23.06.2025, 19:26 ✶
13.09.1972
Alexandrze,gdyby nie fakt, iż ostatnie wydarzenia zakłóciły działanie kancelarii i wiele spraw nie może cierpieć zwłoki, ktoś z mojego zespołu właśnie zdążałby do Lecznicy Dusz, aby zebrać informacje o ofercie terapii odwykowej. Innego wytłumaczenia nie znajduję, jako chciałabym sądzić, że Twoja cyniczna impertynencja ma swoje granice i spośród wszystkich ludzi Lorien granica ta chroni.
Przypominam równocześnie, że nie jesteś zagranicznym krewniakiem pokroju młodziutkiego Charlesa Mulcibera, którego urągającego godności poczucia humoru bronić można, powołując się na ową jego młodość i obcość. Alexandrze Mulciber, reprezentujesz ród. Twój czas na folgowanie ordynarnym chłopięcym kaprysom minął.
Proszę jednocześnie o namiar na warsztat rzemieślnika, który wykonał ów przedmiot. Nie miał on prawa przyjąć podobnego zamówienia i w dobrym tonie będzie upewnić się, że dotkną go konsekwencje, aby zapobiec przyszłym incydentom.
PM
Otrzymujesz poduszkę! Gdy bierzesz ją w ręce, zaczyna iskrzyć, lecz zaraz gaśnie, nie czyniąc żadnej szkody. Zaklęcie ewidentnie miało ją spalić, lecz zostało rzucone przez nowego stażystę, który — pech chciał — nabył ostatnio traumę ognia i nie poradził sobie z zadaniem.
głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia