04.06.2025, 11:01 ✶
Mimo że chciałby wrócić po Charlesa i upewnić się, że nic mu nie grozi - stanął teraz przed trudną decyzją. Trudną przez zaledwie kilka uderzeń serca, bo przecież nie po to go tu brał, żeby zostawiać. Z drugiej strony nie po to go rekrutował, żeby go niańczyć. Mulciber mógł wydawać się niedoświadczony, ale pokazał już, że doskonale sobie poradził. Ucieczka nie była chwalebnym czynem, ale była najlepszym, co teraz mógł zrobić. Wierzył, że jeszcze tego samego dnia się odnajdą i będzie go szukać, ale teraz musiał zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Deportował się z trzaskiem, bo wiedział, że aurorzy nie odpuszczą. A on nic nie słyszał, miał ograniczone pole manewru i musiał wylizać rany, a raczej sprawdzić, czy ta pierdolona budka nie przebiła mu bębenków. Byłby przypał, gdyby tak się okazało, bo jak to potem wyjaśni?
Postać opuszcza sesję