12.02.2023, 01:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2023, 01:43 przez Cathal Shafiq.)
Cathal Shafiq wszędzie był obcy i wszędzie był u siebie zarazem. Nie istniało miejsce, które nazwałby domem, zawsze oglądał się na horyzont, a jednocześnie łatwo wtapiał się w nowe miejsca, nieważne, jak początkowo byłyby obce. Każdy język był dla niego równie znajomy, jak angielski, a obce miejsca szybko stawały się znajome, bo naznaczona chorobą pamięć przechowywała wszystkie informacje o nich.
Urodził się w Anglii, ale jednocześnie szybko ją opuścił, a gdy potem powrócił, to tylko po to, by później wciąż i wciąż wyjeżdżać.
Zmierzył Fergusa spojrzeniem. Chłopak zdawał się mu młody - może nawet zbyt młody, aby być ekspertem, ale opinia Ollivanderów nie mogła być chyba aż tak bardzo na wyrost, a dwóch specjalistów poleciło Cathalowi właśnie to miejsce. Shafiq wyciągnął więc ze spłowiałej torby wąską skrzyneczkę z ciemnego drewna i uniósł wieko, ujawniając leżącą w niej różdżkę. Fergus na pierwszy rzut oka mógł stwierdzić, że była bardzo stara. Nieomal pozbawiona zdobień, poza symbolem oka, wyrytym przy rączce i paroma znakami, zatartymi już przez czas. Nie wykonano jej także na pewno z żadnego drzewa, jakie powszechnie stosowano w Anglii.
- Znaleziono ją w Egipcie. Ten symbol mój znajomy interpretuje jako znak Insygniów Śmierci, ale moim zdaniem to Oko Horusa - wyjaśnił Cathal, wskazując na oko w trójkącie, również nieco zamazane. Fergus miał rację też pod tym względem, że mężczyzna doskonale wiedział, czego tu chciał i po co tu przyszedł. Dlatego dzielił się uzyskanymi już informacjami metodycznie, rzeczowo przedstawiając pozyskane dotąd dane. - Symbol odrodzenia. Wygląda mi na lewe, oko księżycowe, odpowiedzialne za przeszłość. To wszystko, co udało mi się ustalić na jej temat.
Puścił skrzyneczkę, pozwalając Ollivanderowi przyjrzeć się różdżce. A przynajmniej miał nadzieję, że ma do czynienia z Ollivanderem.
- Została zabrana z korytarza w grobowcu, nie w żadnej z głównych komnat. Równie dobrze może więc być jedną z pierwszych różdżek… i w takim wypadku chyba ktoś dokonał cudów przy jej zabezpieczaniu, skoro przetrwała... jak należeć do jakiegoś złodzieja grobowców. Znaleźliśmy tam trochę kości - zrelacjonował Shafiq. Historyk ich wyprawy przychylał się do tej drugiej teorii i głównie dlatego Cathalowi udało się bez większych problemów zagarnąć różdżkę dla siebie. Inaczej pewnie albo pozostałaby w grobowcu, albo z częścią eksponatów trafiła do muzeum. Shafiq chciał ją zdobyć, bo… po prostu miał przeczucie, że to może być coś więcej.
Inna sprawa, że choć w czterech przypadkach na pięć takie przeczucia go nie myliły, o tyle przy tym piątym zwykle okazywało się, że nie mógł bardziej przestrzelić.
- Próbowałem jej używać. Zamiast zgasić ogień, wywołałem niewielką ulewę nad ogniskiem – dorzucił jeszcze. Albo różdżka była z nim wybitnie niekompatybilna, albo starość i prawdopodobnie jakieś uszkodzenie albo niedoskonałość rdzenia zrobiły swoje.
Urodził się w Anglii, ale jednocześnie szybko ją opuścił, a gdy potem powrócił, to tylko po to, by później wciąż i wciąż wyjeżdżać.
Zmierzył Fergusa spojrzeniem. Chłopak zdawał się mu młody - może nawet zbyt młody, aby być ekspertem, ale opinia Ollivanderów nie mogła być chyba aż tak bardzo na wyrost, a dwóch specjalistów poleciło Cathalowi właśnie to miejsce. Shafiq wyciągnął więc ze spłowiałej torby wąską skrzyneczkę z ciemnego drewna i uniósł wieko, ujawniając leżącą w niej różdżkę. Fergus na pierwszy rzut oka mógł stwierdzić, że była bardzo stara. Nieomal pozbawiona zdobień, poza symbolem oka, wyrytym przy rączce i paroma znakami, zatartymi już przez czas. Nie wykonano jej także na pewno z żadnego drzewa, jakie powszechnie stosowano w Anglii.
- Znaleziono ją w Egipcie. Ten symbol mój znajomy interpretuje jako znak Insygniów Śmierci, ale moim zdaniem to Oko Horusa - wyjaśnił Cathal, wskazując na oko w trójkącie, również nieco zamazane. Fergus miał rację też pod tym względem, że mężczyzna doskonale wiedział, czego tu chciał i po co tu przyszedł. Dlatego dzielił się uzyskanymi już informacjami metodycznie, rzeczowo przedstawiając pozyskane dotąd dane. - Symbol odrodzenia. Wygląda mi na lewe, oko księżycowe, odpowiedzialne za przeszłość. To wszystko, co udało mi się ustalić na jej temat.
Puścił skrzyneczkę, pozwalając Ollivanderowi przyjrzeć się różdżce. A przynajmniej miał nadzieję, że ma do czynienia z Ollivanderem.
- Została zabrana z korytarza w grobowcu, nie w żadnej z głównych komnat. Równie dobrze może więc być jedną z pierwszych różdżek… i w takim wypadku chyba ktoś dokonał cudów przy jej zabezpieczaniu, skoro przetrwała... jak należeć do jakiegoś złodzieja grobowców. Znaleźliśmy tam trochę kości - zrelacjonował Shafiq. Historyk ich wyprawy przychylał się do tej drugiej teorii i głównie dlatego Cathalowi udało się bez większych problemów zagarnąć różdżkę dla siebie. Inaczej pewnie albo pozostałaby w grobowcu, albo z częścią eksponatów trafiła do muzeum. Shafiq chciał ją zdobyć, bo… po prostu miał przeczucie, że to może być coś więcej.
Inna sprawa, że choć w czterech przypadkach na pięć takie przeczucia go nie myliły, o tyle przy tym piątym zwykle okazywało się, że nie mógł bardziej przestrzelić.
- Próbowałem jej używać. Zamiast zgasić ogień, wywołałem niewielką ulewę nad ogniskiem – dorzucił jeszcze. Albo różdżka była z nim wybitnie niekompatybilna, albo starość i prawdopodobnie jakieś uszkodzenie albo niedoskonałość rdzenia zrobiły swoje.