04.06.2025, 10:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2025, 02:04 przez Paracelsus.)
Adresat: Nathaniel Elias Potter
Dzień nadania: 12.09.1972
Sposób nadania: sowa Britney
Kontekst: odpowiedź na ten list
Mistrz gry: Paracelsus
Nathanielu,
Wybacz, że odpisuję dopiero dziś. Wczoraj był jeden z tych dni, które powinny się kończyć dymisją rzeczywistości. Paskudny, nietypowy, a na dokładkę – upokarzający. Ale regeneruję się, odradzam niczym feniks z popiołów. Dziękuję za dodatkowe ryzy papieru. Dziś zaczynam pisać.
Planuję przygotować zarówno wersję skróconą, jak i pierwsze rozdziały książki w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Mam ochotę udowodnić tym mędrcom, że nie tylko nie jestem amatorem, ale że mam nad nimi przewagę. I nie mam tu na myśli tylko przewagi intelektualnej, chociaż tej też.
Termin: 24.09.1972.
Trochę się dzieje, więc nie umawiaj ich wcześniej. Nie zamierzam tracić czasu na kurtuazyjne pierdoły i bezproduktywne głaskanie ego redaktorów. Przyniosę konkrety, nie szkice.
I niech Ci nie przyjdzie do głowy przesuwać tego później. Wallace pisał do mnie, wyznaczając łaskawie termin do końca miesiąca. Phi! Niech ten termin rezerwuje sobie dla trupów. Albo dla kogoś, kto jeszcze nie wie, gdzie leży własna głowa. Ja pokażę mu, że jestem profesjonalistą. Niech mu sekretarka przekaże moją odpowiedź. Sam nie mam potrzeby wchodzić z nim w korespondencyjny flirt.
Dzień nadania: 12.09.1972
Sposób nadania: sowa Britney
Kontekst: odpowiedź na ten list
Mistrz gry: Paracelsus
12 września 1972 roku, Exmoor
Nathanielu,
Wybacz, że odpisuję dopiero dziś. Wczoraj był jeden z tych dni, które powinny się kończyć dymisją rzeczywistości. Paskudny, nietypowy, a na dokładkę – upokarzający. Ale regeneruję się, odradzam niczym feniks z popiołów. Dziękuję za dodatkowe ryzy papieru. Dziś zaczynam pisać.
Planuję przygotować zarówno wersję skróconą, jak i pierwsze rozdziały książki w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Mam ochotę udowodnić tym mędrcom, że nie tylko nie jestem amatorem, ale że mam nad nimi przewagę. I nie mam tu na myśli tylko przewagi intelektualnej, chociaż tej też.
Termin: 24.09.1972.
Trochę się dzieje, więc nie umawiaj ich wcześniej. Nie zamierzam tracić czasu na kurtuazyjne pierdoły i bezproduktywne głaskanie ego redaktorów. Przyniosę konkrety, nie szkice.
I niech Ci nie przyjdzie do głowy przesuwać tego później. Wallace pisał do mnie, wyznaczając łaskawie termin do końca miesiąca. Phi! Niech ten termin rezerwuje sobie dla trupów. Albo dla kogoś, kto jeszcze nie wie, gdzie leży własna głowa. Ja pokażę mu, że jestem profesjonalistą. Niech mu sekretarka przekaże moją odpowiedź. Sam nie mam potrzeby wchodzić z nim w korespondencyjny flirt.
Ściskam Cię z niegasnącą dozą szacunku i umiarkowanej cierpliwości,
Romek