• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia

[Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia
"Toby"
There's a starman waiting in the sky
He'd like to come and meet us
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Fergus jest dość wysoki, bo mierzy metr osiemdziesiąt wzrostu, a do tego dość chudy. Patrząc na niego, ma się wrażenie, że może się złamać na pół. Ma długie, wiecznie rozczochrane włosy, które związuje, kiedy musi się skupić lub nad czymś pracuje i brązowe oczy w odcieniu czekolady. Zazwyczaj jest dosyć nerwowy i intensywnie gestykuluje, kiedy mówi. Jest leworęczny.

Fergus Ollivander
#5
07.02.2023, 14:41  ✶  
Tylko Cynthia mogła nazwać pracę w kostnicy czymś rześkim i przyjemnym. Brzmiało to raczej, jakby zarobkowo komponowała nowe zapachy dla Potterów, aniżeli kroiła trupy. Perfume eau de cadavre. Szczyt elegancji wśród koronerów, zabije wszelkie nadzieje na życie wieczne.
Im częściej używała jego nazwiska, zamiast imienia, tym częściej się wściekał. Im częściej wbijała mu igiełkę, tym częściej on starał się ją zirytować, tworząc wokół chaos. Porządek go przytłaczał. O wiele trudniej było mu się odnaleźć w miejscu uporządkowanym
Nie odróżniał odorów śmierci, tak jak Cynthia zapewne nie potrafiłaby odróżnić gatunków drewna po samym dotyku i zapachu. Każde z nich zajmowało się własną dziedziną, choć Fergus częściej miał do czynienia z trupami Flintówny, niż ona z czymkolwiek, co dotyczyło jego. Nie spotykali się u Ollivanderów, bo też nie mieli po co. Pokątna była siedliskiem plotek, zwłaszcza wśród starych sąsiadek z pobliskich sklepów, z którymi często przesiadywał na kawie ojciec dwudziestoczterolatka. Nie potrzebował tego, by ich uwaga skupiała się na nim, więc wybierał neutralny teren na spotkania ze znajomymi. Zwłaszcza że większość z nich miała więcej wspólnego z Nokturnem, niżby można było się po nich spodziewać.
- Sugerujesz, że Prorok celowo umieszcza te informacje na pierwszej stronie, żeby wzbudzić zainteresowanie ideologią, a nie panikę? – zamyślił się, chociaż zanim to powiedziała, nawet by na to nie wpadł. Nie widział w tego rodzaju ruchu żadnego sensu. Gdyby się w to jednak zagłębić, wszyscy patrzyli na okładkę – nawet przypadkiem, obserwując, jak ktoś inny w kawiarni czytał gazetę. Czy sprawa zasługiwała na główny temat w dzisiejszym wydaniu? Nie sądził. A jednak się to pojawiło, wzbudzając w ludziach różne emocje. Nawet w nim, choć do tej pory miał gdzieś wszelkie prasowe szmatławce, a informacji na temat tego, co działo się w polityce, dowiadywał się, przesiadując u Fortescue, gdy chował się przed ojcem. – Może i nie skończył, ale nie zmienia to faktu, że żyje mi się na tyle dobrze, że wolałbym nie zyskiwać nowych utrudnień.
Nie bawił się zbyt dobrze w swojej robocie, co rusz urywający z nim kontakt znajomi tym bardziej temu nie pomagali. Krzywił się za każdym razem, gdy Cynthia wspominała o swoim bracie, zazdroszcząc mu zajęcia, którego sam pragnął. W dodatku wizja kolejnej potyczki słownej ze starym Meadowsem, która czekała go jutro rano wywoływała w nim mdłości. I chociaż chciałby to wszystko zmienić, nie potrzebował do szczęścia ideologicznej wojny, w której nawet nie potrafiłby zająć stanowiska. Ba, wiedział, że ojciec mu na to nie pozwoli, pilnując biznesu, w którym nie było miejsca na stawianie jednych nad drugimi.
- Sama coś wybierz, nie znam się na kwiatkach – mruknął, obserwując, jak sięga po filiżanki i napełnia dzbanek wodą. Był jednak wdzięczny, że pomyślała o herbacie w to wyjątkowo ponure i wilgotne popołudnie. Poza ścianami tego budynku deszcz siekł o chodniki, zostawiając olbrzymie kałuże. W jedną z nich Fergus wlazł, idąc tu, więc nic dziwnego, że jego buty były aż nadto ubłocone, burząc tym samym porządek sterylnej podłogi Cynthii. Obrócił się na krześle tak, że oparcie znajdowało się teraz przed nim i opadł na nie rękoma, na których wsparł głowę. Kiedy w końcu zaczynał się uspokajać, trochę się rozleniwił. Wizja ciepłego napoju tylko potęgowała to uczucie. – Pochodzenie nie ma nic do rzeczy w kwestii wyników – wzruszył ramionami. – Co najwyżej mugolaki mają gorzej na starcie, bo nie wiedzą zupełnie nic. I jak jaką gębę? No… okładkową? – Nie wiedział, jak to inaczej ująć, ale liczył na to, że Cynthia mimo wszystko zrozumie. Gdyby wrzucili tam jakiegoś szczerbatego oblecha z łysymi plackami, ludzie rzuciliby gazetę w kąt, nawet się nie wczytując. Kiedy mieli do czynienia z kimś charyzmatycznym i może nawet przystojnym (?), poświęcali swój czas z czystej ciekawości i skupienia na estetyzmie. Kiedy okazywało się, że ta spoglądająca na nich z okładki gęba jest głównym pomysłodawcą całego problemu, zaczynał robić się kocioł.
Przeczesał palcami wilgotne włosy, by przestały przyklejać mu się do twarzy i podążył wzrokiem za Flint, która zbliżyła się do trupa. Znów się skrzywił, czując ten nieprzyjemny odór rozkładu i widząc pocięte ciało. Powinien już dawno się przyzwyczaić, ale myśl o tym, że nawet jeśli martwy, to wciąż był człowiek, zbyt mocno mu doskwierała. Przejmował się przecież nawet smokami, wciskając do różdżek rdzenie z włókien ich serca!
- Ta nerka miała w ogóle jakiś wpływ na alergię? – Zdziwił się, nie widząc związku, ale nie był przecież medykiem. Nie orientował się w sprawach zdrowotnych, ani tym bardziej organach wewnętrznych. Dla niego te nerki, które jeszcze chwilę temu leżały na wadze, wyglądały jak przerośnięta fasola. Opadł czołem na ramiona wciąż wsparte na krześle, chowając twarz przed obrzydzającym go widokiem i smrodem. Gdyby nie było mu na tyle zimno, że drżał, pewnie nawet by się zdrzemnął, czekając, aż Cynthia skończy robotę. Uniósł wzrok dopiero w chwili, gdy usłyszał, że kobieta przesuwa jakiś mebel, by zorientować się, że celowała w niego różdżką. Ogarnęło go przyjemne uczucie ciepła, a spływające z włosów i ubrania krople wody zniknęły. – Dzięki. Jadłem, ale jeśli proponujesz, że postawisz mi obiad, mogę nagle zgłodnieć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (2742), Fergus Ollivander (3233)




Wiadomości w tym wątku
[Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Fergus Ollivander - 06.02.2023, 20:45
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 06.02.2023, 21:14
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Fergus Ollivander - 06.02.2023, 22:01
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.02.2023, 00:51
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Fergus Ollivander - 07.02.2023, 14:41
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.02.2023, 01:22
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Fergus Ollivander - 13.02.2023, 19:45
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 16.02.2023, 00:51
RE: [Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Fergus & Cynthia - przez Fergus Ollivander - 16.02.2023, 16:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa