11.06.2025, 11:27 ✶
Pochód szedł i zbliżał się nieubłaganie ku antykwariatowi Quintessy Longbottom. Jego właścicielka mogła w sumie już zobaczyć tę oryginalną grupę, która metodycznie tamowała rany zadawane przez płomienie, budynek za budynkiem.
Tymczasem co innego ściągnęło jej uwagę - na progu jej antykwariatu z którego obecnie utworzono bezpieczny punkt, schronienie dla wielu, którzy chcieli umknąć przed ogniem i gniewem Śmierciożerców, słaniała się w histerii funkcjonariuszka Brygady Uderzeniowej. Szary ubrudzony mundur nie pozostawiał złudzeń, młodziutka buzia dziewczyny świadczyła, że jest w tym zawodzie nowa i zdecydowanie los postanowił wrzucić ją od razu na głęboką wodę. Czy raczej... w głębokie płomienie.
Dziewczyna zataczała się w histerycznym szlochu, jej ciemne włosy były splątane, a twarz rosił pot. Jedną z dłoni wpychała sobie w usta próbując zmusić się do wymiotów. Niestety bezskutecznie.
– Nie chcę, nie mogę, to nie... nie... nie... to nie może być prawda... nie mogłam.... błagam... nie chcę... nie chcę tego czuć... – zawodziła w malignie, w trwającym szoku, w stuporze uniemożliwiającym jej działanie.
Tymczasem co innego ściągnęło jej uwagę - na progu jej antykwariatu z którego obecnie utworzono bezpieczny punkt, schronienie dla wielu, którzy chcieli umknąć przed ogniem i gniewem Śmierciożerców, słaniała się w histerii funkcjonariuszka Brygady Uderzeniowej. Szary ubrudzony mundur nie pozostawiał złudzeń, młodziutka buzia dziewczyny świadczyła, że jest w tym zawodzie nowa i zdecydowanie los postanowił wrzucić ją od razu na głęboką wodę. Czy raczej... w głębokie płomienie.
Dziewczyna zataczała się w histerycznym szlochu, jej ciemne włosy były splątane, a twarz rosił pot. Jedną z dłoni wpychała sobie w usta próbując zmusić się do wymiotów. Niestety bezskutecznie.
– Nie chcę, nie mogę, to nie... nie... nie... to nie może być prawda... nie mogłam.... błagam... nie chcę... nie chcę tego czuć... – zawodziła w malignie, w trwającym szoku, w stuporze uniemożliwiającym jej działanie.