Trudne było stawianie pytań samemu sobie, odpowiedzi mogły nie być satysfakcjonujące, a nawet wręcz przeciwnie, mogły uświadamiać zbyt wiele. Nie sądziła, aby ktokolwiek zbyt często zmuszał się do takiego zastanawiania się nad swoim życiem. Sama raczej tego nie robiła, wolała czytać, rozmyślać nad problemami osób, które kiedyś istniały, a już dawno odeszły w zapomnienie, pozostały po nich tylko wspomnienia w księgach, które jakimś cudem wpadały w jej ręce.
Rzadko kiedy też rozmawiała z kimś w ten sposób, to nie było w jej stylu, nie lubiła być wścibska, ograniczała się raczej do tych historii o których mogła przeczytać, godzinami potrafiła siedzieć w fotelu, pijąc przy tym herbatę, czy wino i zastanawiać się nad tym dlaczego podejmowali takie, a nie inne decyzje, co skłaniało ich do tego, by wybierać akurat taką drogę. Tym razem było zupełnie inaczej, nie czuła, że przesadza, zresztą starała się po prostu go zrozumieć. Kiedyś by tego nie zrobiła, raczej też miałaby problem z zaakceptowaniem tego, że miał swoje zdanie, które nie było podobne do tego jej. Wtedy nie miała problemu z tym, by się spierać, aktualnie nieco inaczej do tego podchodziła. Ona również się zmieniła, nie da się ukryć, że dorosłe życie nieco weryfikowało podejście do pewnych spraw, czy zachowań.
- Proste. - Nie widziała potrzeby doszukiwać się jakiegoś głębszego sensu we wszystkim, co działo się wokół niej. Jakiś musiał istnieć, wcale nie musiała go widzieć, to, że go nie dostrzegała nie negowało jednak jego istnienia. Bardzo proste kalkulacje, które powodowały, że jakoś tak prościej się żyło. Nie było sensu rozkładać wszystkiego na części pierwsze, szukać całkowitego zrozumienia, nie zawsze było ono możliwe, musiała się z tym pogodzić, tak właściwie to już jakiś czas temu to zrobiła.
- Nie wiem, czy tak się da stwierdzić, wiesz, w danej chwili, że robisz coś do czego jesteś stworzony. - To było kolejne ciekawe pytanie. - Może się okazać za jakieś dwadzieścia lat, że lubisz hodować owce, czy coś innego, nagle cię olśni i stwierdzisz, że to właśnie tego potrzebowałeś w swoim życiu. - To był tylko głupi przykład, nie sądziła, że cieszyłoby go takie spokojne zajęcie, chociaż kto wie? Nigdy nie można mówić nigdy, czyż nie? To, w jaki sposób teraz ze sobą rozmawiali było tego idealnym przykładem, nigdy nie zakładałby, że będą w stanie być przy sobie w podobny sposób, a jednak to się działo i naprawdę jej się podobała ta zmiana.
- Tak, wybrałeś zupełne przeciwieństwo, ale nie wydaje mi się, żeby to odebrało Ci to jakim byłeś, a właściwie to jesteś. - Miała wrażenie, że od zawsze miał w sobie pewną przekorność, a to, że zupełnie się zbuntował temu, jak miało wyglądać jego życie było bardzo w jego stylu, przynajmniej tamtego z dawnych lat. Nadal podążał tą ścieżką, nie poddał się, co świadczyło o jego zawziętości, a ta cecha też się jej z nim kojarzyła. Nie wydawało jej się, aby zmiana stylu życia mogła spowodować całkowite zatracenie siebie, w końcu jego pochodzenie nie warunkowało tego jaką był osobą, wiele innych rzeczy go kształtowało. Może nie miała pojęcia o większości z nich, jednak nie wydawało jej się, aby tak łatwo był w stanie zatracić w tym wszystkim siebie, tego, którego zostawił w Wielkiej Brytanii.
- Tak, analiza w tej chwili nie jest wskazana. - Zgadzała się z nim w stu procentach. Nie po to się tutaj znaleźli, aby skupiać się na jakimś stawianiu hipotez i szukaniu wniosków, które właściwie niczego nie miały zmienić. Otworzyli się przed sobą nieco, pokazali swoje podejścia, to było wystarczające. Wysłuchali się nawzajem, nie usiłowali narzucać swojej wizji świata drugiej osobie. To była całkiem miła odmiana, właściwie dawno nie mówiła o podobnych sprawach z taką łatwością. Miała świadomość, że Benjy wyłapywał sens jej odpowiedzi, może nie mówiła wprost o sobie, ale na pewno zauważył te momenty, nie miała z tym najmniejszego problemu, nie bała się przed nim nieco otworzyć, wręcz przeciwnie przychodziło to jej całkiem lekko. Nie zastanawiała się nad tym dlaczego tak się działo, po prostu przyjęła to, że tak już było.
- To ciekawe, bo mam podobne odczucia. - Najwyraźniej mieli podobne podejście, co do tego wszystkiego, to też było całkiem miłą odmianą, zwłaszcza, że rzadko kiedy spotykała się z podobną reakcją. Raczej wszyscy próbowali przepchnąć swoją opinię i udowodnić wyższość swoich racji, co bywało męczące na dłuższą metę, taka wieczna walka.
- Okazuje się, że można po prostu przyjąć czyjąś wizję świata, zaakceptować ją i wcale nie jest to takie trudne. - Tak, nie mogła zaprzeczyć, że ona również miewała z tym problem, ale aktualnie przychodziło jej to bardzo łatwo, jakby po prostu tak miało być. Nie wydawało jej się, by sensowne w tej chwili było skupianie się na tych różnicach, które oczywiście były zauważalne, raczej traktowała to jako nowe możliwości, być może powód do zastanowienia się w przyszłości nad tym, co nią kierowało i czy faktycznie jej podejście było tym najbardziej właściwym, tyle, że on nie wymuszał na niej tych rozmyślań, raczej sama mogła po prostu zacząć rozważać inne nastawienie, wyciągnąć z tego coś, co mogło spowodować, że nieco zmieni przyzwyczajenia.
- Z takim podejściem raczej nie da się tego popsuć. - Nie mieli wobec siebie żadnych wymyślonych oczekiwań, najwyraźniej wystarczała im po prostu obecność kogoś, kto ich wysłucha. Czy było to objawem samotności? Może trochę, na pewno z jej strony, mimo, że otaczała się ludźmi to raczej nie miała w zwyczaju się z nimi spoufalać, jakoś tak nie było jej do tego po drodze, może właśnie dlatego skorzystała z tej okazji, zwłaszcza, że Benjy okazał się mieć w sobie sporo zrozumienia, mimo, że przecież nie do końca mógł rozumieć jej położenie i podejście, bo pochodzili z zupełnie różnych światów.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control