08.02.2023, 20:49 ✶
Na razie wszystko jeszcze nie przybrało negatywnego aspektu. Na razie miał wrażenie, że po prostu Robertem coś kierowało. Zwykła ciekawość? Nie miał do końca pewności po jego odpowiedzi, która mówiła odrobinę o powodach, które nim kierowały. Jeśli uznałby to za zmarnowanie czasu, nie przybyłby tutaj. Może miał jakieś oczekiwania? Niezależnie od powodów, jakie nim kierowały, dla niego wyglądało, że był zainteresowanym tym, co dla niego przygotował.
Muciber podszedł obejrzeć trunek, ale nie zdecydował się napić. Nie miał chęci, czy inny powód? Szczerze to może i by się znalazło kilka wyjaśnień, dlaczego tak postąpił, ale i tak dla niego było to zgadywanie, co może być powodem. Rzucił okiem na ochroniarza, który się nie ruszył i ewidentnie robił za kogoś, kto ma ochraniać plecy. Kolejny raz zastanawiał się, dlaczego Robert zabrał kogoś takiego, ale brakowało mu wskazówek. Te dopiero później nadeszły i to w sposób, którego się nie spodziewał.
Pierwszą reakcją na słowa o tym, było prychnięcie. Powód tej reakcji była oczywiście irytacja wynikająca z zachowania jego ojca, a nie słów jego rozmówcy. Doskonale wiedział, że nikt i nic nie przemówi mu do rozumu. Skrywana irytacja oraz gniew bardzo szybko znalazły ujście, ignorując implikacje wynikające jego słów.
- Jakbyś miał może jakiś eliksir mądrości, to by wyleczyło jego głupotę. - Prychnął w odpowiedzi, a dopiero potem uświadomił sobie, co on powiedział. To on ich szukał! Dlaczego? Czyżby o to chodziło? No to teraz zaczynało się wszystko układać w całość. Dlaczego tu przybył z osobą dodatkową, nie chciał pić trunku. Już powoli jego krukoński umysł zaczynał łączyć kropki.
- Myślę, że spokojnie mogę ukoić obawy o marnotrawienie czasu, panie Mulciber. - Powiedział po chwili. To by oznaczało... Poczuł pewne podekscytowanie, bo może miał odrobinę szczęście albo przypadkiem zażył Felix Felicis i o tym nie wie. Oczywiście o ile podejrzenia były słuszne.
- Dziękuje panie Mulciber, ale muszę odmówić tej szczodrej propozycji. - Odpowiedział, gdy chodzi oczywiście o palenie. Wziął jednak swój kieliszek wina i przysiadł się do głównego stołu, który był przygotowany dla nich. Miał nadzieje, że faktycznie wszystko układa się tak dobrze, jak podejrzewa i nie jest to cholerny sen, gdzie obudzi się za chwile i zacznie przeklinać świat i Merlina za taki sen.
Muciber podszedł obejrzeć trunek, ale nie zdecydował się napić. Nie miał chęci, czy inny powód? Szczerze to może i by się znalazło kilka wyjaśnień, dlaczego tak postąpił, ale i tak dla niego było to zgadywanie, co może być powodem. Rzucił okiem na ochroniarza, który się nie ruszył i ewidentnie robił za kogoś, kto ma ochraniać plecy. Kolejny raz zastanawiał się, dlaczego Robert zabrał kogoś takiego, ale brakowało mu wskazówek. Te dopiero później nadeszły i to w sposób, którego się nie spodziewał.
Pierwszą reakcją na słowa o tym, było prychnięcie. Powód tej reakcji była oczywiście irytacja wynikająca z zachowania jego ojca, a nie słów jego rozmówcy. Doskonale wiedział, że nikt i nic nie przemówi mu do rozumu. Skrywana irytacja oraz gniew bardzo szybko znalazły ujście, ignorując implikacje wynikające jego słów.
- Jakbyś miał może jakiś eliksir mądrości, to by wyleczyło jego głupotę. - Prychnął w odpowiedzi, a dopiero potem uświadomił sobie, co on powiedział. To on ich szukał! Dlaczego? Czyżby o to chodziło? No to teraz zaczynało się wszystko układać w całość. Dlaczego tu przybył z osobą dodatkową, nie chciał pić trunku. Już powoli jego krukoński umysł zaczynał łączyć kropki.
- Myślę, że spokojnie mogę ukoić obawy o marnotrawienie czasu, panie Mulciber. - Powiedział po chwili. To by oznaczało... Poczuł pewne podekscytowanie, bo może miał odrobinę szczęście albo przypadkiem zażył Felix Felicis i o tym nie wie. Oczywiście o ile podejrzenia były słuszne.
- Dziękuje panie Mulciber, ale muszę odmówić tej szczodrej propozycji. - Odpowiedział, gdy chodzi oczywiście o palenie. Wziął jednak swój kieliszek wina i przysiadł się do głównego stołu, który był przygotowany dla nich. Miał nadzieje, że faktycznie wszystko układa się tak dobrze, jak podejrzewa i nie jest to cholerny sen, gdzie obudzi się za chwile i zacznie przeklinać świat i Merlina za taki sen.