproponowała, po czym gwałtownie wciągnęła powietrze gdy zdała sobie sprawę, że odbiegła od tematu. – Ale Mulcibera nie chcę sprawdzać, chuj mu w dupę. Z resztą... Morfina, Ty go przecież masz najbliższej bo Departament, sam im powiedz jaki to jest złamas.. – parsknęła i przysunęła się bliżej Thomasa, żeby sobie przypomnieć, że dobrze mieć obok siebie blisko osobę, która nie mówi Ci cały czas jaki jesteś chujowy.
– Hej jak tam? Chcesz więcej picia? Przynieść Ci, bo masz pusty kubek?– zapytała cicho oślepionego mężczyznę. Może nie miała trzeciego oka, ale teraz czuła się dość odpowiedzialna za bycie jego oczami tak w ogóle.
– Ja... ja bym chciała się upewnić, że mój kuzyn nie jest. – wspomnienie poprzedniego zebrania i posmak własnych rozterek powrócił, choć doprawiony był ulgą: wszak widziała go podczas pożarów na miejscu u Dolohovów. Byłoby jej jednak miło, gdyby mogła to finalnie potwierdzić. Najlepiej zaciągnięciem Peregrinusa do przyjaciół zakonu. – Znaczy dzisiaj przed północą jeszcze wpadłam do Praw Czasu i był tam. W ogóle w Prawach Czasu kręci się dużo i konserw i czystokrwistych klientów, mógłby być naszym informatorem, jeśli okaże się czysty, czy może nawet antyśmierćkowy. Zależy mi na tym, żeby go prześwietlić. – Pobudki miała racjonalne i te mniej racjonalne. Wolała mieć pewność. Chciała by kto inny dał jej gwarancje. Prześwietlony oznaczał bezpieczny. Z atestem.
– Pomyślałam też, że może Bletchley... Julian Bletchley by się nadał, już węszył za tym, co się dzieje w mieście i że ja czy Brenna coś więcej wiemy, ja nie chcę nic mówić, ale no Woody, może? Może z nim pogadasz czy coś? – zaproponowała, po czym gwałtownie wciągnęła powietrze gdy zdała sobie sprawę, że odbiegła od tematu. – Ale Mulcibera nie chcę sprawdzać, chuj mu w dupę. Z resztą... Morfina, Ty go przecież masz najbliższej bo Departament, sam im powiedz jaki to jest złamas.. – parsknęła i przysunęła się bliżej Thomasa, żeby sobie przypomnieć, że dobrze mieć obok siebie blisko osobę, która nie mówi Ci cały czas jaki jesteś chujowy.
– Hej jak tam? Chcesz więcej picia? Przynieść Ci, bo masz pusty kubek?– zapytała cicho oślepionego mężczyznę. Może nie miała trzeciego oka, ale teraz czuła się dość odpowiedzialna za bycie jego oczami tak w ogóle.