• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy

[Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#6
11.06.2025, 10:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.06.2025, 11:29 przez Anthony Shafiq.)  
Krzyki, wrzaski... trwający wokół koszmar zyskał z pewnością na nowym poziomie absurdu, gdy dołączyło do tej kakofonii wyzywanie Jonathana.

I mogli być pokłóceni. Anthony mógł uważać, że ich przyjaźń nie jest w stanie przetrwać tej konkretnej próby, ale fakt, że ktoś wyzywał jedna z najszlachetniejszych osób, którą znał od kurew, fakt, że oskarżał go o coś co nigdy, przenigdy nie mogłoby wyjść spod różdżki Selwyna... Gniew zatrząsł nim do rdzenia jestestwa i na moment porzucił swoje zainteresowanie rekrutacją naocznego świadka bohaterstwa jego towarzyszy, na rzecz... nie, nawet tego nie nazywał, nawet nie myślał, gdy jego kroki niemal automatycznie podążyły ku Selwynowi, gdy stanął ramię przy ramieniu, uniósł różdżkę i podjął próbę ograniczenia płomieni kształtując strumień wody

Kształtowanie ◉◉○○○ – strumień wody w płonącą aptekę

Rzut N 1d100 - 36
Akcja nieudana

Różdżka jednak obrażona z pewnością za wodę (zamiast ognia) i za czarowanie czarodzieja bez jej używania i tym razem odmówiła posłuszeństwa. Tak pięknie palili te przeklęte róże miesiąc temu. Tak bardzo nie byli w stanie zgasić tego przeklętego budynku... Woda się w ogóle nie pojawiła i gdyby to były normalne okoliczności, Shafiq z pewnością przyjąłby strategię obwiniania przestrzeni i stania obu mężczyzn na punkcie ANTYenergetycznym, który pochłaniał możliwości kształtowania magii w sposób ostateczny. Tymczasem odpuścił sobie te komentarze, nie dlatego by dopiec Selwynowi, czy też pogrążyć się w spirali niechęci do samego siebie, ale z innych pobudek. Czuł, że musi interweniować i o wiele ważniejsze niż budynek jest to co działo się obecnie ze stojącym obok zaatakowanym mężczyzną.

Odciągnął więc Jonathana bardziej na środek ulicy, od ognia, trzymając go mocno za ramię, lustrując go uważnie, czy odgrażanie się mężczyzny jakkolwiek wpłynęło na zewnętrzną powłokę jego byłego zastępcy. O tym, że z pewnością oskarżenia głęboko ubodły jego duszę, Anthony był przekonany.

– Dobrze, że odbiegł bo byłem gotów wcisnąć go w te płomienie, za te wstrętne kalumnie, które wygadywał na Twój temat. – Słowa układały się same na języku, dłoń nie chciała wypuścić kogoś, kto owszem wbił mu sztylet prosto w serce, ale Anthony mimo swojej złości i urażonej dumy miał resztki pomyślunku, które nie przesłaniały faktu, że Jonathan miał w tej zdradzie szlachetne pobudki oraz... całkiem właściwe rozeznanie sytuacji. Każdy krok za nimi, każdy bieg ukazywał Anthony'emu dosadnie, że nie był typem wojownika, a jego działalność w terenie była bardziej niż "żałosna". Popisowa akcja podczas ataku przeklętej rośliny u Abbotów przecież też polegała w głównej mierze na osłanianiu przed atakami i zarządzaniu kryzysem, nie zaś staniem w pierwszej linii, jak czynił to Morpheus. Jak czynił to teraz Jonathan... A stanie w pierwszej linii wiązało się z tym, że nie zawsze się udaje.

Poczucie niesprawiedliwości kłębiące się w oczach Selwyna, ten moment wrażliwości, urażonego ego, to przygarbienie z powodu zaklęcia, którego nie zdążył rzucić. Jak bardzo Anthony nie był na niego wściekły, tak nie mógł znieść Jonathana, któremu brakuje nimbu glamore. Jak bardzo Anthony nie był na niego wściekły, tak wiedział jakie spustoszenie w morale byłego przyjaciela mogły zrobić te bezpodstawne oskarżenia. Tymczasem pośród piekła, pośród płomieni, pośród tego całego szaleństwa w którym Morpheus coraz bardziej upodabniał się do pogiętego losem demona... Potrzebowali latarni tchnącej w ludzi nadzieję. Potrzebowali jej dla innych, potrzebowali jej dla siebie.

– Nie wiem czy to cokolwiek zmieni, – podjął chrapowato, wciąż zaciskając dłoń na ramieniu Selwyna, jakby lękał się że zaraz mu wyszarpnie to ramię, a to chwilowe połączenie, to chwilowe zawieszenie broni przepadnie. –...ale dla mnie zawsze byłeś i będziesz wzorem bohatera. Najszlachetniejszym z nas wszystkich. Bitwa trwa, potrzebujemy Cię Jonathan. Ja Cię potrzebuję. Mimo wszystko, ja wciąż... – urwał, płytko zaciągając powietrze. – A Ty potrzebujesz publiczności, ot co! – zmiana tonu na lekki, niemalże rozrywkowy, momentalnie ucięła "moment" w którym być może padłoby słowo na "p" kończące się na "rzepraszam". Anthony jednak kontynuował jowialnie: – Widziałem gdzieś Lockharta, nie może być tak, że nikt o Twoim bohaterstwie nie napisze ballady. Przypomnij mi, który profil miałeś lepszy? – Wymusił uśmiech na twarzy, wypuścił go z dłoni i nie czekając odpowiedzi odbiegł w stronę, gdzie zdawało mu się wcześniej słyszał głos młodzieńca.

– Panie Lockhart! Panie Lockhart! – zaczął wołać, czując się trochę mniej nieprzydatny niż przed chwilą. Jasna czupryna, bystre oko, aparat w dłoniach. Wspaniale! – Okoliczności naszego ostatniego spotkania, były zdecydowanie bardziej przyjemne, ale... mam... mamy dla pana małą propozycję. Biznesową propozycję. Czy mógłbym prosić? Moi towarzysze próbują zgasić aptekę – Jak absurdalnie musiał wyglądać, gdy mówił tak oblany czerwoną farbą, uwalony sadzą, co rusz kaszląc z powodu dymu. Czasu mieli niewiele, ale liczył, że młody ambitny fotograf zechce uwiecznić bohaterstwo tych, którzy winni być po wszystkim uhonorowani. W końcu bohaterskie czyny odchodziły w zapomnienie, gdy nie zajmowali się nimi bardowie.

Występowanie + Kłamstwo = mimo silnych emocji Anthony zakłada maskę opanowania i lekkiego tonu, aby osiągnąć cel

Edit posta dotyczył dopisania wyniku rzutu pod kością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1537), Dearg Dur (201), Henry Lockhart (391), Jonathan Selwyn (1734), Morpheus Longbottom (790)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Anthony Shafiq - 27.05.2025, 22:55
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Morpheus Longbottom - 31.05.2025, 08:34
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Jonathan Selwyn - 06.06.2025, 02:06
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Dearg Dur - 09.06.2025, 20:38
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Jonathan Selwyn - 10.06.2025, 13:05
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Anthony Shafiq - 11.06.2025, 10:52
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Henry Lockhart - 12.06.2025, 17:53
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Morpheus Longbottom - 20.06.2025, 15:18
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Jonathan Selwyn - 20.06.2025, 20:59
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Morpheus, Jonathan, Henry & Anthony] Lotnik ślepy - przez Anthony Shafiq - 21.06.2025, 09:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa