24.06.2025, 09:21 ✶
Siedział tu. Rozwalony wśród poduszek i książek jak jakiś turecki pasza, niepomny na całą tą krzywdę, która ją spotkała!
Przecież napisała że mu wierzy, że ta cholerna poduszka nie jest od niego! W porządku, może nie planowała tłumaczyć tego Philomenie, ale… Nie, nie było żadnego ale!
Wystarczyło, żeby ją ucałował w główkę, powiedział że znajdą tego chuja dowcipnisia, dał kawy i ciasto, a poduszkę spalił. I jeszcze, żeby potem dał jej rozwiązać którąś z tych krzyżówek co mu kupiła. To nie! To musiał jak zwykle okazać się wkurwiającym dupkiem. Miał szczęście, że mu tej pieprzonej poduszki nie przylepiła trwałym przylepcem do fotelu w gabinecie jego ojca. Na pewno Duncan uwieczniony na portrecie byłby zachwycony.
Czego chcesz?
Otworzyła usta jak rybka wyjęta z wody.
Gwiazdki z nieba. Przecież obiecałeś, że mi ją sprawisz! Chciała zakpić. Tupnąć gniewnie nogą, by oznajmić całemu światu (a przynajmniej jego niewielkiej części ograniczonej do tego pokoju), że jest śmiertelnie zła i obrażona. Usta jej drżały - ni to ze złości, ni rozżalenia.
Ciche “plop” z jakim poduszka piznęła Alexandra w potylicę było satysfakcjonujące. Niby jasnowidz, a nie przewidział, ha! Ok, poczuła się po tym odrobinę lepiej. Ale tylko odrobinę i tylko przez moment.
Bo niestety w swojej wielkiej mądrości, ona też kilku rzeczy nie przewidziała. Na przykład tego, że jej przeciwnik jest większy, szybszy i na tyle okrutny, żeby jej oddać. Jej! Najbardziej poszkodowanej w całej tej aferze.
Jakoś kompletnie nie przemyślała faktu, że oddając poduszkę, wręcza Alexandrowi broń do ręki. Niby nie zabolało, ale istniała jakaś taka niepisana zasada, że mniejszych od siebie się nie bije, prawda?! Ktoś kiedyś powiedział, że to wbrew zasadom i że tak nie wolno!
Pisnęła sfrustrowana, osłaniając czubek głowy, w który oberwała.
Wygięła usta niemal w dziecinnym grymasie kompletnego nieszczęścia. Bezwiednie wyciągnęła ręce zaciskając pazury na miękkim materiale, zanim wpadł na jeden z tych swoich genialnych pomysłów i będzie trzymał poduszkę tak wysoko, że po prostu nie dosięgnie.
- Oddawaj!- Fuknęła szarpiąc za poduszkę, tak doskonała w sprzecznych sygnałach. Niby nie chciała na to cholerstwo nawet patrzeć, a z drugiej strony, niech ją diabli wezmą, jeśli pozwoli Alexandrowi na ten mały triumf. To wszystko było zbyt skomplikowane jak na randomową środę. Zwłaszcza teraz. Zwłaszcza po tym wszystkim co się ostatnio zadziało. Emocje często były dla Lorien czymś szalenie trudnym do zrozumienia. Zadarła głowę, a ten ostentacyjny spokój na twarzy Alexa wkurwił ją jeszcze bardziej. Dlatego szarpnęła po raz kolejny i jeszcze raz. Mniej przejmując się tym, żeby ustać na nogach, a bardziej, żeby odzyskać poduszkę i znów mu nią przywalić.
Czas na pytania skończył się zanim w ogóle zdążyli przekręcić klepsydrę, a zresztą... Czy tak naprawdę miało jakiekolwiek znaczenie kto i po co przysłał jej poduszkę?
Rzut na AF (0k) czy uda jej się wyrwać z powrotem poduszkę.
Rzut Tak/Nie - czy przy okazji na niego wpadnie, tracąc równowagę.
Przecież napisała że mu wierzy, że ta cholerna poduszka nie jest od niego! W porządku, może nie planowała tłumaczyć tego Philomenie, ale… Nie, nie było żadnego ale!
Wystarczyło, żeby ją ucałował w główkę, powiedział że znajdą tego chuja dowcipnisia, dał kawy i ciasto, a poduszkę spalił. I jeszcze, żeby potem dał jej rozwiązać którąś z tych krzyżówek co mu kupiła. To nie! To musiał jak zwykle okazać się wkurwiającym dupkiem. Miał szczęście, że mu tej pieprzonej poduszki nie przylepiła trwałym przylepcem do fotelu w gabinecie jego ojca. Na pewno Duncan uwieczniony na portrecie byłby zachwycony.
Czego chcesz?
Otworzyła usta jak rybka wyjęta z wody.
Gwiazdki z nieba. Przecież obiecałeś, że mi ją sprawisz! Chciała zakpić. Tupnąć gniewnie nogą, by oznajmić całemu światu (a przynajmniej jego niewielkiej części ograniczonej do tego pokoju), że jest śmiertelnie zła i obrażona. Usta jej drżały - ni to ze złości, ni rozżalenia.
Ciche “plop” z jakim poduszka piznęła Alexandra w potylicę było satysfakcjonujące. Niby jasnowidz, a nie przewidział, ha! Ok, poczuła się po tym odrobinę lepiej. Ale tylko odrobinę i tylko przez moment.
Bo niestety w swojej wielkiej mądrości, ona też kilku rzeczy nie przewidziała. Na przykład tego, że jej przeciwnik jest większy, szybszy i na tyle okrutny, żeby jej oddać. Jej! Najbardziej poszkodowanej w całej tej aferze.
Jakoś kompletnie nie przemyślała faktu, że oddając poduszkę, wręcza Alexandrowi broń do ręki. Niby nie zabolało, ale istniała jakaś taka niepisana zasada, że mniejszych od siebie się nie bije, prawda?! Ktoś kiedyś powiedział, że to wbrew zasadom i że tak nie wolno!
Pisnęła sfrustrowana, osłaniając czubek głowy, w który oberwała.
Wygięła usta niemal w dziecinnym grymasie kompletnego nieszczęścia. Bezwiednie wyciągnęła ręce zaciskając pazury na miękkim materiale, zanim wpadł na jeden z tych swoich genialnych pomysłów i będzie trzymał poduszkę tak wysoko, że po prostu nie dosięgnie.
- Oddawaj!- Fuknęła szarpiąc za poduszkę, tak doskonała w sprzecznych sygnałach. Niby nie chciała na to cholerstwo nawet patrzeć, a z drugiej strony, niech ją diabli wezmą, jeśli pozwoli Alexandrowi na ten mały triumf. To wszystko było zbyt skomplikowane jak na randomową środę. Zwłaszcza teraz. Zwłaszcza po tym wszystkim co się ostatnio zadziało. Emocje często były dla Lorien czymś szalenie trudnym do zrozumienia. Zadarła głowę, a ten ostentacyjny spokój na twarzy Alexa wkurwił ją jeszcze bardziej. Dlatego szarpnęła po raz kolejny i jeszcze raz. Mniej przejmując się tym, żeby ustać na nogach, a bardziej, żeby odzyskać poduszkę i znów mu nią przywalić.
Czas na pytania skończył się zanim w ogóle zdążyli przekręcić klepsydrę, a zresztą... Czy tak naprawdę miało jakiekolwiek znaczenie kto i po co przysłał jej poduszkę?
Rzut na AF (0k) czy uda jej się wyrwać z powrotem poduszkę.
Rzut T 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!
Rzut Tak/Nie - czy przy okazji na niego wpadnie, tracąc równowagę.
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak