- Trochę tak, wiele rzeczy robi się z przyzwyczajenia, tak właściwie. - Nie wnikało się szczególnie w ich cel, tylko w powtarzalność. Sabaty wiązały się z dosyć hucznym świętowaniem, a że Wood jeszcze była młoda, to lubiła pojawić się między ludźmi i całkiem nieźle przy tym bawić. Cel tych spotkań nie zawsze miał dla niej znaczenie, bardziej liczyło się to, że znajdowały się wokół niej bliskie jej osoby.
- To dobrze, ostatnio nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie. - Każda z nich potrzebowała odetchnąć, wiedziała, że to raczej nie było w stylu Brenny, jednak cieszyło ją to, że znalazła dla niej chwilę mimo tego, co aktualnie działo się w jej życiu. Do Rudej doszły słuchy o tym, co stało się z Warownią, nie potrafiła sobie póki co wyobrazić ile czasu zajmie im doprowadzenie tego miejsca do stanu używalności, a przecież była to bezpieczna przestrzeń dla wielu osób. Dobrze, że mieli jeszcze Staw, który mógł stać się tymczasową kryjówką.
- Część dla Camerona, a część dla Ciebie i nie, nie zaczynaj się sprzeciwiać, mam kasę, mogę dorzucić się do tego, aby nasi przyjaciele mieli składniki, by nas wspierać. - Znała Longbottomównę na tyle, żeby wiedzieć, że ta odruchowo odrzuci jej wsparcie, dlatego ją uprzedziła.
Przyjęła podarek zrobiony na Mabon, zapłaciła za niego, ale gdy tak na niego spoglądała, zastanawiała się, czy faktycznie wart był własnej ceny. Nie była szczególnym estetą, ale nawet jej wydawał się on być dość brzydki, może niezbyt się znała? Cóż, o gustach się nie dyskutuje, czy coś...
Wyszły w końcu ze sklepu i ruszyły przed siebie. Szła obok Brenny dotrzymując jej tempa, miała wrażenie, że przemierzają wioskę wolniej niż zwykle... nie, żeby i jedna i druga zostały dość mocno pokiereszowane podczas Spalonej Nocy... Nie, to na pewno nie przez to.
- To dobry pomysł, im szybciej się tam znajdziemy, tym więcej będziemy miały czasu dla siebie. - Skórty zawsze były najlepszą możliwością, bo powodowały oszczędzanie czasu, którego one dwie nie miały teraz zbyt wiele, więc wydawało jej się to idealnym rozwiązaniem. Przecież znały okolicę, nie było szansy na to, aby się tutaj zgubiły. Ta, jasne...