• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman

[12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman
Albo Roman
Przygrzewają, odgrzewają
Potem wody dolewają
To zupa Romana
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki - mierzy 193 cm. Elegancki, wyprostowany, z reguły z pogodnym uśmiechem na twarzy, ale często można również spotkać niecne ogniki w jego oczach, szczególnie kiedy przebywa w towarzystwie zaprzyjaźnionych sobie osób. Oczy szaroniebieskie, włosy ciemnobrązowe. Cechuje go nieskazitelnie gładka skóra, bez jakichkolwiek niedoskonałości. Nie uświadczy żadnych blizn. Ubiera się elegancko, zawsze adekwatnie do sytuacji. Bywa, że w jego towarzystwie kręci się biały, puchaty kot.

Romulus Potter
#2
07.06.2025, 17:17  ✶  
Faktycznie, to nie było takie proste, jakby mogło się zdawać na początku. Im głębiej – zważ, że GŁĘBIEJ, bo przecież miała być WODA – wchodziłem w temat, tym więcej pojawiało się pytań. Więcej zmiennych. Więcej niepokojącego hm. A myślę, że to palenie na wenę było lekką przesadą, ale jednak nie do końca, bo czułem, jak moje ciało się relaksuje, a umysł przyspiesza. Pędził z prędkością siedmiu sów w amoku.
Skrzat wpadł i zapytał, jakie mają być te bobry. No… bobry. Mai-bobry? Majobobry? Magibobry? Coś w tym stylu. Znajomczak skinął głową uniżenie i zniknął. A ja stałem z częścią ryz od ojca w dłoniach i nanosiłem obliczenia, co chwila drapiąc się po głowie, a to znów wkładając pióro za ucho. Skrzat ciotki Ulki biegał za mną z kałamarzem i chwytał krople atramentu, gdy tylko próbowały skapnąć mi za kołnierz. Jedwabną chusteczką! W razie, gdyby dotknął przy tym mojej skóry, bo ruchy wykonywałem gwałtowne. Intensywniejsze niż zwykle. Jakbym już tworzył, choć na razie to Ambroise machał różdżką i przesypywał ziemię jak ambitny kret po eliksirze energetycznym.
– Chwila! Stop! – powiedziałem do niego, unosząc głos i rękę jednocześnie, jakby zaraz miała z niej wystrzelić salwa logicznych argumentów. Coś mi się nie zgadzało. Coś tu zgrzytało w numerologicznym mięśniu duszy. Musiałem jeszcze raz zrobić pięćset kroków w kierunku tego starego dębu, a potem kolejne – do tej dzikiej jeżyny. Ugh, najlepiej byłoby ją wykopać przy okazji, ale ciocia Ulka była do niej jakoś emocjonalnie przywiązana, więc spojrzałem na nią z wyraźną pogardą, a potem zawołałem do Ambroise’a, że jednak okej, może być. Wracając po przekątnej, sprawdziłem jeszcze wykopywany przez niego dół. Nie żebym był jakimś specjalistą od gleby, ale... ale wziąłem garść tej ziemi i zacząłem ją zgniatać w dłoni jak profesjonalista z serii artykułów Czarodziejska Działka.
Najgorszy scenariusz? Zrobimy jezioro, a ono – nim zapadnie zmierzch – ucieknie. Rozleje się, wsiąknie, zniknie. Evaporatus totalus. Czy coś. Pierwszym problemem było rozlanie się po okolicy, a teraz… teraz trzeba było pomyśleć o zabezpieczeniu dna. Jak w każdej dobrej relacji. Odrzuciłem ziemię na bok i wyciągnąłem dłoń w kierunku skrzata, który polał ją przefiltrowaną wodą z dzbanka – oczywiście przelaną przez mój runiczny lejek, no bo jakżeby inaczej – a następnie starannie przetarł ręczniczkiem z sierści puffków. Mięciutkim. Wygładzającym. Takim, co koi ego i skórki przy paznokciach.
– Świetnie to wygląda. Ściąłbym niechcący te jeżyny. Myślisz, że Ulka będzie bardzo wściekła...? Czy szybko jej przejdzie? – zapytałem, wpatrując się w ten krzak z dystansu pełnego odrazy. Paskudztwo. Bleh. – I kopałbym głębiej, gdybyśmy chcieli skakać na główkę. Tam dalej, bo tu ma być plaża, więc lepiej, żeby było płytko – stwierdziłem z miną specjalisty od infrastruktury rekreacyjnej. W końcu chcieliśmy, żeby to było coś w stylu wakacyjnego wydania Czarownicy. Edycja: Letnia rozkosz. Jeziora, dżiny i spalone uda.
– Leżaczki, hamaczki, palemki... – wymieniałem marzycielsko, jednocześnie próbując sobie przypomnieć, jak właściwie wygląda palma. – Kokosy i ananasy rosną na palmach...? Nie, kokosy i banany. A ananasy gdzie? – drążyłem temat, jak ziemię, w miejscu, gdzie miało być tam dalej od plaży. Bo tam, gdzie dalej, tam dokładnie się skacze. A gdzie się skacze, tam się żyje.
Stertę ziemi można by transmogryfikować na podest do skakania. Albo jakieś wysokie, eleganckie ogrodzenie. Coś dla bogaczy, wiadomo. Bo póki co wyglądała... mało estetycznie. Wręcz jak... ogromna kupa.
– Ej, to wygląda jak wielkie gówno – zauważyłem z powagą architekta przestrzeni publicznej, wskazując na górę ziemi, którą Ambroise właśnie usypał. Jego dzieło. – Z dupy, można by rzec – dodałem filozoficznie, ponownie drapiąc się po głowie z hm.
– Trzeba coś z tym zrobić. Łatwiej będzie to transmogryfikować czy przesypać gdzieś w pizdu? – dopytałem z powagą, która nieco kontrastowała z faktem, że nadal miałem pióro za uchem i niestety smugę atramentu na szyi. Na szczęście tego nie widziałem, ale mina skrzata mówiła, że on raczej tak.
Ale ta sterta... No bo, kurczę, może i nie jestem mistrzem transmutacji, ale… nie mogło to tak wyglądać. Nie. Kupa nie mogła się znaleźć w centrum doskonałej wizji Romulusa Petera Pottera.

| Rzucam na translokację w celu poczynienia głębszego dołu.

Rzut N 1d100 - 34
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 59
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4541), Romulus Potter (1932)




Wiadomości w tym wątku
[12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.06.2025, 22:41
RE: [12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Romulus Potter - 07.06.2025, 17:17
RE: [12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.06.2025, 21:53
RE: [12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Romulus Potter - 09.06.2025, 15:31
RE: [12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 09.06.2025, 20:15
RE: [12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Romulus Potter - 21.06.2025, 21:45
RE: [12.09.1972] B.Y.O.L. (Bring Your Own Lake) || Ambroży i Roman - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.07.2025, 02:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa