Czerwono-czarne tragedie dookoła niego. Jak to jest śnić terror? Kasandro Trojańska, czy widziałaś to samo, co ja? Zadaniem proroka było dawanie ostrzeżeń, ponieważ czasami przyszłość można zmienić, czasami w przepowiedni jest jeśli. Jeśli Achilles popłynie do Troi, nie przeżyje wojny. Czy w tej przepowiedni, gdy na Anglię spadła plaga tysiąca słońc, było jakieś jeśli? Czy była wersja tego czasu, gdzie nurt Tamizy porwał chmurę popiołu i bogowie rozgonili chmury, bo ktoś czegoś nie zrobił? Bo ktoś coś zrobił? Czy Londyn płonął, bo on, Morpheus, przeoczył jakieś jeśli?
A jeśli on był Kasandrą, kim był jego Koroebus, który przybył do Troi z miłości do szalonej wieszczki, który próbował ją ocalić i sam zginął? Obrócił się na sekundę przez ramię, patrząc w stronę Horyzontalnej, niczym żona Lota spoglądająca na Sodomę i Gomorę, przemieniona w słup soli, ukarana za największy grzech, empatię wobec bliźniego. Jak zabawne było, że widział swoje odbicie nie w lustrach, a w imionach kobiet, które widziały tragiczny kres i swoje ojczyzny w ogniu. Któż rozłupie jego głowę toporem, jak Klymenestra? Czy to była wizja, przepowiednia, czy własna paranoja, nie wiedział, ale w jego wyobrażeniu miała jasnobłękitne oczy i czarne loki.
Czerwona maź była obrzydliwa, śmierdziała żelazem i była niezwykle śliska. Morpheus zauważył, jak dwie osoby poślizgnęły się na niej, upadły, ubrudzone na ubraniu brązowiejącą czerwienią. Kolejne krzyki paniki, wniesione na dość makabrycznych efekt czaru wypełniały ulicę, jak fałszująca symfonię orkiestra. Sam niemal podzielił ich los, w ostatnim momencie podeszwy jego butów złapały odpowiednie podłoże.
Sól oddzieliła się od skóry, gdy nadszedł czas działania, gdy ciało zaczęło nadążać nad rozpędzonym umysłem, a czas fizyczny zetknął się z tym, co działo się w umyśle Morpheusa. Podczas gdy dwójka tymczasowych kompanów zajmowała się znacznie bardziej narażoną na utratę życia kobietą, jeżeli hak przebił jakąś ważną arterię, nie znał się na tym, nie wiedział, gdzie one przechodzą przez ciało, jego nauka fechtunku była raczej sprawą eleganckiej rozrywki i sportu, próby udowodnienia wartości swojemu ojcu, nie realnej nauki pokonania przeciwnika w inny sposób niż na punkty lub rozbrojenie z bliźniaczego floretu.
— Czy może pani sama wstać? — zapytał, kucając przy poparzonej kobiecie. Ta, krzyknęła zaskoczona, jakby próbowała uciec na widok jego czarnej szaty i dopiero zauważywszy troskliwe, sarnie oczy i szczerze przejętą twarz, pozbawioną groteskowej maski, przestała panikować.
— Ja, ja... Chyba tak... ja, co z Evangeline? Co z nią... kim pan?
— Moi znajomi już się nią zajęli, ma gorsze obrażenia niż pani. Jestem Morpheus Longbottom. Ktoś musi opatrzeć również pani ranę, proszę się o mnie oprzeć...
Pomógł wstać kobiecie na śliskim od syntetycznej krwi bruku. Nie mógł jej udzielić pomocy medycznej, ale zarówno Guinevere jak i Nora miały na pewno specyfiki pomocne na zadane poparzenia. Biedaczka, będzie do końca życia musiała zasłaniać ten brzydki fragment skóry.