05.06.2025, 16:55 ✶
Była zbyt zaabsorbowana obserwowaniem kota, by zauważyć, że mężczyzna wspomagał się magią. Zresztą, tak naprawdę nie miało to znaczenia; grunt, że cenny materiał nie wylądował na ziemi.
Electra ewidentnie powinna nieco doszlifować swoje umiejętności w dziedzinie translokacji, skoro nie potrafiła nawet bezbłędnie przetransportować małego zwierzaka. Na szczęście jednak ani Nico ani dziewczynka nie zdawali się zwracać na to większej uwagi.
Prewettówna czyniła honory, szybko chwytając kocura, tak by nie zdążył znowu uciec.
– Masz swojego przyjaciela. – z uśmiechem wręczyła czworonoga dziecku. Starała się utrzymać mocny uchwyt (ale nie na tyle, by zranić zwierzaka).
Dziewczynka od razu go złapała i mocna przytuliła, wycierając swoje łzy w sierść.
– Bardzo wam dziękuję! – odpowiedziała tym samym piskliwym głosikiem co wcześniej, ale dało się wyczuć, że teraz była szczęśliwa. Electrze na ten widok zrobiło się ciepło w środku.
– Nie ma sprawy. Jeśli będziesz czegoś jeszcze potrzebować, na przykład żeby odprowadzić cię do... – zanim skończyła mówić, dziewczynka odwróciła się i pognała przed siebie w nieznanym kierunku.
Prewettówna chwilę stała osłupiała, nie wiedząc, co powinna zrobić. Czy musiała pobiec za dziewczynką? Dziecko wyglądało na zadowolone, więc można było założyć, że po prostu wróciło do domu. Możliwe też, że nie udałoby im się jej znaleźć w tej plątaninie ulic.
– Yyy... – spojrzała na towarzysza. – Gratulacje, właśnie doświadczyłeś typowego zdarzenia w magicznym Londynie. Myślę, że teraz możemy kontynuować nasz spacer.
Faktycznie, czarownica oprowadzała Nico jeszcze chwilę, aż nie rozdzielili się na Alei Horyzontalnej.
Electra ewidentnie powinna nieco doszlifować swoje umiejętności w dziedzinie translokacji, skoro nie potrafiła nawet bezbłędnie przetransportować małego zwierzaka. Na szczęście jednak ani Nico ani dziewczynka nie zdawali się zwracać na to większej uwagi.
Prewettówna czyniła honory, szybko chwytając kocura, tak by nie zdążył znowu uciec.
– Masz swojego przyjaciela. – z uśmiechem wręczyła czworonoga dziecku. Starała się utrzymać mocny uchwyt (ale nie na tyle, by zranić zwierzaka).
Dziewczynka od razu go złapała i mocna przytuliła, wycierając swoje łzy w sierść.
– Bardzo wam dziękuję! – odpowiedziała tym samym piskliwym głosikiem co wcześniej, ale dało się wyczuć, że teraz była szczęśliwa. Electrze na ten widok zrobiło się ciepło w środku.
– Nie ma sprawy. Jeśli będziesz czegoś jeszcze potrzebować, na przykład żeby odprowadzić cię do... – zanim skończyła mówić, dziewczynka odwróciła się i pognała przed siebie w nieznanym kierunku.
Prewettówna chwilę stała osłupiała, nie wiedząc, co powinna zrobić. Czy musiała pobiec za dziewczynką? Dziecko wyglądało na zadowolone, więc można było założyć, że po prostu wróciło do domu. Możliwe też, że nie udałoby im się jej znaleźć w tej plątaninie ulic.
– Yyy... – spojrzała na towarzysza. – Gratulacje, właśnie doświadczyłeś typowego zdarzenia w magicznym Londynie. Myślę, że teraz możemy kontynuować nasz spacer.
Faktycznie, czarownica oprowadzała Nico jeszcze chwilę, aż nie rozdzielili się na Alei Horyzontalnej.
Koniec sesji
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N