• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[03.09.72] To się kradnie co popadnie

[03.09.72] To się kradnie co popadnie
Pan z Ministerstwa Magii
Tak zawsze genialny
Idealny muszę być
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 176 cm wzrostu i waży 74 kg. Jest postawnej budowy, ani gruby, ani chudy. Włosy ma ciemnobrązowe, podobnie jak oczy, tylko te z kolei o nieco jaśniejszych tonach. Zwykle chodzi dumnie wyprostowany, z lekko uniesionym podbródkiem. Gestykulacja i dykcja typowa dla arystokraty. Wraz z początkiem lata zamienił brodę na rzecz gustownego wąsa.

Augustus Rookwood
#2
22.06.2025, 13:59  ✶  
Wszelkie wakacyjne sukcesy odchodziły w niepamięć w obliczu niemal całkowitej utraty Vespery i definitywnej utraty Ojca. Z siostrą byliśmy papużkami nierozłączkami... Co prawda, wyprowadziła się z domu jeszcze przed weselem, ale teraz, kiedy była daleko i w ciężkim stanie... Nie było mi lekko – to mało powiedziane.
A Ojciec… Miał na mnie tak silny wpływ, że teraz, gdy go zabrakło, powstała we mnie wyrwa, której nic nie było w stanie wypełnić. A przynajmniej tak mi się wydawało. Bo z jednej strony była ta wyrwa – bolesna, świeża, a z drugiej napięcie, które narastało w szeregach Śmierciożerców. Przynajmniej takie odnosiłem wrażenie.
Minęło zaledwie kilka dni od pogrzebu Chestera Rookwooda, a ja wciąż nie potrafiłem tego przetrawić. Uparłem się na powrót do pracy. Potrzebowałem choćby pozorów normalności, ale z moją obecnością duchem było znacznie gorzej niż z fizyczną.
Zapach żałoby unosił się w powietrzu – ciężki, gryzący, zbyt znajomy. Siedziałem w gabinecie Ojca. Nie w swoim, nie w bibliotece. W Jego gabinecie. Tam, gdzie wcześniej nie odważyłbym się wejść bez wyraźnego pozwolenia. Teraz mogłem siedzieć w jego fotelu, bez spięcia, bez proszenia. Ale nie przynosiło mi to spokoju. Dziwne… Myślałem, że kiedy umrze, poczuję ulgę. Że wreszcie odzyskam własne imię. Zamiast tego mam pustkę i nie mam pojecia, czym ją zasypać.
Imogen próbuje ją zapełnić, zapewniając, że powinienem zastąpić Ojca. We wszystkim. Ulek wyjechał, więc zostaliśmy tu my. Ona już rozporządza skrzatami, zgrabnie wchodząc w nową rolę... Właściwie pełniła ją już wcześniej. A ja… ja dotykałem dłonią drewna biurka, na którym kiedyś kładłem dzienniki z ocenami. Ojciec nawet na nie nie patrzył. Odrzucał od razu na bok. Zawsze goniłem za jego uznaniem. Chciałem być najlepszy w jego oczach. A widział we mnie tylko panikarza w obliczu świń.
Zacisnąłem dłonie w pięści na to świeże wspomnienie i z zaskoczeniem odkryłem, że nie jestem w gabinecie. Że nie jestem nawet w Little Hangleton. Byłem w pracy. A naprzeciw mnie, ku mojemu rozdrażnieniu, stała Charlotte Kelly. Kobieta, za którą nie przepadałem, to mało powiedziane. Była dla mnie jak drzazga w sercu ministerialnej biurokracji – zbyt głośna, zbyt pewna siebie, zbyt... zdradziecka. Zwykła zdrajczyni krwi, panosząca się po korytarzach Ministerstwa, jakby miała do nich prawo. Nie powinna tu pracować, a już z pewnością nie obnosić się ze swoją nędzną osobą. Co najwyżej... co byłoby zresztą najlepszym rozwiązaniem, powinna leżeć na stole sekcyjnym. Martwa, rzecz jasna.
Artefakt nieustalonego pochodzenia…
Prychnąłem. Nie miałem siły ani ochoty na salonowe dywagacje.
– Ma pani, pani Kelly, artefakt na dłoni i wciąż nie ustaliła pani jego pochodzenia? – zapytałem z udawanym zaskoczeniem.
Zastanawiałem się przez chwilę, czy ułatwić jej pracę. Ale doszedłem do wniosku, że to nie mój problem. I tak zawarłem w raporcie, że to klątwa z czasów Lanyon Quoit, prawdopodobnie pierwotnie stworzona w Carn Euny. Najpewniej artefakt pochodził właśnie stamtąd, a potem, jak większość rzeczy w Wielkiej Brytanii, zaczął krążyć. Zapomniany, przekazywany i czasami wypływający na wierzch przez podobne błędy czarodziejów lub mugoli.
Ale... jak widać, w Komnacie Tajemnic zdrajcy prężnie pracowali.

| Rzucam w WOŚ, czy mam rację z pochodzeniem artefaktu.

Rzut PO 1d100 - 19
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Augustus Rookwood (503), Charlotte Kelly (725)




Wiadomości w tym wątku
[03.09.72] To się kradnie co popadnie - przez Charlotte Kelly - 11.06.2025, 12:16
RE: [03.09.72] To się kradnie co popadnie - przez Augustus Rookwood - 22.06.2025, 13:59
RE: [03.09.72] To się kradnie co popadnie - przez Charlotte Kelly - 26.06.2025, 15:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa