Blackówna próbowała robić wszystko, co było w jej mocy, aby wykonać zadania zlecone im przez Czarnego Pana. Nie wszystko jednak szło po jej myśli. Nie spodziewała się, że zmęczenie postanowi tak bardzo dawać się jej we znaki. Tak to już jest, kiedy jest się okropnie zapracowanym. Nie dość, że musiała pracować jako amnezjatorka, to jeszcze nocami knuła w jaki sposób może pomóc przejąć Voldemortowi władzę nad światem. Skłaniało ją to do zastanowienia się nad tym, czy jej życie nadal powinno tak wyglądać. Być może był to moment, w którym powinna skupić się na jednej rzeczy, wiadomo, co było dla niej istotniejsze - to czym zajmowała się w czasie wolnym.
Zapewne podejmie się jakichś większych kroków w najbliższym tygodniu, bo tak być nie mogło. Musiała mieć pewność, że jest w stanie wykonać wszystkie zlecenia, które Czarny Pan kierował ku jej osobie. Nie mogła go zawodzić, to nie przystoiło takiej osobie jak ona.
W końcu udało jej się wyjść ze sklepu z zabawkami, gdzie po raz kolejny zawiodła. Na jej twarzy widać było złość i rozczarowanie, nie do końca była zadowolona z tego, jak się wszystko potoczyło. Cóż, nikt raczej tego nie zobaczył, bo miała na niej również maskę.
Umbriel na nią czekał. W przeciwieństwie do niej, on idealnie radził sobie ze wszystkimi zadaniami. Trochę było jej głupio, że nie była w stanie mu dorównać, widać jednak, że wiek i doświadczenie robiły swoje. Cóż, jakoś będzie musiała sobie poradzić z tym ogromnym rozczarowaniem, które zaczęło trawić jej duszę.
- Też tak myślałam, zawiodłam. - Nie była dumna z tego powodu, ale też nie miała problemu z tym, żeby stwierdzić iż musi popracować nad swoimi działaniami.
Londyn zaczynał płonąć, jej towarzysze całkiem zgrabnie poradzili sobie ze swoimi działaniami, dzięki czemu sytuacja mogła być jeszcze bardziej chaotyczna. Miała sporo szczęścia, że to właśnie oni się z nią tutaj znaleźli.
- Pal, na zdrowie. - Mruknęła jeszcze, gdy ruszyli przed siebie. Nie mogła się powstrzymać przed tym, żeby wyciągnąć różdżkę i rzucić zaklęcie w jedną z kamienic, które mijali, chciała coś rozwalić, bo rozgniewało ją to, że nie udało jej się wykonać wszystkich zadań, Tak też zrobiła, kiedy odchodzili, machnęła różdżką gdzieś za siebie, na oślep i próbowała rzucić kulę ognia, która uderzy w kamienicę, albo i nie, wiedziała już, że nic nie było pewne, przez to, że atakowało ją zmęczenie. Niestety była tylko człowiekiem, pozostawało jej wierzyć w to, że za chwilę trochę bardziej się rozbudzi, a noc nie będzie przynosiła snu. Szkoda by było, aby zmarnowała swój potencjał przez to, że była tylko człowiekiem.
◉◉◉○○ kształtowanie - kuli ognia
Sukces!
// porywczy