• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood

[12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#48
25.06.2025, 23:44  ✶  
Trawa była chłodna i wilgotna, chociaż wiedziałem, że od kilku godzin nie padało. Leżałem przez chwilę bez ruchu - nie dlatego, że fizycznie nie mogłem się podnieść - nic mi nie było, może poza paroma zadrapaniami - ale dlatego, że nie chciałem. Nie chciałem ruszyć się ani o centymetr - nie ufałem sobie, ani temu, co mógłbym zrobić. Oddychałem ciężko, nie planowałem tego, chciałem przestać, lecz nie mogłem zapanować nad swoim ciałem - nie, gdy jednocześnie musiałem walczyć ze sobą, by nie zwinąć się w kłębek, bo wszystko we mnie chciało zniknąć, wyjść z tej skóry i wylać z siebie to wszystko, co właśnie poczułem. Brudne, lepkie obrzydzenie - do sytuacji, do siebie, do Romulusa.
Jeszcze chwila, westchnienie, ruch wahadełka i bym zapomniał. Tak właśnie działało to cholerstwo - działał on. Wtedy już nie wrzeszczał, nie rzucał klątwami, nie tłukł pięścią, tylko chciał wyczyścić mnie od środka. Parę sekund wystarczyło, żebym poczuł się brudny, jak gdyby  wcisnął mi rękę pod żebra i przez chwilę prowadził moim ciałem, jak marionetką. Mój przyjaciel - ten sam, z którym kiedyś łamałem się chlebem, dzieliłem dormitorium. Może po prostu go już nie znałem, nasza znajomość nie przeżyła dystansu, a może zwyczajnie w świecie był innym człowiekiem niż wtedy - nie tą wersją, którą wciąż miałem zapisaną w głowie. Może kiedyś faktycznie mógł dać mi w mordę, ale nigdy nie próbował wejść mi do głowy. A teraz?
Chciałem się śmiać - naprawdę - chciałem parsknąć, powiedzieć sobie, że przesadzam, nie było aż tak źle,nic się nie stało, ale to byłoby kłamstwo - brudne, parszywe kłamstwo, bo stało się coś gorszego niż fizyczny atak... Na moment straciłem siebie, i wiedziałem, że gdyby nie Cornelius, nie jego reakcja - sekundę później bym o tym nawet nie pamiętał, zostałby tylko uśmiech, spokojna pustka, może przekonanie, że jednak nie warto się stawiać.
Oddychałem ciężko. Moje dłonie były wbite w darń - zaciśnięte, tak mocno, że chyba łamałem paznokcie. Nie ufałem sobie - temu, że jeśli wstanę, to się nie rzucę, nie położę Romulusa na ziemi i nie sprawię, by przez najbliższe trzy dni jadł tylko przez słomkę. Wciągnąłem powietrze przez nos, starając się uspokoić, chociaż moje ciało nadal było w gotowości, w napięciu. Próbowałem nie patrzeć w stronę, z której dochodził głos Corneliusa, bo wiedziałem, że Romulus tam jeszcze jest, a ja… Nie mogłem teraz na niego patrzeć.
Roman - ten, który powinien... Mógłby dać mi w mordę, jeśli naprawdę miałby z czymś problem, ale nigdy nie powinien był wchodzić mi do głowy. Nie on. Zacisnąłem pięści w trawie - jeszcze jedno słowo, pierdolone westchnienie w moim kierunku, a rzuciłbym się na niego jak zwierzę. Nawet nie dla zasady, bo obraził kogoś, kto na to nie zasłużył. Tym razem dla siebie - bo czułem, że jeśli nie odzyskam, choćby fizycznej, przewagi, to się rozpadnę.
Z każdą sekundą uświadamiałem sobie coraz boleśniej, co się właśnie wydarzyło.
Romulus.
Romulus mnie...
Zrobił to - naprawdę - chciał mi wejść do głowy.
WSZEDŁ mi do głowy.
Prawie kazał mi zapomnieć.
Zapomnieć, że ją lubię. Zapomnieć, że mam własny osąd. Własną wolę. Jestem, kurwa, kimś więcej niż jego projektem do naprawy. Gdyby nie Cornelius, to…
Nie pamiętałbym, nie czułbym tego, po prostu patrzyłbym w jego oczy i kiwał głową:
„Tak, masz rację, Romek. Masz rację, jak zawsze.”
Usłyszałem kroki - znałem je - zanim jeszcze ją zobaczyłem. Prudence. Nie, kurwa, nic nie było w porządku, ale spojrzałem na nią z dołu - z tej mojej upokarzającej pozycji, z której nawet nie próbowałem się jeszcze podnieść. Na ten moment... Kurwa - naprawdę wolałem zostać sam. Nie dlatego, że jej nie chciałem, ale dlatego, że czułem się brudny, przegrany, i nie chciałem, żeby patrzyła na mnie takiego. Nie po tym, co mi zrobiono, nie z tą świadomością, że nawet nie umiałem się obronić - dałem się podejść jak dzieciak w alejce, jeszcze chwila, i byłbym jego. Próbował mnie złamać - mentalnie, podejść mnie mimochodem - po cichu odrzeć mnie z siebie i zostawić coś, co by się uśmiechało, potakiwało, było grzeczne. Najgorsze w tym było to, że prawie mu się udało, jeszcze parę sekund i bym o tym zapomniał - naprawdę - opuściłbym ramiona, westchnąłbym, uznał, że wszystko w porządku.
Cornelius wyrwał mnie z tego - brutalnie, fizycznie - wysłał mnie na trawnik, a ja po prostu... Zamiast czuć się zły o sposób, w jaki to zrobił - pozwoliłem, żeby ziemia mnie przyjęła, leżałem na niej, chociaż wciąż chciałem się podnieść... Wciąż chciałem mu przypierdolić. Miałem ochotę złamać mu nos, ale nie zrobiłem tego.
Byłem dla niego... Czymś - czymś, czym można pokierować, jeśli zna się odpowiedni rytm wahadła i ton głosu. Nie, nic nie było okej... Nie chodziło o to, że mnie zraniono - tylko o to, że niemal straciłem siebie... Nie oszukujmy się - jeszcze kilka sekund i już bym nie pamiętał, nie miałbym pojęcia, że coś było nie tak. Siedziałbym sobie spokojnie przy ognisku, z fałszywym blaskiem w oczach i przekonaniem, że wszystko gra - Romek to mój przyjaciel, jestem mu lojalny, mam się kogo słuchać, a Prudence... Prudence, która stała nade mną, nie istnieje dla mnie, albo nie ma znaczenia.
Przez moment nie odpowiedziałem, po prostu leżałem, czując, jak w gardle i ustach zbiera mi się kwaśny posmak. Spojrzałem na nią. Czułem się jak wrak.
- Nic mi nie jeszt. - Wycedziłem w końcu. Przełknąłem ślinę, zerkając w bok - na miejsce, gdzie ten cały dramat miał swój początek - nie mogłem jeszcze patrzeć na Romulusa, nie bez odruchu ściskania palców w pięści. Mój żołądek ścisnął się brutalnie - nie ze strachu, wściekłości, z obrzydzenia. Nie bolało mnie ciało - może trochę żebra, może bark, po tym jak szarpnęło mną zaklęcie Corio, ale fizyczny ból był ulgą. Odwróciłem wzrok od Prue - nie dlatego, że nie chciałem jej widzieć. Tylko, że nie umiałem teraz spojrzeć nikomu prosto w oczy, czując, iż byłem o milimetr od stania się cudzym narzędziem... Milimetr od nie bycia sobą...
- Nie. Nie boli. - Powiedziałem twardo, z trudem powstrzymując się przed dodaniem czegoś więcej. Może nie mówiłem całkiem zgodnie z prawdą, ale wystarczająco, by odsunąć się od tego, co mnie rozpieprzyło. Musiałem to zebrać do kupy, złożyć siebie z powrotem, i lepiej było, żebym zrobił to sam. Przeciągnąłem się, oparłem rękę o trawę, po czym popatrzyłem na nią z dołu, bez cienia uśmiechu. - Ale potszebuję dwóch minut, szeby nie odpieldoliś komuś golszego numeru nisz on właśnie plóbował mi zlobiś... - Przerwałem i westchnąłem przez zęby. Nie chciałem być oschły dla Prudence - naprawdę.
- To nie twoja wina. - Dodałem, bo widziałem, co się czaiło za jej spojrzeniem. Te słowa nie zabrzmiały przekonująco, przez mój ton, lecz naprawdę nie chciałem się na niej wyżywać. Część mnie chciała, żeby sobie poszła, zostawiła mnie z tym gównem, które właśnie przetaczało się przez moje wnętrze, jak druga fala błota po powodzi... Inna część nie potrafiła jej tego powiedzieć. Oparłem się na dłoniach - z trudem, bo trzęsły mi się łokcie - wziąłem głęboki wdech, a potem kolejny, wreszcie spojrzałem na nią raz jeszcze. Chciałem dodać: „Nie martw się.”, ale nie byłem w stanie - jeszcze nie - może za kilka minut albo godzin. Teraz musiałem po prostu nie wybuchnąć. - Nic s tego nie było pszes ciebie. Jasne? - Pokiwałem głową w kierunku ogniska - gdzieś tam, nie patrząc dokładnie, by nie widzieć Romka - Corio nadal mówił, z całą swoją siłą autorytetu, z tą cholerną klasą, której ja teraz nie miałem w sobie za grosz. Zacisnąłem pięści, ale nie ruszyłem się z miejsca... Cornelius mówił, i to wystarczyło, nie musiałem mu przerywać - wiedziałem, że sobie poradzi, powie Romulusowi wszystko, co trzeba, a może nawet więcej, niż trzeba, ja... Ja musiałem po prostu nie podnieść się, nie skoczyć Romanowi do gardła, i nie zacząć go tłuc.



[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (12050), Astaroth Yaxley (1553), Benjy Fenwick (8100), Cornelius Lestrange (9339), Elias Bletchley (2284), Geraldine Greengrass-Yaxley (5904), Pan Losu (69), Prudence Fenwick (5861), Romulus Potter (3413)




Wiadomości w tym wątku
[12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 09.06.2025, 17:58
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Pan Losu - 09.06.2025, 17:58
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 09.06.2025, 22:42
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 09.06.2025, 23:29
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.06.2025, 00:49
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 10.06.2025, 12:43
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Elias Bletchley - 10.06.2025, 21:47
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 11.06.2025, 00:05
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Astaroth Yaxley - 11.06.2025, 17:29
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 11.06.2025, 18:55
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Pan Losu - 11.06.2025, 18:55
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Astaroth Yaxley - 11.06.2025, 21:36
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 12.06.2025, 00:21
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 12.06.2025, 11:13
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.06.2025, 12:48
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.06.2025, 21:03
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 12.06.2025, 21:24
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.06.2025, 02:29
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 13.06.2025, 10:49
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 13.06.2025, 22:50
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.06.2025, 23:30
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.06.2025, 01:02
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 14.06.2025, 10:46
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 16.06.2025, 14:36
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Astaroth Yaxley - 16.06.2025, 17:02
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 16.06.2025, 18:27
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.06.2025, 18:50
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Elias Bletchley - 16.06.2025, 21:40
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.06.2025, 22:11
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 16.06.2025, 22:45
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 17.06.2025, 11:19
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 18.06.2025, 13:11
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.06.2025, 14:20
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 18.06.2025, 16:26
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 18.06.2025, 19:27
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.06.2025, 02:07
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Elias Bletchley - 19.06.2025, 12:31
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 19.06.2025, 22:29
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 21.06.2025, 15:40
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 21.06.2025, 18:23
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 21.06.2025, 22:56
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.06.2025, 00:04
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Elias Bletchley - 23.06.2025, 21:33
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 23.06.2025, 21:43
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.06.2025, 11:25
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Romulus Potter - 24.06.2025, 11:59
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 24.06.2025, 17:21
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 25.06.2025, 23:44
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 26.06.2025, 21:15
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 26.06.2025, 21:24
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.06.2025, 22:08
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 26.06.2025, 23:27
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Prudence Fenwick - 27.06.2025, 00:18
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.06.2025, 12:43
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 27.06.2025, 14:58
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Benjy Fenwick - 27.06.2025, 17:08
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.06.2025, 21:43
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.06.2025, 18:47
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 30.06.2025, 22:36
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.07.2025, 01:52
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.07.2025, 11:38
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Astaroth Yaxley - 01.07.2025, 12:55
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 01.07.2025, 23:19
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.07.2025, 15:45
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Cornelius Lestrange - 03.07.2025, 23:56
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Elias Bletchley - 05.07.2025, 23:43
RE: [12.09.1972, po zmroku] Fire and the Flood - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.07.2025, 00:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa