01.07.2025, 19:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.07.2025, 19:06 przez Oleander Crouch.)
—09/09/1972—
9 września 1972
Moja Droga Lorraine, Jeżeli zszargane nerwy, reputację oraz szaty wypada nazwać dobrym zdrowiem, to tak, jak najbardziej jestem w dobrym zdrowiu.
Wyobrażasz sobie, że ktoś absolutnie nieistotny i samolubny, skupiony na sobie kretyn, wylał na mnie czerwoną farbę? Podczas występu? Nie spocznę, póki nie znajdę tego skur człowieka.
Poza tym okropnie śmierdzi mi mieszkanie. Cóż to za mało wysublimowany sposób na rozwiązywanie konfliktów i problemów jakichkolwiek? Palenie i uprzykrzanie życia? Nie mają ciekawszych rzeczy do roboty? Mogliby, chociażby, zająć się samorozwojem, muzyką, dzierganiem, układaniem puzzli - na litość Merlina, czymkolwiek, ale nie brudzeniem czerwoną, gęstą farbą mojej twarzy i ubrań! Ach, no i niszczeniem mienia, publicznych pieniędzy, o które przecież tak się walczy, i inne nieistotne kwestie. Jestem absolutnie wzburzony.
Znajdę go i będzie żałował, że nie wydał przeznaczonych na farbę funduszy na kredyt hipoteczny czy na cokolwiek, na co biedni ludzie muszą wydawać. Każdy galeon, który został wydany na ten strój, będzie mi oddany.
Jesteśmy z Desmondem poza Londynem - oczywiście, tymczasowo. Nie wiem, co będzie dalej; na razie jestem skupiony na absolutnym zmasakrowaniu zdemaskowaniu osoby, która zniszczyła mi występ.
W tym całym chaosie nawet nie miałem czasu napisać – jak Ty się czujesz? Coś Ci się stało? Mam nadzieję, że nie piszesz do mnie z Munga ani innego okropnego miejsca z szarą pościelą (każdy kolor, nawet beżowy byłby lepszy).
Przesyłam dużo pozytywnej energii, choć sam jej nie mam w nadmiarze.
Oleander.
“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦