• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [05.09 Szkocki domek Longbottomów | Erik & Anthony] Just in the way they are

[05.09 Szkocki domek Longbottomów | Erik & Anthony] Just in the way they are
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#15
21.06.2025, 21:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.06.2025, 17:23 przez Anthony Shafiq.)  
– Przykro mi mój drogi, w dzisiejszym wieczorze zakładałem parytet, więc jak masz zamiar patrzeć i podziwiać, a nie dokładać się do wspólnego sukcesu, to możesz patrzeć na to zacnie poszatkowane masło ubabrane mąką. – Podjął grę, mnąc w duchu rozczarowanie, wyobrażenie tego, jak ten wieczór zaprojektował, jak on przebiegał wielokrotnie w jego głowie, a jak Erik droczył się z nim teraz. Znów. Przecież zawsze tak było, zawsze wchodzili w taką grę. Dlaczego tego nie przewidział? Dlaczego nie dopisał do scenariusza? Dlaczego zakładał, że akurat dziś będzie inaczej.

Pierwsze spotkanie po delegacji. Kluczowe. Ważne. Wrażliwe. Roztrząsał je w myślach, bał się i pogrążał w spirali potencjalnych zagrożeń i tego, jak uczynić, by mogli próbować dalej. By sen nie skończył się tak jak kończył się zawsze, gdy wracali do Anglii. Były powody, dla których nie utrzymywali kontaktu, czy było możliwe, aby udało im się to zmienić? Wyjść z koleiny przyzwyczajeń?

Taki był plan, którego chciał się trzymać, na moment tylko wychynąć ku poważniejszym sprawom, ku lękom, które odbierały mu możliwość snu. Wyjść i wrócić. Dostać kilka słów zapewnień i zapomnieć, otulić się ignorancją i wiarą w to, że wszystko będzie dobrze. Erik nie przynosił mu tego komfortu.

Erik siał wiatr, czy rzeczywiście pragnął zebrać tego wieczoru burzę?

Jak łatwo było zapomnieć o ciepłych wargach ciasno obejmujący umoczony mąką palec. Jak łatwo było zapomnieć o tym, że ten czas który ukradli światu mieli spędzić na tym, by o tym świecie nie myśleć.

Anthony był zmęczony.

Dopinanie międzynarodowej umowy, reorganizacja całego planu dla Erika i Morpheusa aby mogli jak najszybciej powrócić do Anglii, przygotowanie projektu kursów doszkalających z translokacji, które oczywiście utknęły w biurokratycznej machinie właściwego departamentu, oraz sny, przeklęte sny, w których nie zdążył być na miejscu, na czas, albo właśnie był na miejscu i o czasie tylko po to, żeby unieść różdżkę i zadać ostateczny cios. Koszmary zyskiwały na barwach i brutalności, Shafiq sam był zaskoczony z jaką wyobraźnią i kreatywnością jego udręczony umysł rozważa kolejne scenariusze rozgromienie tych, których kochał.

A Erik kpił z tego, cóż - być może był to jego mechanizm obronny, być może tak próbował poradzić sobie z napięciem, problem polegał na tym, że obaj panowie mimo znajomości, którą można było liczyć latami, wcale nie znali się tak dobrze, aby wiedzieć, w co uciekają wzajem, gdy grunt osuwa się spod nóg.

Obaj chcieli swój świat trzymać pod kloszem z dala od niebezpieczeństw. Za moment ten klosz miał widowiskowo spłonąć. Za chwilę ich świat miał wypełnić się ogniem.

Słuchał go, a w tym czasie zdjął z siebie uwalony mąką fartuch. Podszedł milcząco do kufra i wyciągnął z niego butelkę rumu. Najprawdopodobniej miał być to alkohol do jednego z przepisów, zamiast tego długie palce Shafiqa złapały dwa kubki. Jeden ustawił przed Erikiem, jeden przed sobą. Cichy i skupiony nalał jemu, nalał sobie.

– Może źle się wyraziłem. Fakt, że podobają Ci się mężczyźni, jest widoczny dla każdego obdarzonego zdolnością widzenia aur czy nici. – Ujął szklankę, ale nie wypił. Stalowe oczy powróciły do obserwowania twarzy Erika, ale próżno było w nich szukać swobody, próżno też pragnień, które zwykle pchały ich ku sobie. Tak długo jak Erik uważał Anthony'ego, za osobę, która miała problem by się opanować hamować własne popędy, tak teraz mógł posmakować innego oblicza swojego kochanka. Tego, który był zdecydowanie lepiej znany jego współpracownikom. Chłodny i profesjonalny, do bólu rzeczowy. – Każde Twoje działania podejmowane w przeciągu kilku kolejnych godzin jest możliwe do podejrzenia przez jasnowidza obsługującego podstawowy zakres swoich możliwości. A Ty... wbrew własnej dla mnie poradzie wychodzisz przed szereg. Nazywasz publicznie Śmierciożerców terrorystami, wystawiasz się na atak. Atak psychiczny jest obecnie najprostszym do przeprowadzenia na Twoim umyśle. To są nie tylko kwestie trzeciego oka, ale też zwykłych uroków. Odpowiednio spreparowanej iluzji, która w środku dnia popchnie Cię do przemiany w wilkołaka, co zdyskredytuje Cię w oczach społeczności. Twoje ręce powinny być pełne roboty, to prawda, a nauka oklumencji winna być absolutnym priorytetem, abyś na polu walki miał jakiekolwiek szanse odeprzeć imperiusa karzącego Ci zagryźć własną siostrę.  – Nie musiał wymyślać tego na bieżąco. Oceniał ryzyko, a najlepszą strategią było wyprzedzania przeciwnika o krok czy dwa. Był troskliwy, ale przypominał bardziej nauczyciela, który tłumaczy krnąbrnemu uczniowi, że nauka algebry i wzory skróconego mnożenia przydadzą mu się do życia. Przy czym oklumencja realnie na ów przeżycie mogła mieć wpływ...

Rozmowa płynęła, minuty zamieniły się w godziny, butelka finalnie została opróżniona, a ciasto zaschło na wiór. Wojna, napięcie, strach... to wszystko mogło mieć wiele ofiar, czasem jednak umierało coś innego. Umierało zaduszone nimi uczucie. Tej nocy każdy powrócił do swojego domu, a marzenie o miłości okazało się tylko snem, po którym trzeba było wrócić do twardej rzeczywistości.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (6071), Erik Longbottom (3588)




Wiadomości w tym wątku
[05.09 Szkocki domek Longbottomów | Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 11.11.2024, 16:27
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 11.01.2025, 23:58
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 16.01.2025, 11:15
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 29.01.2025, 22:07
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 30.01.2025, 01:00
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 19.02.2025, 14:32
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 06.03.2025, 23:00
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 18.03.2025, 21:56
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 25.03.2025, 09:52
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 16.04.2025, 21:38
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 25.04.2025, 11:07
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 04.05.2025, 20:49
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 29.05.2025, 14:22
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Erik Longbottom - 20.06.2025, 21:53
RE: [05.09 Erik & Anthony] Just in the way they are - przez Anthony Shafiq - 21.06.2025, 21:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa