Bella była zmęczona. Odkąd tylko pojawiła się tutaj w swojej masce by siać zniszczenie czuła się okropnie. Najwyraźniej powinna przywiązywać większą wagę do odpoczynku. Wydawało jej się, że może udźwignąć naprawdę wiele, jej ciało jednak postanowiło przypominać młodej Blackównie o tym, że jest tylko człowiekiem.
Z początku towarzyszyła jej ekscytacja, teraz raczej rozczarowanie swoimi porażkami. Nie była przyzwyczajona do tego, że coś jej się nie udaje, a ta noc była pełna jej niepowodzeń. Cóż, jakoś będzie musiała to przetrawić, poradzić sobie z tym. Nie wątpiła w to, że zostanie jej to wybaczone, na pewno wszyscy będą pamiętać, że zawiodła. Przyjdzie moment, w którym będzie musiała dokonać analizy wszystkiego, co się wydarzyło, zastanowić się nad swoją przyszłością, może to czas, żeby rzucić pracę i w pełni poświęcić się wspieraniu Voldemorta? Kto wie.
Machnęła różdżką, żeby zawtórować mężczyznom w sianiu zniszczenia, chciała zrobić to samo, co Umbriel, dorzucić swoje kamyki do tego, żeby ci ludzie odeszli w męczarniach. Wycelowała w dach, który miał się na nich zsypać.
◉◉◉○○ kształtowanie
Akcja nieudana
Czy udało jej się to zaklęcie, czy nie - zniknęła w jednej z alejek, ruszyła się dalej, być może tam jeszcze będzie potrzebna.