07.06.2025, 20:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2025, 21:05 przez Mona Rowle.)
— Urodzenie — przeżuła to pojedyncze słowo z goryczą. — Tak często bywa dla mężczyzn przekleństwem, a dla kobiet… Więzieniem. Choćbyśmy znały cztery języki i wszelkie traktaty o magii bojowej, choćbyśmy miały dość rozumu żeby doradzać samemu królowi, i tak zbyt często jesteśmy tylko kartą przetargową. Nawet nasze uczucia… — często sprowadzało się jej płeć do roli monety, co w ręku ojca lub brata obracana bywała w handlu politycznym. Nauczona jednak, aby jęzor trzymać za zębami, tak damie nie wypadało, kobieta urwała i więcej powiedzieć nie śmiała. Ogień w oczach powoli zgasł, ale na polikach wypłynął nieco inny — cichszy, ale niemniej prawdziwy, bo z serca zrodzony. Gwardzista był odziany w stal i melancholię, jednak potrafił wybudzić w niej uczucie, które dotąd znała z opowieści czytanych po zmierzchu. Usta jej rozchyliły się, chciała odpowiedzieć. Żadne słowa nie przyszły od razu.
Wóz zatrzeszczał cicho, koń zarżał niecierpliwie, a słowo się rzekło, więc koła pojazdu zwolniły. Woźnica zsunął się z kozła, a zaraz za nim ruszyła reszta towarzystwa. Jedni zdjęli z boków bagaże podróżne, inni rozwiązywali płócienne zwoje. Zaczęto roznosić lampy oliwne.
— Widziałam dziedziców, co za piórem skrywali tchórzostwo i znałam takich, co bez herbu potrafili wznieść się wyżej niż sami królowie. A choćbyście wy i sto razy bękartem byli, nie wydajecie się z tych, co pozwalają, aby im świat kształtował duszę — odpowiedziała i poprawiła się z powrotem na siedzisku w wozie. — Być może się mylę. Możeście tylko gwardzista, co pięknie mówi.
Wóz zatrzeszczał cicho, koń zarżał niecierpliwie, a słowo się rzekło, więc koła pojazdu zwolniły. Woźnica zsunął się z kozła, a zaraz za nim ruszyła reszta towarzystwa. Jedni zdjęli z boków bagaże podróżne, inni rozwiązywali płócienne zwoje. Zaczęto roznosić lampy oliwne.
— Widziałam dziedziców, co za piórem skrywali tchórzostwo i znałam takich, co bez herbu potrafili wznieść się wyżej niż sami królowie. A choćbyście wy i sto razy bękartem byli, nie wydajecie się z tych, co pozwalają, aby im świat kształtował duszę — odpowiedziała i poprawiła się z powrotem na siedzisku w wozie. — Być może się mylę. Możeście tylko gwardzista, co pięknie mówi.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception