Sama nie miała czasu się przebrać. Tak jak stała, tak zabrała się za biednego Liama, gdy już, najszybciej jak potrafiła, przedostała się z dziury do namiotu, jedyne co zdążyła zrobić, to spiąć te włosy i umyć ręce. Nie mogła sobie pozwolić na luksus czystych, świeżych ciuchów, nie wtedy, gdy był to wyścig z czasem. Nie miała czasu usiąść na tyłku, nie miała czasu wziąć oddechu, nie miała czasu zatrzymać się i pomyśleć o czymkolwiek innym, gdy jej mózg był w trybie zadaniowym i miał do wykonania konkretne rzeczy, przyświecał mu też jeden cel: zdrowie i sprawność pacjenta, ich kolegi.
Dobrze, że były tu we dwie z Nell i mogły się dzielić – że wszystko nie spoczywało na jednym uzdrowicielu, który musiał być na chodzie przez 24h każdego dnia tygodnia; mogły się zmieniać, mogło ich tu nie być, zawsze jednak upewniały się, że któraś z nich będzie akurat w Walii na terenie wykopalisk. To pozwalało im wypocząć pomiędzy wypadkami, które jednak mimo wszystko się zdarzały, bo zapewnienie pomocy po tym, gdy już coś się wydarzy, nie leżało jedynie na jednej głowie. A dzisiaj było dużo do roboty i nie chodziło jedynie o Liama i jego nogę, która ucierpiała zdecydowanie najgorzej ze wszystkich.
McGonagall już nawet zapomniała o słowach, które wypowiedziała tuż przed nieszczęściem. O tym żarciku, że wzywają ją, bo boją się że coś wybuchnie? Teraz, gdy tak stała, nie myślała zupełnie o niczym. W jej głowie była pustka, skręcone, skołatane nerwy, które właśnie próbowały się rozsupłać i wygładzić, gdy tak oglądała czerń swoich powiek od spodu i kolorowe, różnobarwne plamki układające się w przeróżne fraktalowe kształty.
Drgnęła zauważalnie (i nawet słyszalnie, bo gdy Cal wsadził łeb do namiotu, coś grzmotnęło o stół, to chyba fiolki podskoczyły razem z Ginewrą) i zaraz pospiesznie opuściła rękę, by naraz się odwrócić i jednak ręce podnieść, próbując przygładzić włosy i dopiero wtedy dotarło do niej czyi głos usłyszała.
– Cal, wchodź – nawet nie wiedziała, że przez cały ten czas miała zaciśnięte gardło a teraz lekko ochrypła i zaraz odchrząknęła. – Skończyłam już z Liamem, śpi teraz – śpi… raczej po prostu nadal był nieprzytomny, ale na pewno wypoczywał. Zauważyła, że Cathal miał chociaż czas się trochę ogarnąć, chociaż jego twarz nadal wyglądała… po prostu źle. Dobrze chociaż że przyszedł, a nie musiała go ścigać po całych wykopaliskach.