Kawiarnia mogłaby być uznana za jedną z wielu podobnych, które niczym się nie wyróżniały, ale może właśnie to było w niej wyjątkowe, to sprawiało, że miała swój urok. Nie można było tutaj zauważyć przepychu, raczej miało się wrażenie, że rzeczywistość na chwilę się tutaj gdzieś rozmywała, a czas zatrzymywał. Można było złapać oddech, pozwolić sobie na odpłynięcie gdzieś daleko myślami. Nic w tym nie przeszkadzało, panowała tu błoga cisza, która była kojąca.
Dobrze było mieć takie swoje miejsca, w których można było zaczerpnąć oddech, przestać choć na chwilę przejmować się teraźniejszością, skupić się na czymś zupełnie innym. Wypatrywać ludzi pędzących gdzieś przed siebie, zastanawiać się nad tym dokąd zmierzają, czego pragną. Obserwować ptaki, które całymi stadami fruwały gdzieś po niebie. Właśnie to odwróciło jej uwagę w tej chwili, ruch, dość szybki, w oddali. Mewy musiały poderwać się z ziemi wystraszone deszczem, chociaż czy miały się czego bać, dla nich to było chyba nic wielkiego.
Pierwsze krople deszczu dosyć nieśmiało spadały na parapet i na szybę, z każdą chwila jednak stawały się coraz gęstsze, co również powodowało, że ulice powoli zaczynały być opuszczone. Niby ludzie nie byli z cukru, jednak mało kto doceniał taką pogodę. To raczej nie był pierwszy wybór, jeśli miało się wspomnieć o tych ulubionych momentach. Niebo robiło się coraz ciemniejsze, jakby ktoś zgasił płomień dnia, było to zapewne chwilowe, wiatr prędzej, czy później rozdmucha chmury, znowu pojawi się słońce. Nadmorskie miejscowości miały to do siebie, że w przeciągu kilku minut aura mogła się całkowicie zmienić.
Ten deszcz nie złościł, raczej powodował wyciszenie, pozwalał złapać oddech. W końcu powietrze po deszczu było dużo lżejsze, przyjemniejsze, rześkie. To wyciszenie potęgowało też miejsce w którym się znaleźli. Było idealnym wyborem, jeśli chodzi o chwilową ucieczkę przed tym, co działo się na zewnątrz.
Poczuła na sobie jego spojrzenie, to spowodowało, że przestała wpatrywać się w szybę i przeniosła wzrok na mężczyznę, który siedział na przeciwko niej. Zawiesiła na moment wzrok na jego twarzy, chcąc wyczytać coś z jego spojrzenia. Dostrzegła ten charakterystyczny błysk w oku, bardzo znajomy, chyba powoli zaczynała uczyć się go czytać, co było sporym osiągnięciem, zważając na to, że przez lata miała z tym ogromny problem. Wystarczyła tylko chwila zrozumienia, aby przestało to być takie skomplikowane, jakie było jeszcze kiedyś.
Wydawało jej się, że wie, co ma na myśli, może nie dokładnie, ale przypuszczała, że jest to coś nie do końca dozwolonego, czy tam mile widzianego w miejscu, jak to. Nie do końca jej to przeszkadzało, już dawno odpuściła, odrzuciła gdzieś te swoje wszystkie przyzwyczajenia i standardy zachowań, nie przejmowała się tym, co jest odpowiednie, bo dlaczego miałaby to robić. Miała w najbliższym czasie dać sobie spokój z tym usilnym pilnowaniem siebie, by postępować zgodnie z jakimiś ogólnie przyjętymi normami, co najlepsze całkiem nieźle się przy tym bawiła, o czym świadczył jej dobry humor, który nie opuszczał jej od poranka.
Zresztą nie było to nic wielkiego, tylko odrobina alkoholu do kawy, a mimo wszystko czuła się, jakby pokonywała kolejny krok w drodze ku nieznanemu, zabawne, że to, co dla niektórych było czymś zupełnie zwyczajnym, dla innych mogło być zupełnie odwrotne.
Nie mieli się tutaj upijać, a jedynie dodać smaku tej i tak całkiem smacznej kawie, która skutecznie rozgrzewała nieco zmarznięte ciało, alkohol tylko przyspieszał to działanie. Nie do końca udało jej się rozszyfrować dodatek, którym uraczył ją Benjy, ale to nie było, aż takie istotne, nie musiała wiedzieć, co konkretnie pije. Nie była jakimś wielkim smakoszem trunków, ważne, aby spełniały swoją funkcję, nie miała szczególnie oryginalnego gustu. Tak właściwie to Prue nie była zbytnio wymagająca chyba w żadnej dziedzinie, ale mało kto zdawał sobie z tego sprawę.
- Wcale mnie to nie dziwi. - Pewnie, gdyby wiedziała o istnieniu podobnego miejsca gdzieś niedaleko siebie, to sama bywałaby w nim często. Rozumiała, co może do niego przyciągać. Każdy czasem potrzebował chwili dla siebie, oderwania się od rzeczywistości, złapania oddechu. Zwłaszcza w takim wieku, pamiętała, że jako nastolatka wybierała raczej biblioteki, zaszywała się w nich między książkami, gdzie nikt nie mógł jej znaleźć. Najwyraźniej nie tylko ona miała tendencje do ukrywania się przed całym światem, tyle, że wcześniej nie zakładałby, że ktoś taki jak on również tego potrzebował. Aktualnie jednak rozumiała coraz więcej, właściwie dzięki temu, że jej na to pozwolił, opowiedział co nieco o sobie, o tym, czego ona sama nie umiała wtedy dostrzec, mimo, że miała siebie za całkiem bystrą, zarówno w przeszłości jak i teraz. Niby od zawsze widziała więcej, ale najwyraźniej i ona miała swoje gorsze momenty.
Po raz kolejny upiła niewielki łyk z filiżanki, alkohol był w niej ledwie wyczuwalny, raczej po prostu dodawał nieco ostrości do smaku kawy. - Może musiałeś tu wrócić, nigdy nie wiesz. To, że zamkniesz za sobą drzwi, wcale nie oznacza, że nie możesz ponownie ich otworzyć. - Może nie powinna tego mówić, ale nie powstrzymała się przed komentarzem. Na pewno wiedział, co ma na myśli, nie musiała mówić wprost do czego zmierzała. Wyciągnie z tego to, co będzie uważał za słuszne.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control