Zmrużyła oczy słysząc, co mówi do niej Cody, przyglądała mu się uważnie. Jak to właściwie możliwe, że ktoś go zabił i został wampirem tej samej nocy i nie było to powiązane? Nie miała zielonego pojęcia, docierało do niej, że nie posiada żadnych informacji na ten temat i tak naprawdę po prostu gdyba. Może powinna zadawać pytania bardziej wprost? W końcu została zaangażowana w te sprawę, jako brygadzistka, a nie koleżanka. Nie potrafiła póki co zrozumieć o co w tym wszystkim chodziło.
Zastanawiało ją jak smakuje krew. Czy Brandon miał już okazję jej spróbować? W końcu był młodym wampirem, na pewno nie potrafił panować nad głodem. Nie wydawało jej się, aby ktokolwiek potrafił sobie poradzić w takiej nowej sytuacji zupełnie bez żadnych komplikacji. Wolała jednak nie pytać o to wprost, nawet i ona potrafiła czasem ugryźć się w język. Zauważyła, że jej pytania najwyraźniej nie były do końca wygodne. Miała wrażenie, że Cody zaraz przeniknie przez ścianę. Coś było nie tak. Nie chciała się jednak do niego zbliżać, bo bała się, że może być nieprzewidywalny, co wcale by jej nie zaskoczyło. Sytuacja nie była najciekawsza.
- Mogę Ci jakoś pomóc? Czego się boisz? - Może tego, że ją ugryzie? Nie, to na pewno nie może być to. To pewnie to miejsce przywróciło nieprzyjemne wspomnienia, w końcu ktoś go tutaj zabił i to całkiem niedawno. Ich rozmowę przerwała Brenna, która najwyraźniej skończyła już odprawiać te swoje dziwne rytuały. Heath odwróciła się w jej stronę i zbliżyła się do niej. Stwierdziła, że Longbottom wygląda na poruszoną - pewnie zobaczyła coś, czego nikt nie chciałby zobaczyć. Trochę współczuła jej tego daru, w końcu powodował on, że widziała więcej, niż zwyczajny czarodziej, a takie widoki często przecież nie należały do przyjemnych. Ciekawe, czy wracają do niej przed snem? Kiedy zamyka oczy, czy pojawiają się i nie chcą zniknąć.
- Tak, wydaje mi się, że tak. - Miała ochotę jeszcze zapytać Brandona o milion innych rzeczy, ale nie był to najprawdopodobniej odpowiedni moment. Będzie musiała się z nim umówić po pracy, wtedy będą mogli rozmawiać godzinami, a co najważniejsze nie służbowo - bycie w pracy zdecydowanie utrudniało pogawędkę. - Mamy przynajmniej jakiś punkt zahaczenia, szykujemy się na wizytę w Mungu? - Najłatwiej chyba byłoby odwiedzić szpital, choć faktycznie wcale nie powiedziane, że poszedł właśnie tam. - Tutaj jest pełno małych aptek i sklepików z eliksirami, nie wiem, czy nam to coś pomoże.- Nie była specjalnie entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu.
Można się było spodziewać, że to jeden z popleczników Voldemorta, mnożyli się jak robactwo i chowali po ciemnych kątach. - Czyli to seryjny morderca, śmierciożerca? - odniosła się do komentarza Brenny na temat tego, że nie był to pierwszy raz. - Może warto poszukać innych ofiar, może coś je łączy, może znajdziemy jego schemat działania? - Nie do końca wiedziała od czego powinni zacząć.
Usłyszała jeszcze tylko Muszę uciekać i nim przeniosła spojrzenie na Cody'ego to już go nie było. Właściwie dlaczego? - Nie wiem, co się stało, ale było to szybkie. - Tego akurat była pewna.