09.02.2023, 22:32 ✶
- Och – odpowiedziała Daisy. W jej głosie pojawiła się słabo wyczuwalna nuta rozczarowania. Z jakiegoś powodu liczyła na to, że Regina będzie znała odpowiedź na frapujące ją pytanie. W końcu potrafiła zmierzyć się z morskim potworem i pokonać go, a potem uratowała je obie przed przeziębieniem. – No trudno. Ponoć w tajemnicy najciekawsze jest właśnie to, że pozostaje tajemnicą – dodała już dużo weselej.
Teraz, kiedy zaczęła o tym myśleć, to nawet dobrze się składało, że nie poznała prawdy. Niezrównana wyobraźnia Daisy już zaczęła jej podpowiadać, że ta syrena, którą tak z całej siły chciała wrzucić do artykułu to jednak było straszne pudło. Nieznany potwór, coś czego motywacji nie rozumiemy i nie znamy – o, to było o wiele ciekawsze. Dało się to nawet lepiej ograć w artykule do Proroka Codziennego.
Uśmiechnęła się szerzej do Reginy. Nie miała nic przeciwko by ta pomogła jej wstać. Ruszyła razem z nią do Allhallows. Idąc przez miasteczko, rozglądała się po nim z zaciekawieniem. Rzadko odwiedzała miejsca całkowicie (albo choć w przeważającej większości) zamieszkane przez mugoli (głównie przez to, że Daisy ogólnie mało się ruszała poza obręb magicznego Londynu).
- Jestem z Londynu – wyjaśniła. – Z tej magicznej części. Moi rodzice mają księgarnię na Pokątnej i mieszkanie nad nią – opisała. – A ty?
Młodsza czarownica była pewna, że nie kojarzyła Reginy ze szkoły, więc albo ta była od niej trochę starsza, albo uczyła się gdzieś za granicą. Bądź co bądź na tyle wyróżniała się wyglądem, że Daisy z pewnością zapamiętałaby ją, gdyby było inaczej.
- Ani to, ani to – przyznała na pytanie o to, co właściwie robiła w tym miejscu. – Jestem dziennikarką. Pracuję w Proroku Codziennym. Usłyszałam plotki, że w Allhallows dzieją się podejrzane rzeczy – wyjaśniła. – Pojawiłam się tutaj, żeby to zweryfikować. I cóż… - zerknęła na Reginę by sprawdzić, czy ta właśnie nie próbowała od niej uciec. Ludzie rzadko dobrze reagowali, gdy przyznawała się, że jest dziennikarką. – Okazały się prawdziwe. A ty? Pojawiłaś się tu na prośbę pana Rashika?
Teraz już mogła z pełnym przekonaniem powiedzieć, że plotki były prawdziwe. A jeśli chodziło o lokale to Daisy nie była wybredna. Może nie było jej tak zimno jak jej towarzyszce, ale nie należała do piechurów i z największą przyjemnością posadziłaby już swój tyłek w jakimś ciepłym miejscu. „Wesoła Makrela” wydawała się jej w tym momencie miejscem tak dobrym jak każde inne.
- Idziemy do środka – zarządziła. – Tylko ja nie za często bywam w takich miejscach – uprzedziła jeszcze, na wszelki wypadek.
A potem weszła do środka (jakby Regina jeszcze się wahała, Daisy złapałaby ją za rękę i pociągnęła do środka). Wewnątrz od razu skierowała się ku ladzie, dopiero w drugiej chwili skupiając uwagę na wyglądzie tego miejsca.
- Wybierz na co masz ochotę – rzuciła do Rowle.
Teraz, kiedy zaczęła o tym myśleć, to nawet dobrze się składało, że nie poznała prawdy. Niezrównana wyobraźnia Daisy już zaczęła jej podpowiadać, że ta syrena, którą tak z całej siły chciała wrzucić do artykułu to jednak było straszne pudło. Nieznany potwór, coś czego motywacji nie rozumiemy i nie znamy – o, to było o wiele ciekawsze. Dało się to nawet lepiej ograć w artykule do Proroka Codziennego.
Uśmiechnęła się szerzej do Reginy. Nie miała nic przeciwko by ta pomogła jej wstać. Ruszyła razem z nią do Allhallows. Idąc przez miasteczko, rozglądała się po nim z zaciekawieniem. Rzadko odwiedzała miejsca całkowicie (albo choć w przeważającej większości) zamieszkane przez mugoli (głównie przez to, że Daisy ogólnie mało się ruszała poza obręb magicznego Londynu).
- Jestem z Londynu – wyjaśniła. – Z tej magicznej części. Moi rodzice mają księgarnię na Pokątnej i mieszkanie nad nią – opisała. – A ty?
Młodsza czarownica była pewna, że nie kojarzyła Reginy ze szkoły, więc albo ta była od niej trochę starsza, albo uczyła się gdzieś za granicą. Bądź co bądź na tyle wyróżniała się wyglądem, że Daisy z pewnością zapamiętałaby ją, gdyby było inaczej.
- Ani to, ani to – przyznała na pytanie o to, co właściwie robiła w tym miejscu. – Jestem dziennikarką. Pracuję w Proroku Codziennym. Usłyszałam plotki, że w Allhallows dzieją się podejrzane rzeczy – wyjaśniła. – Pojawiłam się tutaj, żeby to zweryfikować. I cóż… - zerknęła na Reginę by sprawdzić, czy ta właśnie nie próbowała od niej uciec. Ludzie rzadko dobrze reagowali, gdy przyznawała się, że jest dziennikarką. – Okazały się prawdziwe. A ty? Pojawiłaś się tu na prośbę pana Rashika?
Teraz już mogła z pełnym przekonaniem powiedzieć, że plotki były prawdziwe. A jeśli chodziło o lokale to Daisy nie była wybredna. Może nie było jej tak zimno jak jej towarzyszce, ale nie należała do piechurów i z największą przyjemnością posadziłaby już swój tyłek w jakimś ciepłym miejscu. „Wesoła Makrela” wydawała się jej w tym momencie miejscem tak dobrym jak każde inne.
- Idziemy do środka – zarządziła. – Tylko ja nie za często bywam w takich miejscach – uprzedziła jeszcze, na wszelki wypadek.
A potem weszła do środka (jakby Regina jeszcze się wahała, Daisy złapałaby ją za rękę i pociągnęła do środka). Wewnątrz od razu skierowała się ku ladzie, dopiero w drugiej chwili skupiając uwagę na wyglądzie tego miejsca.
- Wybierz na co masz ochotę – rzuciła do Rowle.