04.06.2025, 18:20 ✶
Słowa Basiliusa dźwięczały w jego głowie w przyjemny sposób, jakby znowu miał z sześć lat i ktoś wypluł w jego stronę komplement, że miał rację. Nie liczyło się aż tak bardzo, kto stał po drugiej stronie i nad kim właśnie zyskiwał wyższość, ale fakt że musiał to przyznać właśnie Prewett, dodawało tej sytuacji uroku. Uśmiechnął się więc, głupio bo głupio, przez chwilę spoglądając to na kuzyna, to na Rosalyn.
Musiał też przyznać Basilowi jedną rzecz - potrafił brzmieć ważnie i jakby wiedział o czym mówi. Tak jakby spędzenie tych wszystkich lat w Akademii Munga wcale nie było gwarantem, że ktokolwiek cokolwiek w głowie posiadał. Końcówka brzmiała jednak nieco zbyt turpistycznie, głównie dlatego że pan doktor mówi to wszystko z nadmierną powagą. Atreus sypnąłby tam o wiele więcej złośliwości.
Mógłby się tez z Greengrass sprzeczać, co do rozumienia bliskości łączącej rodzeństwo, ale przecież sam robił wszystko, żeby o tym teraz nie myśleć. Cokolwiek robił teraz Orion - był bezpieczny. Wystarczyło krótkie połączenie falami, by się o tym przekonać. Basilius był o tutaj, na wyciagnięcie ręki, a Florence na pewno znajdowała się teraz w szpitalu, bo przecież była pracoholiczką. Zapewniał siebie o tym wszystkim gorąco, bo doskonale wiedział co się stanie, kiedy chociaż na moment się zawaha - zacznie się miotać. Rozpaczliwe próby upewnienia się, że nikomu nic nie było, miały swoje plusy, na pewno jakieś, ale więcej było w tym chyba szkody. Rozedrgany umysł był powolny i nie podchwytywał wszystkiego w tak czysty i bezproblemowy sposób, sprawiając że ciało podejmowało błędy. Rozumiał, że chciała znaleźć brata i się o niego martwiła, ale jednocześnie wstrzymywał kolejne złośliwe komentarze.
Przez moment przyglądał się jej jeszcze, ale widząc jak się dąsa, odwrócił od niej spojrzenie, jakby ostentacyjnie chcąc jej pokazać że skoro ona miała traktować go jak powietrze, to na zdrowie, on jej tak samo.
- Myślisz, że da się to szybko posklejać? Nie będzie mi bardzo potem przeszkadzać?
Musiał też przyznać Basilowi jedną rzecz - potrafił brzmieć ważnie i jakby wiedział o czym mówi. Tak jakby spędzenie tych wszystkich lat w Akademii Munga wcale nie było gwarantem, że ktokolwiek cokolwiek w głowie posiadał. Końcówka brzmiała jednak nieco zbyt turpistycznie, głównie dlatego że pan doktor mówi to wszystko z nadmierną powagą. Atreus sypnąłby tam o wiele więcej złośliwości.
Mógłby się tez z Greengrass sprzeczać, co do rozumienia bliskości łączącej rodzeństwo, ale przecież sam robił wszystko, żeby o tym teraz nie myśleć. Cokolwiek robił teraz Orion - był bezpieczny. Wystarczyło krótkie połączenie falami, by się o tym przekonać. Basilius był o tutaj, na wyciagnięcie ręki, a Florence na pewno znajdowała się teraz w szpitalu, bo przecież była pracoholiczką. Zapewniał siebie o tym wszystkim gorąco, bo doskonale wiedział co się stanie, kiedy chociaż na moment się zawaha - zacznie się miotać. Rozpaczliwe próby upewnienia się, że nikomu nic nie było, miały swoje plusy, na pewno jakieś, ale więcej było w tym chyba szkody. Rozedrgany umysł był powolny i nie podchwytywał wszystkiego w tak czysty i bezproblemowy sposób, sprawiając że ciało podejmowało błędy. Rozumiał, że chciała znaleźć brata i się o niego martwiła, ale jednocześnie wstrzymywał kolejne złośliwe komentarze.
Przez moment przyglądał się jej jeszcze, ale widząc jak się dąsa, odwrócił od niej spojrzenie, jakby ostentacyjnie chcąc jej pokazać że skoro ona miała traktować go jak powietrze, to na zdrowie, on jej tak samo.
- Myślisz, że da się to szybko posklejać? Nie będzie mi bardzo potem przeszkadzać?