21.06.2025, 18:37 ✶
Gdy widział, że zrobiło się gorzej, jedynie mocniej przytulił ją do siebie, jakby chciał zaczepić ją w rzeczywistości, w której wszystko naprawdę było w porządku. Płakała, emocje nią targały, a on… Po prostu obejmował ją, gładził ręką po plecach, czując jak przebiega po nim samym zimny dreszcz. Widział płaczących ludzi z powodu choroby swoich bliskich. Z powodu ich straty. Widział nawet własną rodzinę ubolewającą nad jego zdrowiem, a jednak… Jednak widok tak płaczącej Millie, błagającej go, aby nie umarł i świadomość, że w pewien sposób sam to spowodował… To było zupełnie inne uczucie dyskomfortu niż te pozostałe sytuacje. To był też moment, gdy dotarło do niego, jak on sam bardzo uważał Moody za swoją przyjaciółkę i jak bardzo sam chciał, aby nigdy nic się jej nie stało.
– Nie umrę – zapewnił ją, naprawdę mając to na myśli i chociaż pewnie za kilka dni, gdy opadną emocje, powróci do starych nawyków, to teraz obiecywał sobie, że naprawdę będzie się mniej przemęczać, aby nigdy nie widziała go w złym stanie. – Millie, to nie jest dla mnie nic nowego, a nie widzisz, abym z roku na rok wyglądał gorzej. – Może bywał bardziej zirytowany, ale to jednak nie było to samo. – Więc nic mi nie będzie, dobrze? Będę przekupywał Bucky'ego, aby dolewał ci witaminy do kawy jeszcze bardzo długi. Obiecuję.
– Nie umrę – zapewnił ją, naprawdę mając to na myśli i chociaż pewnie za kilka dni, gdy opadną emocje, powróci do starych nawyków, to teraz obiecywał sobie, że naprawdę będzie się mniej przemęczać, aby nigdy nie widziała go w złym stanie. – Millie, to nie jest dla mnie nic nowego, a nie widzisz, abym z roku na rok wyglądał gorzej. – Może bywał bardziej zirytowany, ale to jednak nie było to samo. – Więc nic mi nie będzie, dobrze? Będę przekupywał Bucky'ego, aby dolewał ci witaminy do kawy jeszcze bardzo długi. Obiecuję.