Dzień był piękny, właściwie dopiero rozpoczynała się cała zabawa, a Trixie już poczuła się zmęczona. Jak do tego doszło? Nie wiedziała, przecież miała jeszcze tyle do zrobienia. Musiała sprawić, że Czarny Pan będzie z niej dumny, chciała pokazać mu, jak wiele potrafi, i że jest godna być wśród jego największych wyznawców.
Coś jednak poszło nie tak, bo dopadło ją to zmęczenie, kiedy zaczęła sklejać pierwsze zaklęcie. Zakręciło się jej w głowie, przymknęła na moment oczy, a to wystarczyło, żeby wszystko poszło nie tak. Nie trafiła w wypatrzony przez siebie kominek, a w wazon, obrzydliwy, pstrokaty wazon, który znajdował się w zupełnie innym miejscu niż planowała trafić. Na szczęście, udało jej się uniknąć szkła, które mogłoby okaleczyć jej śliczną buźkę. Cóż, nie pamiętała, kiedy ostatnio się tak do końca wyspała. Zamrugała kilka razy, bo przecież musiała jakoś wrócić do formy, tylko, czy na pewno będzie to możliwe, że też akurat w taką noc pojawiło się to okropne zmęczenie...
No nic, musiała jakoś się ogarnąć i zebrać się w sobie, bo czekało ją przecież sporo pracy, nie chciała, żeby Voldemort żałował tego, że znajdowała się w jego szeregach. Jeden kominek nie był taką tragedią prawda? Jak nie ten to kolejny. Nie miała czasu, żeby przejmować się porażkami, wręcz przeciwnie, zirytowało ją to okropnie i była gotowa do dalszego działania. Musiała nadrobić braki.
Black ruszyła dalej, weszła do kolejnej kamienicy, dostrzegła kominek, który znajdował się w sali. Spróbowała tego samego zaklęcia, które chwilę wcześniej jej się nie udało. Machnęła różdżką i wymruczała je cicho pod nosem.
◉◉◉○○kształtowanie
Sukces!
Nie mogła zwlekać, nie sprawdzała, czy udało jej się rozwalić kominek, czy nie. Liczyła się ilość, a nie jakość, prawda? Weszła do kolejnego budynku, w którym miał znajdować się kominek sieci Fiuu, był to malutki sklep z eliksirami. Wycelowała w niego tym samym zaklęciem, w końcu powinno jej się udać, jeśli nie poprzednim razem.
◉◉◉○○kształtowanie
Sukces!
Działała szybko, bo wiedziała, że niedługo mogą pojawić się służby. Nie chciała, żeby ktoś złapał ją na gorącym uczynku, więc pomknęła ulicą dalej, by zniszczyć kolejny kominek, tą samą metodą, nie była pewna, czy zadziała, ale trudno, znowu chciała wyczarować siłę ciśnienia, która rozwali go w drobny mak, tym razem w jednym z barów.
◉◉◉○○kształtowanie
Akcja nieudana
Rozruszała się nieco, już nie czuła ospałości. Płomienie ognia, które rozświetlały ulice skutecznie ją pobudziły, albo tak się jej wydawało. Weszła do niewielkiego sklepu, w którym również powinien znajdować się kominek i wykonała po raz kolejny to samo zaklęcie. Nie sprawdzała, czy udało jej się trafić, musiała działać szybko.
◉◉◉○○kształtowanie
Slaby sukces...
Na końcu trafiła do najbardziej obleganego punktu sieci Fiuu. Był to sklep z zabawkami, który ostatnio stał się bardzo popularny. Miała nadzieję, że tym razem splecie zaklęcie fenomenalnie. Skupiła się na tym, aby jej wyszło, dużo bardziej niż wcześniej.
◉◉◉○○kształtowanie
Akcja nieudana
Dostrzegła Umbriela, kiedy opuściła ten nieszczęsny lokal. Dobrze, że nie była dłużej sama, bo nieco obawiała się tego, że ktoś może się tutaj pojawić i przeszkodzić im w tych działaniach. Warto było mieć przy sobie oparcie w postaci kogoś bardziej doświadczonego. Kiwnęła jeszcze głową w stronę Lou, na znak, że dotarły do niej jego słowa co do spotkania. Została tutaj z Umbrielem, na szczęście. Nie będzie musiała siać zamętu sama, zresztą w parze zawsze można było z tego czerpać większą przyjemność.
Ruszyła dość szybkim, pewnym krokiem w stronę Umbriela, rzuciły jej się w oczy ptaki, które mknęły po niebie. Mieli je likwidować, czyż nie? Zatrzymała się więc na moment, żeby wycelować zaklęciem w jednego z nich. Chciała go spalić, bo czemu by nie. Próbowała wyczarować kulę ognia, która dosięgnie sowy.
◉◉◉○○kształtowanie
Akcja nieudana
// porywczy, bezsenność, do tego wszystkiego -10 na kościach