14.06.2025, 20:17 ✶
Electra nie wiedziała czego się spodziewać, kiedy szli sprawdzić stan kamienicy. Zaślepieni celem śmierciożercy przecież nie oszczędzali absolutnie nikogo, nawet czystokrwistych rodzin, po których stronie rzekomo stali. Najwyraźniej sianie zamętu i "oczyszczenie" miasta z osób o nieodpowiednim statusie krwi było dla nich ważniejsze.
Pomimo intensyfikacji pożarów, szczęśliwym trafem kamienica Prewettów wciąż stała. Straty widoczne z zewnątrz były niewielkie; "jedynie" część dachu była zwęglona a jedna szyba wybita. Niestety, tego samego nie można było powiedzieć o wnętrzu budynku. Meble, choć nie spalone, zostały pokryte warstwą sadzy. Czarny osad wsiąkł wszędzie, gdzie się dało, nadając ciemnym wnętrzom jeszcze mroczniejszej atmosfery. Nie oszczędził nawet popiersia Oktawiana przy wejściu, które zamiast klasycystycznej rzeźby, przypominało teraz jakieś wymazane ciemnym sprejem dzieło sztuki współczesnej. Kiedy Prewettówna dotknęła policzka rzymskiego cesarza, czerń od razu przeniosła się na opuszki jej dłoni. Dziewczyna spróbowała wytrzeć rękę o kurtkę jeansową (która i tak była już brudna od popiołu), ale ciemny osad nieustępliwie nie chciał zejść. Prawdopodobnie spora część mebli nadawała się obecnie wyłącznie do wyrzucenia.
Jako, że budynek nie groził zawaleniem, razem z Icarusem ostrożnie zbadali stan wnętrz na wszystkich piętrach. Widok zniszczonych pokoi, w których dorastała, łamał jej serce. Najgorzej było z jej sypialnią, która znajdowała się na najwyższym piętrze. Electra nie dbała jakoś bardzo o porządek, więc jej bibeloty zazwyczaj leżały porozrzucane po podłodze. A teraz wszystko było pokryte czernią, włącznie z dywanem, kosmetykami oraz materiałami do szycia. Najbardziej było jej szkoda zniszczonych fotografii, bo tych pamiątek nigdy nie uda jej się odkupić.
Jednak nie tylko stan budynku wzbudzał w niej intensywne uczucia. Z jakiegoś powodu, samo przebywanie w kamienicy przerażało Prewettównę. Czuła się, jakby była obserwowana, choć poza ich dwójką i Cerberem nie było tu nikogo. A przynajmniej miała nadzieję, że nie było... Z tego powodu nie odstępowała Ariego na krok, trzymając go za rękę przez większość czasu. Czuła, że on także się bał, ale w tej chwili mieli tylko siebie jako oparcie.
Siedziała przy barku, słuchając wywodu brata oraz przytakując. Chociaż tak naprawdę, nie skupiała się na tym, o czym mówił. Pogrążona w letargu, nawet nie zwracała uwagi na dziwne skrzypienia dobiegające z domu. Jak długo już tutaj siedzieli? Godzinę, dwie? Wszystko tej nocy zdawało się dłużyć i jednocześnie dziać bardzo szybko.
Pomimo intensyfikacji pożarów, szczęśliwym trafem kamienica Prewettów wciąż stała. Straty widoczne z zewnątrz były niewielkie; "jedynie" część dachu była zwęglona a jedna szyba wybita. Niestety, tego samego nie można było powiedzieć o wnętrzu budynku. Meble, choć nie spalone, zostały pokryte warstwą sadzy. Czarny osad wsiąkł wszędzie, gdzie się dało, nadając ciemnym wnętrzom jeszcze mroczniejszej atmosfery. Nie oszczędził nawet popiersia Oktawiana przy wejściu, które zamiast klasycystycznej rzeźby, przypominało teraz jakieś wymazane ciemnym sprejem dzieło sztuki współczesnej. Kiedy Prewettówna dotknęła policzka rzymskiego cesarza, czerń od razu przeniosła się na opuszki jej dłoni. Dziewczyna spróbowała wytrzeć rękę o kurtkę jeansową (która i tak była już brudna od popiołu), ale ciemny osad nieustępliwie nie chciał zejść. Prawdopodobnie spora część mebli nadawała się obecnie wyłącznie do wyrzucenia.
Jako, że budynek nie groził zawaleniem, razem z Icarusem ostrożnie zbadali stan wnętrz na wszystkich piętrach. Widok zniszczonych pokoi, w których dorastała, łamał jej serce. Najgorzej było z jej sypialnią, która znajdowała się na najwyższym piętrze. Electra nie dbała jakoś bardzo o porządek, więc jej bibeloty zazwyczaj leżały porozrzucane po podłodze. A teraz wszystko było pokryte czernią, włącznie z dywanem, kosmetykami oraz materiałami do szycia. Najbardziej było jej szkoda zniszczonych fotografii, bo tych pamiątek nigdy nie uda jej się odkupić.
Jednak nie tylko stan budynku wzbudzał w niej intensywne uczucia. Z jakiegoś powodu, samo przebywanie w kamienicy przerażało Prewettównę. Czuła się, jakby była obserwowana, choć poza ich dwójką i Cerberem nie było tu nikogo. A przynajmniej miała nadzieję, że nie było... Z tego powodu nie odstępowała Ariego na krok, trzymając go za rękę przez większość czasu. Czuła, że on także się bał, ale w tej chwili mieli tylko siebie jako oparcie.
Siedziała przy barku, słuchając wywodu brata oraz przytakując. Chociaż tak naprawdę, nie skupiała się na tym, o czym mówił. Pogrążona w letargu, nawet nie zwracała uwagi na dziwne skrzypienia dobiegające z domu. Jak długo już tutaj siedzieli? Godzinę, dwie? Wszystko tej nocy zdawało się dłużyć i jednocześnie dziać bardzo szybko.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N