Ewidentnie się nie zrozumieli, ale nie miała prawa tego wiedzieć, więc kiedy Atreus ostentacyjnie wywrócił oczami, ona po prostu się gapiła na niego bez wyrazu, absolutnie nie w nastroju na pyskówki i słowne przepychanki z Bulstodem. To trochę tak, jakby ślepy z głuchym rozmawiali o kolorach – każdemu chodziło o coś innego i nie było nawet takiej płaszczyzny wspólnej, może więc dobrze, że nie rozwinęło się to bardziej, bo nie miało żadnego sensu. Zresztą nie było już na to czasu.
Było jasne, że nie mogą tego mężczyzny zostawić w tej chmurze dymu – ten zdecydowanie był zbyt gęsty, by można było tu swobodnie oddychać, a najwyraźniej mężczyzna był tutaj już zbyt długo i… Nie była pewna, czy osunął się na ziemię, bo zabrakło mu powietrza, czy może wpływał na ludzi jakoś inaczej. W każdym razie niewskazane było w nim przebywać dłużej, to na pewno.
– Szszszlag – wymruczała pod nosem, w pewnym sensie wtórując Atreusowi i szybko rzuciła na niego spojrzeniem. – Ta, wynieśmy go. Zabiorę go potem ze sobą, jakoś wątpię, że pogotowie będzie się kręcić po Nokturnie – zresztą nie chciała kusić losu. Nie wiedzieli co było temu mężczyźnie, ile czasu zajmie znalezienie pomocy i tak dalej. Nie zdążyła zresztą zareagować, bo teraz Atreus przejął stery – rzeczywiście się podzielili i uzupełniali, teraz ona mogła ich w razie czego osłaniać, chociaż do tej pory w pobliżu nikogo nie widzieli, nikt im nie przerywał. Ludzie chyba instynktownie nie zbliżali się do tej chmury.
Na szczęście aurorowi udało się unieść magią nieprzytomnego mężczyznę, to dość szybko wydostali się z chmury na zewnątrz, nie klucząc już zanadto. Tam, gdy Atreus odłożył mężczyznę na ziemię, Victoria kucnęła przy nim.
– Uważaj tu na siebie jak będziesz sam. Z Munga wrócę do Ministerstwa, zobaczę jaka jest sytuacja… – bo teleportowanie się tutaj byłoby jak proszenie się o guza, tym bardziej, że nie wiedziała jaka sprawa wygląda w szpitalu i czy jej tam nie przetrzymają.
Nadal kucając, złapała jedną dłonią za nadgarstek nieprzytomnego mężczyzny i patrząc na Bulstrode’a przez ostatnie sekundy, obróciła się lekko na palcach i zniknęła.