• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence

[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#13
12.06.2025, 13:23  ✶  

Prue nie oczekiwała tego, że będzie się z nią zgadzał. Ba, miała niemalże pewność co do tego, że mogą mieć zupełnie inne zdanie, czy podejście, jednak nie przeszkadzało jej to w tym, aby przybliżyć mu nieco to, jak ona widziała świat. Nie spodziewała się tego, że zmieni swoje nastawienie, nie miała zamiaru zresztą go ku temu przekonywać, nie po to o tym mówiła. Kiedyś pewnie upierałaby się przy tym, że jej prawda jest najbardziej prawdziwa, że żadna inna się nie liczy, teraz? Wydawało jej się, że każdy wierzy i podąża za tym, co jest dla niego najlepsze. Nie było złotego środka, który pasowałby do wszystkich. Ludzie byli różni, każdy potrzebował czegoś innego. Nie było jednak powodu do tego, aby nie dyskutować o swoich podejściach.

Nie trzeba było być swoim lustrem, aby móc ze sobą rozmawiać, wręcz przeciwnie, wydawało jej się, że konwersacje były dużo bardziej ciekawe, kiedy dochodziło do nich między osobami, które się od siebie różniły. Nie, żeby zdarzało jej się to często, bo raczej rzadko skłaniała się ku temu, aby dzielić się tym, co siedziało jej w głowie, zbyt wiele razy bowiem jej podejście było dość mocno negowane, żeby próbowała często pokazywać je komukolwiek. Tym razem jednak było inaczej, chciała, żeby wiedział, co siedzi w jej głowie, chciała się podzielić z nim tym, w jaki sposób patrzyła na świat i na to, co nim kierowało, oczywiście w jej mniemaniu.

Rozgadała się dość mocno, jak na siebie, ale nie widziała w tym nic złego, może było to dość nietypowe, ale przychodziło jej bardzo łatwo, akurat w tym towarzystwie. Nie miała pojęcia z czego wynika ta swoboda, czy chęć dzielenia się swoją opinią, ale istniała, co tylko powodowało, że coraz bardziej rozwijała swoje myśli, nie uciekała w nie, tylko formowała je w słowa, co zazwyczaj nie przychodziło jej łatwo i wymagało od niej sporo skupienia. Teraz nie były wcale takie głośne, nie przytłaczały jej.

- Czyli to tylko i wyłącznie Twoja zasługa. - Nie zamierzała negować tego, w jaki sposób to widział. Pewnie doszukiwałby się w tym jakiegoś drugiego, trzeciego, czy nawet czwartego dna, ale to nie było w tej chwili potrzebne. Skoro twierdził, że sam się tutaj znalazł, to miał ku temu powód, nie powinna tego podważać, zresztą nie chciała tego robić, wręcz przeciwnie, raczej skłaniała się ku zrozumieniu podejścia mężczyzny.

Na pewno takie nastawienie niosło ze sobą odpowiedzialność, której ona chyba próbowała unikać. Dużo łatwiej było zrzucać winę za to, co się przytrafiało na jakiś mistyczny byt, który właściwie mógł nawet nie istnieć, prościej było w ten sposób tłumaczyć swoje niepowodzenia, godzić się z nimi.

Prue przeniosła wzrok w stronę okna. Zaczęło się rozpogadzać, ciemne chmury rozwiał wiatr, a krople deszczu wydawały się coraz rzadziej uderzać o parapet. Taki już był urok nadmorskich miejscowości, pogoda zmieniała się tu co kilka minut, nigdy nie można było przewidzieć, jak właściwie będzie na zewnątrz za kilka godzin. Zawsze był ten moment zaskoczenia. Sięgnęła po swoją filiżankę, w której znajdowała się reszta kawy, już nie trzeba było przejmować się tym, że może oparzyć usta, napój zdążył bowiem ochłonąć przez to, że zaangażowała się w rozmowę. Nie przeszkadzało jej to szczególnie, była przyzwyczajona do zimnej kawy, często w ogóle zapominała o tym, że ją sobie przygotowała i trafiała na kubek, czy filiżankę pozostawioną gdzieś kilka godzin wcześniej. Zdarzało się jej to zwłaszcza wtedy, gdy zaczytywała się w tych swoich śmiesznych księgach, trudno było wtedy wrócić jej do rzeczywistości.

- Każdy bezsens ma swój sens. - Uniosła kącik ust w uśmiechu, bo najwyraźniej po raz kolejny mieli na ten temat inne zdanie, nawet jej to nie zaskakiwało. - Nie wszyscy jednak muszą szukać sensu w doszukiwaniu się tego, każdy ma inne potrzeby. - W końcu żadne z tych podejść nie szkodziło nikomu innemu. Jeśli ktoś uważał, że nie warto szukać jakichś ukrytych motywów, to też było w porządku. Miała świadomość, że różni ludzie, mieli różne potrzeby, tyle. Nie widziała potrzeby w tym, aby usilnie bronić swojego podejścia, bo to nie była żadna walka, tylko wymiana poglądów, bezbolesna.

- Pewnie masz rację, ale... - Nie mogła tak po prostu odpuścić, lubiła stawiać kolejne pytania, więc zrobiła to po raz kolejny. - mogą się przestawić w drugą stronę, przyzwyczaić się do Twojej obecności. - W końcu o nim nie zapomnieli, na pewno dość szybko znaleźliby dla niego miejsce w swoim życiu. Jeśli kiedyś łączyła ich silna więź, to pewnie bez mniejszego problemu udałoby się im ją odnowić, bez względu na to jak bardzo się nie zmienili. Na pewno miał w sobie jeszcze któreś z tych cech, które kiedyś ich do siebie zbliżyły, nie chciało jej się wierzyć w to, że Benjy był zupełnie inny, chyba nie dało się zmienić człowieka całkowicie, przynajmniej ona nie spotkała się z takim stwierdzeniem.

- Oczywiście wchodzenie z buciorami do czyjegoś życia może być dość brutalne, tyle, że to też nie musi być takie intensywne jak kiedyś, ale sam to rozgryziesz, myślę, że wszystko zależy od waszych potrzeb, a najprościej jest je sobie chyba po prostu wyjaśnić, określić miejsce w swoich życiach, albo jego brak. - Można było gdybać na temat jego oczekiwań, czy innych, ale dużo łatwiej było pewnie po prostu to wszystko przegadać. Nie miała pojęcia, czy mieli w zwyczaju rozmawiać o podobnych rzeczach, zakładała jednak, że tak, kiedyś? Skoro byli blisko, to nie powinno być dla nich większym problemem. Czasem najłatwiej było zapytać, ułożyć jakoś wszystko na nowo, chociaż kto wie, czy mężczyźni jak oni rozmawiali ze sobą o swoich potrzebach, uczuciach i całej reszcie, raczej dość sceptycznie do tego podchodziła, bo wiedziała, że nie wszyscy chętnie poruszali takie temat, zresztą sama należała do tych osób. Łatwo więc było jej podsuwać teoretyczne rozwiązania, po które pewnie sama by nie sięgnęła.

- To dobre podejście, świadome. Najgorzej jest obudzić się nagle i uświadomić sobie, że nie robisz nic dla siebie samego, tylko ciągle próbujesz się dopasować. Zaczynasz zauważać, że to nie jest dobre, że dużo straciłeś, słabo, jak jest już zbyt późno by to zmienić i zastanawiasz się kim właściwie jesteś i czy to jeszcze jesteś ty, czy ktoś inny kogo stworzyli ludzie wokół. - Coś o tym wiedziała, oczywiście starała się brzmieć tak jakby teoretyzowała, ale można było się domyślić do czego zmierza. Oczekiwania, konwenanse, normy społeczne, to wszystko narzucało pewne wzorce zachowań, które nie do końca do niej pasowały, ale za nimi podążała, aby nie rozczarowywać swoich najbliższych. To, że przy okazji rozczarowywała samą siebie? Nie wydawało się jej być istotne. Zależało jej na tym, aby inni byli zadowoleni, niekoniecznie na swoim własnym szczęściu, w sumie właśnie zaczęła to dostrzegać. Brakowało w tym wszystkim polotu, i chyba jej to trochę w tej chwili przeszkadzało. Na pewno nie skończy się na tej rozmowie, na pewno przemyśli sobie wszystko raz jeszcze przed snem, bo miała wtedy tendencje do analizowania wszystkiego, co wydarzyło się w ciągu dnia.

- Nie ma po co też na siłę trzymać się tego miejsca, jeśli nie znalazłeś tutaj tego, czego szukałeś, to może jest to gdzieś indziej. - O ile w ogóle gdzieś było? Czasem można było gonić za czymś, co nie istniało. Nie podzieliła się akurat tą złotą myślą, bo nie chciała brzmieć pesymistycznie, ale różnie to przecież bywało.

- W takim wypadku chyba musisz tylko zapytać siebie, czego pragniesz i czego potrzebujesz, całkiem proste, co nie? - Wręcz przeciwnie, wiedziała o tym, że czasem naprawdę trudno było z siebie samego wyciągnąć odpowiedzi na podobne pytania. Jasne, istnieli ludzie, którzy potrafili to robić, ale wydawało jej się, że była ich raczej garstka, a cała reszta raczej nie należała do bardzo zdecydowanych.

- Nie wszyscy muszą się zakotwiczać, niektórzy są stworzeni do życia w drodze, może jesteś jedną z takich osób? - Nie miała co do tego pewności, jeszcze nie. Może nie do końca tak było, bo jednak pojawił się tutaj, czegoś szukał, może więc brakowało mu takiego miejsca, ale z drugiej strony chyba nie umiała go sobie wyobrazić w stagnacji, nie pasowało jej to do niego, tak po prostu. Wydawało się być dla niego zbyt zwyczajne, Benjy w oczach Prue był raczej wyjątkowy. Zwłaszcza po tym wszystkim, czego się o nim ostatnio dowiedziała. Imponował jej na swój sposób. Trochę zazdrościła mu tej odwagi, bo dla niej była to odwaga, podążanie własną ścieżką, nie dopasowywanie się na siłę do otoczenia. Raczej mało kto sięgał po taką szczerość w stosunku do siebie i innych.

- Czyli poniekąd to takie pożegnanie, którego kiedyś nie dostałeś. - To też było całkiem logiczne. W ten sposób mógł zakończyć tamto życie, które chyba nie było jeszcze do końca pochowane. Czasem pojawiała się potrzeba sprawdzenia tego, co zostało za nami, upewnienia się, że można na spokojnie ruszyć dalej, z drugiej strony on przez wiele lat był gdzieś indziej. Sytuacja była dość mocno skomplikowana, ale nie musiała jej rozumieć, nie dlatego się tutaj przecież znalazła. Chciała po prostu być obok niego i towarzyszyć mu w tym krótkim powrocie.

- Trochę tak, może niepotrzebnie, ale tak już mam. Próbuję szukać sensu, nawet jeśli go nie ma. Od zawsze myślę w ten sposób. - To bywało dość problematyczne, bo naprawdę bardzo lubiła wiedzieć, tak po prostu, dla siebie, znajdować odpowiedzi na pytania, które ją nurtowały.

- Jeśli nie masz takiej potrzeby, to nie będę tego przesadnie analizować. - Nie zamierzała jeszcze bardziej w tym grzebać, jeśli tego nie chciał, nie siedziała przy nim po to, aby analizować podejmowane przez niego decyzje. Nie była zresztą osobą, która powinna to robić. Tak naprawdę przecież była dla niego zupełnie obca, jasne ustalili dzisiaj, że się lubią, czuła, że między nimi się coś zmieniło, ale nie dawało jej to prawa do tego, żeby na siłę próbować zrozumieć jego podejście do świata. Zrozumiała przekaz, nie chciał o tym dyskutować, to mogli porzucić ten temat i tak dowiedziała się o nim dużo więcej, niż się spodziewała.

Prue nie twierdziła, że z Benjy'm jest coś nie tak, wręcz przeciwnie. Miała świadomość, że różne są podejścia, różni są ludzie, próbowała to tylko zrozumieć, co nieco zaczęło jej się klarować, chociaż jeszcze na pewno brakowało sporo informacji w tym, aby ułożyło się to w spójną całość i tak cieszyło ją to, że nieco się przed nią otworzył, że nie miał z tym problemu, chciała go po prostu poznać, tylko i wyłącznie dlatego zagłębiła się w tę rozmowę.

- Fakt, zapomniałam o najważniejszym. - Dobrze, że zwrócił jej na to uwagę, szkoda by było bowiem pozwolić, aby ten deser zamienił się maź przez to, że nie zdążyła go zjeść. Sięgnęła więc ponownie po widelczyk, aby uratować chociaż część, chociaż tak właściwie zmiana faktury niekoniecznie zmieniała smak.

- Nie zapomniałam, że to nasza pierwsza randka Benjy, żadna rozmowa terapeutyczna nie byłaby w stanie tego przesłonić. - Wcale nie musiał jej o tym przypominać, bo bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Była to sytuacja, której nigdy raczej nie byłaby w stanie założyć, śmiesznie, jak czasem życie potrafi się potoczyć, bo gdyby kiedykolwiek ktoś zapytał ją o podobną możliwość, to na pewno nie dopuściłaby do takiej sytuacji, a teraz siedziała w jego towarzystwie, a co najciekawsze, naprawdę świetnie się przy tym bawiła.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9383), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (9379)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.05.2025, 15:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 25.05.2025, 15:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.05.2025, 23:52
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.05.2025, 01:40
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.05.2025, 08:35
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.06.2025, 11:51
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.06.2025, 19:59
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.06.2025, 12:55
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.06.2025, 22:38
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 09.06.2025, 14:06
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 09.06.2025, 22:55
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.06.2025, 17:13
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.06.2025, 13:23
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.06.2025, 17:21
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 16.06.2025, 20:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.06.2025, 20:21
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.06.2025, 21:47
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.06.2025, 15:24
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.06.2025, 19:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa