23.06.2025, 22:29 ✶
Zasępiła się na to co powiedział Morpheus. Bardzo. Fakt, że Peregrinus był w Prawach Czasu, świadczył przecież na jego korzyść, że nie miał maski, nie miał czarnego płaszcza… to znaczy miał dużo czarnych płaszczy, ale no nie taki, nie taki ostateczny. Tymczasem papcio Morfina słusznie wskazał, że dom wyglądał podejrzanie, o czym Miles wiedziała, ponieważ jeszcze przed północą była tam, gdy odstawiała uratowaną Lanę (jak się okazało potem, tak właśnie ta dziewczyna miała na imię) do Praw Czasu właśnie. Wtedy zbyt się cieszyła udaną akcją, zbyt przejmowała sytuacją dziewczyny, która dopiero co straciła matkę, zbyt martwiła się o brata i Eden ale też zbyt modliła się do wszystkich bogów, żeby Peregrinus nie wychodził na ulicę… Tam było dużo uczuć, a mało myślenia.
Była tam i nie ogarnęła że coś jest nie tak.
A teraz ten dom był w chuj podejrzany kurwa mać, szkoda, że to jego nie można było oskarżyć.
– A może to nie Peregrinus? Może to ten cały gwiazdor Dolohov? Przecież to on tym wszystkim tam szefuje, jest jasnowidzem, który pewnie też miał wizję o ogniu a i tak został w Londynie bo mógł mieć gwarant bezpieczeństwa. Może ogarnął jak się z tamtymi dogadać? Może z nimi współpracuje? – Nie była to przyjemna myśl, bo Miles totalnie miała plakaty z Dolohovem pokitrane po pokoju (bardzo miała bo pokój już nie istniał...) i kiedyś nawet rzuciła Longbottomowi prosto w twarz, że jakby miała legitnie trzecie oko, to chciałaby być właśnie takim drugim Vakelem, tylko zamiast Praw Czasu miałaby jakieś inne prawa albo lewa… – Ja mogę sprawdzić Peregrinusa jak mówiłam. I tak… i tak miałam do niego sprawę i obiecałam, że zajrzę do Lany to się rozejrzę w ogóle. Ale myślę… myślę, że może więcej jest takich domów spiekłych z zewnątrz a nietkniętych w środku? Możemy sprawdzić to jutro, one nadal takie będą przecież. Znaczy dzisiaj. Dzisiaj możemy to sprawdzić. – Poczuła zmęczenie na barkach, ale zaraz potem rzuciła ukradkowe spojrzenie temu debilowi Thomasowi i sama niezbyt mądrze uśmiechnęła się do niego pocieszająco. Musieli odpocząć, złapać oddech, a potem znów… młot znów pójdzie w ruch.
– Ej jak pamiętasz jaką miała różdżkę, a Olivander nadal stoi, to możesz się tam przejść i jego zapytać. Przecież ten typek pamięta wszystkie różdżki, które sprzedał. – powiedziała jeszcze na wspomnienie o piździe, która zaatakowała Morpheusa. Te detale. Chłop musiał mieć wybitną percepcję.
Była tam i nie ogarnęła że coś jest nie tak.
A teraz ten dom był w chuj podejrzany kurwa mać, szkoda, że to jego nie można było oskarżyć.
– A może to nie Peregrinus? Może to ten cały gwiazdor Dolohov? Przecież to on tym wszystkim tam szefuje, jest jasnowidzem, który pewnie też miał wizję o ogniu a i tak został w Londynie bo mógł mieć gwarant bezpieczeństwa. Może ogarnął jak się z tamtymi dogadać? Może z nimi współpracuje? – Nie była to przyjemna myśl, bo Miles totalnie miała plakaty z Dolohovem pokitrane po pokoju (bardzo miała bo pokój już nie istniał...) i kiedyś nawet rzuciła Longbottomowi prosto w twarz, że jakby miała legitnie trzecie oko, to chciałaby być właśnie takim drugim Vakelem, tylko zamiast Praw Czasu miałaby jakieś inne prawa albo lewa… – Ja mogę sprawdzić Peregrinusa jak mówiłam. I tak… i tak miałam do niego sprawę i obiecałam, że zajrzę do Lany to się rozejrzę w ogóle. Ale myślę… myślę, że może więcej jest takich domów spiekłych z zewnątrz a nietkniętych w środku? Możemy sprawdzić to jutro, one nadal takie będą przecież. Znaczy dzisiaj. Dzisiaj możemy to sprawdzić. – Poczuła zmęczenie na barkach, ale zaraz potem rzuciła ukradkowe spojrzenie temu debilowi Thomasowi i sama niezbyt mądrze uśmiechnęła się do niego pocieszająco. Musieli odpocząć, złapać oddech, a potem znów… młot znów pójdzie w ruch.
– Ej jak pamiętasz jaką miała różdżkę, a Olivander nadal stoi, to możesz się tam przejść i jego zapytać. Przecież ten typek pamięta wszystkie różdżki, które sprzedał. – powiedziała jeszcze na wspomnienie o piździe, która zaatakowała Morpheusa. Te detale. Chłop musiał mieć wybitną percepcję.