Black nie spodziewała się tego, że kuzyn postanowi wyżyć się na niej w ten sposób. Najwyraźniej wśród śmierciożerców nie było miejsca na słabość. Nie zrobiła tego celowo, robiła co w jej mocy, by siać jak najwięcej zniszczenia, ale była tylko człowiekiem, niestety miała pewne ograniczenia. Najwyraźniej nie mogła ich mieć wśród tych ludzi. Cóż, wkurwił ją okropnie. Nigdy w życiu nikt jej nie uderzył. Na pewno zamierzała zapamiętać, to co zrobił. Zapewne kiedyś się odpowiednio odpłaci, nikt nie okazywał swojej dominacji w ten sposób, nie siłą, nie na niej.
Ścisnęła mocniej różdżkę, miała ochotę uderzyć w niego zaklęciem, za to jak ją potraktował, do tego przy kimś obcym, jednak powstrzymała się - nie była taka, nie zamierzała załatwiać prywatnych niesnasek przy ludziach. Powinni pokazywać innym, że są silni, razem, bez względu na to, co się nie działo, albo działo. Nie krzywdzić siebie nawzajem. Dla niej to było całkiem proste i logiczne, nie wszyscy myśleli w ten sposób.
Upokorzył ją, tak, nigdy nikt nie zrobił tego w podobny sposób i nie zamierzała mu tego zapomnieć. W jej oczach pojawił się błysk, na ustach uśmiech, ale tego nie miał szansy zobaczyć, bo twarz Belli zasłaniała maska.
- Zdecydowanie miewałam lepsze. - Wysyczała przez zęby, po czym odwróciła się i poszła przed siebie. Nie skupiała się na tym, co mówił Lou, jeśli myślał, że wskoczy na podziemne ścieżki, to chyba go pojebało, bo to nie było miejsce dla Blacków, tylko dla obrzydliwych szumowin, nie kogoś takiego jak ona. Nie zamierzała przesiąkać tym smrodem, który się tam znajdował.
Ruszyła przed siebie, sama nie wiedziała dokąd zmierza, jako, że znowu była wkurwiona, to rzuciła jeszcze za siebie zaklęcie, w tę kamienicę, by płonęła szybciej, chciała zabić jak najwięcej osób, ktoś musiał ucierpieć przez to, że się zdenerwowała.
◉◉◉○○ kształtowanie kuli ognia
Akcja nieudana
// porywczy